środa, 30 stycznia 2019

Kroniki Jaaru TOM5: Megapolis - Adam Faber [PATRONAT] [PREMIEROWO]

Premierowa recenzja to dla blogera duże wyzwanie. Lecz większym jest napisanie rekomendacji książki. Ja miałam ten zaszczyt i dziś w dniu premiery kolejnego tomu Kronik Jaaru mogę zaprezentować co napisałam - czy zachęca do lektury? - oceńcie sami.

Jeśli chcecie poznać przeszłość, która dla wielu jest nieznaną przyszłością; jeśli chcecie rozwiązać tajemnice, która dla wielu jest już niewybaczalną zbrodnią; jeśli chcecie spotkać duchy, klucznika i przeżyć nowe przygody z ulubionymi bohaterami, to zapraszam was do Megapolis. Jeśli przeczytaliście poprzednie tomy i uważacie się za Strażników, to stańcie do walki z Pożeraczką Magii!

Teoretycznie wystarczyłaby moja rekomendacja jako cała opinia o tej książce i nie trzeba byłoby pisać nic innego. No, ale nie byłabym sobą, gdyby mój patronat został zdefiniowany w dwóch zdaniach.

Nastoletnia Kate Hallander widziała już w życiu wiele. Gdy jednak w jej własnym pokoju zjawia się Airen - chłopak twierdzący, że jest przybyszem z przyszłości, wszystko co wiedziała na temat magii, wywraca się do góry nogami. Przecież takie rzeczy nie są możliwe! W dodatku przybysz twierdzi, że potrzebuje pomocy Strażników Żywiołów, inaczej jego świat zniknie. Nahela nauczyła się wykradać moc z Żywiołów, krain oraz żywych istot. Dodatkowo zakazano magii. Wykorzystywano dzieci i rozpoczęto polowanie na czarownice.


We współczesnym świecie czeka nie mniej kłopotów. Wizje Lilian kierują dziewczynę na trop tajemniczego maga, Kaspara, którego pojawienie się zwiastuje ogromne zmiany dla misji Strażników. Randolph Charmling, ku przerażeniu Hilleny, twierdzi, że od dawna kontaktuje się z Królową Księżyca. Tymczasem nowa królowa Tir-na-Nog, wiedziona podszeptami ducha, wyprawia się w niezwykle niebezpieczną podróż do miejsca, które miało  na zawsze pozostać przeklęte.

Przez uchyloną zasłonę czasu do świata Jaaru przenikają duchy. Jaka siła zdołała wezwać Strażników i obalić wszelkie prawa magii? Jakie mroczne tajemnice skrywa przeszłość braci Charmlingów? Duchy przemówiły – czy jednak warto ich słuchać?

Tak wiele tajemnic, spraw do wyjaśnienia, świat do naprawy oraz misja - to tylko niektóre wydarzenia jakie na was czekają. Duchy, zjawy, jeźdźcy, podbój Jaaru, stwory ze skrzydłami nietoperza oraz stary król, który powraca. Tak wiele się tu dzieje.


Megapolis to grubasek. Autor nie oszczędzał nam na treści. Bo cały szereg pytań i spraw jest do rozwiązania. Nie bójcie się jednak ciut mniejszej czcionki i odrobiny zwiększonej ilości stron. Książka nadal jest utrzymana w lekkim stylu, wciąga, a każde kolejne 100 stron to zaledwie chwila z ludzkiego życia. 

Nie będę zbyt wiele zdradzała z fabuły, bo przy piątym tomie byłoby wiele spojlerów dla poprzednich. Osoby nie czytające serii mogą zostać obrzuceni nadmiarem informacji zawartych w tej części. Radzę więc rozpocząć przygodę od początku. Dla kręcących nosem czytelników, dla których pierwsze tomy były zbyt dziecinne - dobre wieści - w tym tomie Adam Faber rozkręcił się. Zdecydowanie! Wiek docelowego odbiorcy oraz poziom przekazu został podniesiony. Świat przedstawiony ma coraz więcej elementów, jest rozbudowany, a śmiem napisać, że w tym tomie już nie znajdziecie żadnej sceny, którą można by porównać z Harrym Potterem. Więc jeśli do tej pory promocja was raziła, porównania były oczywiste, wręcz sugestywne, to teraz przekonacie się, że Faber miał jednak swój plan na całość, a niefortunnie dobrana promocja była zbyteczna.


Książka jak i seria bronią się same. Przykładem niech będą cytaty umieszczone gdzieś tu w pobliżu. Zachętą niech będzie też "Opowieść o duchach", którą macie na samym końcu - może ona was przekona do wkroczenia w kolejny, ale jakże inny świat magii. Ja jestem stara - nie należę do grupy docelowej gatunku young adult, ale czy na magię jest się kiedykolwiek za starym?


Piąty tom z serii. Długo zastanawiałam się co napisać o nim. Lecz może nie o samej treści teraz, a o symbolach na grzbiecie?

"Oczywiście pierwszy grzbiet nawiązuje do Jawisa, ale również do szczególnej roli, jaką w świecie Jaaru pełnią jednorożce - ich pozycja będzie jeszcze mocniej nakreślona w kolejnych tomach. Drugi tom - miotła, bo Kate uczy się latać. Ma to dodatkowy wymiar: chodzi nie tylko o naukę latania, ale naukę życia i magii, dorastanie. Kociołek z trzeciego tomu nawiązuje do przemian - to w końcu narzędzie transformacji, mieszamy w nim nie tylko magiczne mikstury, ale możemy włożyć do środka własne doświadczenia i siły, by stworzyć z nich coś nowego. Wąż z czwartego tomu to istota mocno powiązana z ferami z Tir-na-Nog, a także ze starym mitem, w którym wąż walczy z ptakiem (ptasia istota też pojawia się w tym tomie i jeśli pamiętacie, walka między ptakiem i wężem rozegrała się też w "Księdze luster"). Kto zwycięży? Na to pytanie odpowiada właśnie "Tajemne Imię". - Adam Faber

Symbolika księżyca z Megapolis jest wieloraka. Sami przypiszcie znaczenie według uznania. Jednak najistotniejsze - według mnie - łączy się z Królową Księżyca i to z myślą o niej mały rożek błyszczy na grzbiecie.

Jako ciekawostkę mogę wam jeszcze zdradzić, że Jaar to nie tylko ta seria. O tuż to! Autor zdradził mi pewną tajemnicę i teraz ja podzielę się nią z wami.

"Jeśli chodzi o tę książkę z targów, to inna powieść, która wychodzi w maju. Nadal w uniwersum Jaaru, ale z innymi bohaterami. Pomyłka pewnie wzięła się stąd, że na promocyjnym materiale wydrukowano datę "STYCZEŃ 2019", bo tak miało początkowo być, ale ostatecznie zmieniliśmy plany i zamieniliśmy miejscami w planie wydawniczym "Megapolis" (które miało pierwotnie wyjść w maju) z "Krwią ferów" i teraz to ona wychodzi w połowie wiosny :) ". - Adam Faber
 
Tak oto zagadka została wyjaśniona. Mała książeczka z fragmentem nowej serii, rozdawana na targach jeszcze w 2018 roku to początek zupełnie nowej historii. Seria będzie nosiła tytuł "Krew ferów". Znamy już tytuły dwóch pierwszych książek z cyklu: "Miasto snów" oraz "Dom czarownic". Pierwszy tom ukaże się w maju, drugi zaś w październiku.



Adam Faber, Megapolis, stron 608



Data premiery: 2019-01-30


Wydawnictwo Czwarta Strona, 2019





Książka przeczytana dzięki uprzejmości wydawnictwa.




Książka należy do gatunku yound adult, który jest promowany logiem We need YA.


Książka pod patronatem @bjcczyta


    OPOWIEŚĆ O DUCHACH.


    Na początku były duchy: wieczne i nieśmiertelne, potężne i niezwyciężone. One to krążyły w przestrzeni, nieograniczane ni czasem, ni ciałem. Ich oddech tworzył świat, a każda rzecz materialna, jaka potem zaistniała, narodziła się jako sen ich umysłów i szept ich wszechprzenikających głosów. Nim powstały gwiazdy, duchy istniały już, skąpane w eterycznym blasku; nim morze zalało świeżą ziemię, pierwotne istoty piły jego wodę; nim wypiętrzyła się najpierwsza z gór, na jej szczycie już odśpiewywano wesołą melodię.
    Gdyby móc przenieść całe to piękno w kamień i proch, czym byśmy były? – myślały duchy. Jakże byśmy przetrwały?
Moc ich była bowiem niezrównana; jednym tylko słowem najpotężniejszego z nich wyśpiewały czas i nazwały przestrzeń, rozświetliły mrok migotliwymi światłami miriadów gwiazd, a srebrzystym blaskiem oblały wszechświaty. Największy duch, Matka Życia, powiedział:
    Niech się stanę. I stała się zieloną ziemią, ognistym słońcem, zasnutym mgłą księżycem, rośliną, która od ziarna do kwiatu przebywa krótką drogę, zwierzęciem o bystrych oczach.
    Lecz chciałabym jeszcze podzielić się swym umysłem – pomyślała Matka. Przebywałam w skalistych górach, powietrze i wodę czerpałam splątanymi korzeniami, rzuciłam się w pościg za sarną jako czarna pantera, a teraz chcę się obudzić i poznać samą siebie.
    Otworzyła więc w pełni swe oczy poprzez istoty rozumne: fery, jednorożce i ludzi. Radością wypełniła wszystkie światy, które tańczyły objęte jej miłością.
    Znienacka przyszedł stary wróg, który czaił się od początku czasów za zasłoną bytu. Płaszcz jego czarny przykrywał każdy świat, mroźny oddech wpełzał w nozdrza wszelkiego żywota, a lśniąca kosa o brzasku w Dzień Zbiorów zieleń traw zmieniała w złoto śmierci. Duchy pokochały ciała, które dała im Matka, i pragnąc w nich przetrwać, prosiły ją:
    Ratuj nas, odegnaj tego, co sprawia, że sierść nasza i włosy siwieją, co kładzie lodowatą rękę na cieple bijącego serca.
    Matka Życia walczyła z Ojcem Śmierci. Potężne duchy Żywiołów stanęły do boju, lecz szanse po obu stronach pozostawały wyrównane. Wreszcie Matka złożyła ofiarę z samej siebie i opuściła słoneczne krainy, by zstąpić do ciemnego podziemia.
   Wzywam cię, ty, który nas zabijasz! – zawołała. Obdzierający me dzieci ze skóry, przybądź i staw się przede mną, pierwszą ze wszystkich i ostatnią, która nigdy nie umiera!
    Stanęła przy sadzawce i spojrzała w odbicie rysujące się na mętnej wodzie. Oblicze, jakie ujrzała, było tak dalekie od niej, jak tylko mogła to sobie wyobrazić: tam, gdzie ona się śmiała, ono pozostawało zasmucone, tam, gdzie ona była młoda, ono starzało się, miast gładkiej skóry Matki miało szorstką, porośniętą zarostem skórę Ojca. Ale gdy do niej przemówiło, głosem nie słodkim, lecz głębokim i spokojnym, wiedziała, iż należał on do niej samej.
    Jestem tym samym, co ty – powiedziało odbicie. Ty stanowisz mnie, a ja ciebie. Świat materialny nas rozdzielił, tak że twe życie stało się moją śmiercią, lecz w głębi naszego jestestwa stanowimy nierozdzielną jednię, zawsze pragnącą połączenia.
    I Matka powtórzyła te słowa tak, jak je pojęła: Jestem mną, jedyną, która istnieje. Świat materialny oddzielił mnie od samej siebie, tak że życie i śmierć zaczęły się wymieniać, będąc wciąż nierozerwalną jednością.
    Poznała tajemnicę i ukoronowana jako Pani Życia i Pani Śmierci wróciła do swych dzieci w górze. Lecz tam nic nie było już takie samo. Plemiona ucieleśnionych duchów podzieliły się. Jedne zrozumiały, jak i Matka Życia, że śmierć przywróci ich dawnej formie i pozwoli wybrać nową, inne zaś tak pokochały świat materii, że za nic nie potrafiły go opuścić. One to po śmierci ciał wracały do nich, a gdy nie mogły ożywić trucheł zużytej ziemi, opętywały inne istoty, zniewalając lub przeganiając prawowicie zamieszkające w nich dusze. Zapragnęły krwi i powołały do życia zastępy namhajdów.
    Odezwały się i zastępy tych duchów, które od początku nienawidziły świata materii i spluwały na niego z obrzydzeniem; które zanosząc się śmiechem, wyszydzały Matkę Życia. One też przyjęły ostatecznie ciała, by wprowadzać zamęt i chaos w tym, co Ona kochała.
    Te duchy zaś, które same kochały, gnane miłością do pozostawionego życia, nauczyły się sztuczki opętywania i wciąż potrafią wracać, zamieszkując w ciałach innych istot, nawet jeśli na wpół martwych. Udawały się zatem do miejsc wielkiej magii, gdzie za pomocą czarów ich zwiewne formy oblekały się znów ziemskim płaszczem. Słowa swych zaklęć niepostrzeżenie ryły w kamieniach, pod dachami starych świątyń. Wypowiadając je, przywołać można każdego ducha i każde ciało przygotować na jego przyjęcie.
    Tak to duchy rządzą całym światem. Wszystko od nich pochodzi, trwa dzięki nim, a na koniec żywota wraca do świata swych przodków, który sprawuję pieczę nad każdym innym. Kto na wzór Matki Życia posiądzie tajemnicę ducha, rządzić będzie światem niepodzielnie.

2 komentarze: