środa, 5 września 2018

Krwawy Księżyc - K. C. Hiddenstorm [POLECAJKA]

"Twarz Victorii zeszpeciło potworne cierpienie, ciałem wstrząsnął spazm. Zaraz po nim kolejny. Było jej słabo, a odór wszechobecnej krwi dodatkowo pogarszał sytuację; jeżeli w takich okolicznościach w ogóle można mówić o pogarszaniu sytuacji. Zamachała głową i raptem coś mignęło jej na granicy pola widzenia, coś
(nie patrz tam!)
niepokojącego, coś, co skupiło na sobie całą jej uwagę."

No i jest szansa na dobrą lekturę! Jest szansa na zaskoczenie! Jest szansa, bo K. C. Hiddenstorm powraca z najnowszą książką! Ja już dziś mogę Wam serdecznie polecić książkę - ja już jestem po lekturze, ale oficjalna opinia pojawi się w dniu premiery.



Mam nadzieję, że znacie poprzednie książki Kariny? Jeśli nie to klikajcie tutaj czeka na Was Władczyni mrok, a jak klikniecie tutaj to poznacie bohaterów
Po złej stronie lustr. A klikajcie bo warto! Oczywiście tym razem będą zupełnie nowi bohaterowie i zupełnie nowe sytuacje, ale styl autorki zostaje nadal ten sam: zaskakujący i zabawny, mroczny i krwawy.


Dziś jednak skupiam się tylko i wyłącznie na nadchodzącej nowości!!!

Nie będę się rozpisywała, bo wszystko będzie w mojej recenzji, ale jeśli znacie mroczny i zadziorny styl autorki, a dodatkowo wpisuje się on w Wasz gust to rezerwujcie już kilkanaście złotych na zakupy!










Fragment książki:

"Dlaczego on musiał wpaść na kretyński pomysł, żeby zacząć pisać beletrystykę?! Dlaczego, na litość boską, nie mógł trzymać się biografii tych seryjnych świrów?! To było dobre, to było słuszne, to było…

– Bezpieczne – wyszeptała zdrętwiałymi wargami. To słowo pojawiło się w jej umyśle nie wiadomo skąd, a jakaś głęboko ukryta część jej „ja” nie miała wątpliwości co do tego, iż jest właściwe, jest jak najbardziej na miejscu.

– Vicky, dobrze się czujesz? – Zaniepokoił się Tom. – Zbladłaś.

– Powieści kryminalne? – spytała jakże niepodobnym do swojego piskliwym głosem, jak gdyby w ogóle go nie usłyszała. – Powieści?!

– Na pewno nic ci nie jest? – ponowił pytanie, a ona zaprzeczyła ruchem głowy i wbiła w niego płonące bursztynowe oczy. – Cóż… Zdaje się, że dorosłem do tego, by wreszcie stworzyć coś swojego. Opisywanie losów prawdziwych ludzi przestało mnie satysfakcjonować. Chcę samodzielnie wykreować cały świat – rzekł, uśmiechając się ujmująco.

Wielką ma moc, kto słowem potrafi wznosić i obalać światy – pojawiło się w głowie Victorii tak nagle, że aż się zachwiała.

– Masz już pomysł na fabułę? – zapytała. Czuła, że usta ma zimne jak lód. Czuła, jakby cała była skuta lodem, który mroził ją od środka, promieniując na zewnątrz morderczymi falami.

– Ogólny zarys – skłamał. Nad czym niby siedział do późnej nocy przez ostatnich parę tygodni? Nad instrukcją obsługi tostera?

Walcząc z narastającym łomotem w głowie – hukiem wściekle pulsującej krwi – Victoria spróbowała wyartykułować jakieś sensowne zdanie. Milczała dobrych czterdzieści sekund, nim wreszcie powiedziała kompletnie wbrew sobie:

– Wspieram cię we wszystkim, co postanowisz, skarbie. Chcesz napisać powieść? W porządku. Jestem z tobą całym sercem.

– Moja dziewczynka – odparł Wilde, paroma zwinnymi susami doskakując do niej i zamykając w uścisku silnych ramion. – Pomóc ci z tym bałaganem?

– Nie, poradzę sobie – zapewniła. – Ale możesz wynieść śmieci.

– Dlaczego? – Tom wzniósł oczy do nieba.

Victoria wycelowała w niego palcami prawej ręki ułożonymi na kształt pistoletu; wtedy nie widziała w takim geście niczego niestosownego.

– Bo ludziom z bronią się nie odmawia."


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz