piątek, 29 maja 2020

Księżycowe miasto 1.1: Dom Ziemi i Krwi - Sarah J. Maas

Mój instagram zapłonął. Dosłownie! Książki było pełno. O książce było głośno! Emocje - pierw ich nie było - prawie wcale, potem się zaczęły zbierać, powoli, powoli, powoli, aż 333 strona poprawiła mi humor, a 370 już zaczęła zaciekawiać. Trwało to długo. Miałam te same odczucia co przy dworach - długi wstęp, poznanie świata, bohaterów, emocji, aż wreszcie akcja.

"Książka ma ponad 500 stron i dopiero od połowy zaczęło dziać się coś na co czekałam. Jednak akcja jaka mnie zadowoliła pojawiła się na ostatnich 100 stronach. To trochę za długo jak dla mnie..." - tak napisałam o dworze cierni i róż i takie same wrażenie mam po przeczytaniu pierwszej części pierwszego tomu Księżycowego miasta. Jednak ostatecznie z dworów byłam zadowolona więc liczę, że i tym razem Maas mnie nie zawiedzie.


**~~ opis z okładki ~~**

Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje w galerii z antykami, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością, jaką Lunathion, znane również jako Księżycowe Miasto, ma do zaoferowania. Gdy dochodzi do bezwzględnego morderstwa, wszystko zaczyna się rozpadać – również jej świat. Mimo że oskarżony ląduje za kratami, zbrodnie zaczynają się na nowo, a Bryce trafia w centrum dochodzenia. Zrobi wszystko, aby pomścić śmierć przyjaciół.

Bryce Quinlan w połowie jest człowiekiem, a w połowie Fae. Traci niemal wszystko, co kochała, gdy w Lunathionie pojawia się nieznany demon siejący spustoszenie. Upadły anioł Hunt Athalar otrzymuje od Gubernatora propozycję nie do odrzucenia – ma pomóc Bryce wytropić złoczyńcę. W zamian odzyska swoją wolność. Bryce i Hunt zagłębiają się w najskrytsze zakamarki miasta.

Odkrywają mroczną siłę zagrażającą porządkowi wszechrzeczy oraz znajdują w sobie płomienną pasję, która może wyzwolić ich oboje, jeśli tylko jej na to pozwolą.

**~~ moja bezstronna opinia o tej książce ~~**

Bryce - główna bohaterka pół człowiek, pół Fae - średnio ją lubiłam. Nie zachęcała mnie ani ona, ani historia. Dopiero pojawienie się Hunta i Lele sprawiło, że książka zaczęła nabierać na mocy. Ich podejście do spraw Księżycowego Miasta i ich relacje oraz żywe emocje nadały lekturze mocy. Duet Bryce i Hunt wreszcie zaczął działać i przekomarzać się. Dodało to soli do potrawy i wreszcie wszystko nabrało smaku. "To coś" pojawiło się dopiero na końcu. Dwa małe szczegóły przekonały mnie do Bryce ostatecznie. Więc obroniła się.
Tajemniczy róg, nieznany demon, niewyjaśnione okoliczności śmierci oraz Żmijowa Królowa to bardzo chwilowe wątki, ale sprawiły, że czytało się to z zainteresowaniem.



Pierwsze 370 stron było długie, ale nie męczące. Poznawałam świat, a poznawanie to szło bardzo szybko, bo styl był lekki i przyjemny. Wulgaryzmy to nie codzienność w fantasy, no i jednym przeszkadza innym nie. Mnie to było obojętne. Trochę byłam zaskoczona tym językiem, ale z drugiej strony był użyty w odpowiednim momencie i dawał dialogom realny wydźwięk rozmowy - więc na plus.
Do książki bardzo szybko powstały zakładki. Kupiłam sobie ładnych bohaterów. Nie znałam ich wtedy. Ale w czasie lektury okazało się że wybrałam dobrze. Że są to ciekawe postacie, które wnoszą coś do akcji. Cieszę, się że zakup okazał się trafny - bo co by było gdybym kupiła zakładkę z bohaterem, który umrze w pierwszym rozdziale?



Z samej treści nie da się zbyt wiele napisać. Po opisie musicie zdecydować czy was to interesuje. Jeśli ktoś będzie zainteresowany detalami to napiszcie do mnie. Bo co bym tu nie napisała to zdradzę, ważne, istotne wątki. Część z nich pojawia się na początku, część w trakcie. Bryce (23 latka o czerwonych włosach i spiczastych uszach) i Danikę (przyjaciółka Bryce) poznajemy na początku - imprezowe dziewczyny. Alkohol i narkotyki to ich codzienność.  Potem do listy dochodzi Lehabah (Lele), która jest płomyczkiem. Następnie pojawia się mój faworyt czyli Hunt ze swoją misją. Wraz z Bryce zaczynają poszukiwania. Pojawia się też Syrinx - który jest chimerą. Zwierzątko Bryce skradło moje serce. Resztę bohaterów poznacie sami. Bo jest ich tu wielu i wiele trudnych imion. Nazwy są dla mnie zaś skomplikowane i skracałam se je jak umiałam.



Rozbudowany świat Maas musi mieć miasto a w nim domy. Piękna mapa wklejona w książkę (uwielbiam takie akcenty!) pomaga w poznawaniu i przemierzaniu ulic wraz z akcją. Domy  w Księżycowym mieście to trochę jak Królestwa w dworach. Każdy ma swoich mieszkańców, władców i są opisane zaraz na początku. Nie jest to spoiler więc wrzucam wam zdjęcie. Klikając w zdjęcie przeniesiecie się na mój bookstagram, gdzie wymieniłam wszystkich władców - jeśli jesteście ciekawi.
 
Dom Ziemi i Krwi 1.1 to pierwsza część pierwszego tomu nowej serii. Za drugą część zabieram się zaraz - dosłownie, bo zakończenie mnie powaliło. Ale jeszcze nie o tym. Tą pierwszą część czytało się lekko, szybko, ale niestety nie aż tak żebym nie mogła się od niej oderwać. W pierwszy wieczór przeczytałam 200 stron. Poszło lekko, ale... Następnego dnia nie miałam ochoty czytać dalej. Trzeciego dnia dałam książkę szansę i zaczęło się coś dziać, ale nie na tyle żeby mnie pochłonęła. Czwartego dnia będąc na 370 stronie postanowiłam ją skończyć - bo przecież tak ją chwalą - muszę poznać co jest z tym tekstem - tak pomyślałam i tak zrobiłam. I skończyłam bo pierwsza część kończy się - jak by to określić - jak zdanie zaczęte i urwane.



**~~ wydanie ~~**

Sarah J. Maas, Dom Ziemi i Krwi 1.1, stron 560


Data premiery książki: 2020-05-20

Wydawnictwo Uroboros, 2020


**~~ informacje dodatkowe ~~**



Nie zapomnijcie zajrzeć na:
📧 bjcczyta@o2.pl

❗❗❗ Wszystkie recenzje, zdjęcia i teksty publikowane na stronie, są moją własnością i zastrzegam sobie do nich prawo. Chcesz użyć lub wykorzystać w dowolny sposób materiały - zapytaj. ❗❗❗

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz