środa, 8 sierpnia 2018

Ciepłe ciała TOM1: Wiecznie żywy - Isaac Marion

To, że jestem kinomaniakiem wiecie.
To, że jestem czytelnikiem też.
To, że lubię robić zdjęcia też.
To, że lubię trupy też.

O tego nie wiedzieliście? ;) A no tak lubię trupy, szczególnie te żywe trupy ;) A właśnie dziś będzie o nich, a właściwie o jednym z nich ;) R - bo o nim dziś będzie mowa jest martwy. Hmm... ale czy tak całkowicie? Czy tak w rozumieniu medycznym - martwy = martwy? Zaraz się przekonamy.



"Jestem martwy, ale to nie jest takie złe. Nauczyłem się z tym żyć. Przepraszam, że nie mogę się właściwie przedstawić, ale już nie mam imienia. Mało który z nas je posiada. Gubimy je jak kluczyki od samochodów, zapominamy o nich jak o rocznicach. Moje mogło się zaczynać na "R", ale to wszystko, co wiem."

                                                              



Isaac Marion debiutancką powieścią kupił nie tylko czytelników, ale i filmowców. Film "Wiecznie żywy" ("Warm Bodies") miał swoją premię w styczniu 2013 roku. Jeśli tak jak ja widzieliście film, a nie znacie książki koniecznie musicie po nią sięgnąć. Film był dość dobrą produkcją, ale książka okazała się być zdecydowanie lepsza.




O czym jest książka? Oto jej opis: "Martwy R nie pamięta swojej przeszłości. Jest zombie i działa instynktownie, dopóki nie spotka na swej drodze wyjątkowej dziewczyny z krwi i kości. Julie staje się promykiem światła w szarym krajobrazie R. I choć serce chłopaka od dawna nie bije, w jego wnętrzu zaczyna rozkwitać… życie.

Na styku dwóch wrogich światów, żywych i martwych, rodzi się miłość, jak u najsłynniejszych kochanków wszech czasów..."

Ale o czym jest tak dokładniej? O przemianie. Na początku mamy przemianę na gorsze, a z czasem przemianę na lepsze. Wiecznie żywy ukazuje nie tylko moc i siłę miłości, ale i wiary w ludzi. Pomimo krzywdy, zamknięcia i zarazy. Jeśli do tej pory czytaliście tylko książki o wampirach - jak ja zresztą ;) - to warto sięgnąć po książkę o zombie. Poznacie zdecydowanie inne poczucie humoru.

UWAGA! Książka jednak nie będzie dla każdego. Nie będzie szczególnie dla tych wrażliwych osób, gdyż krew i flaki to posiłek, a nie ofiara. Niby miłość czai się za rogiem, ale musicie przebrnąć i przez te ostrzejsze chwile. I nie dajcie się złapać umarlakom!


Całość jest przewidywalna i niema co ukrywać, że zszokuje Was tu wiele. Nie, tak nie będzie. Ale jeśli mi ufacie to wiedzcie, że wraz z pierwszym zdaniem świat Marion'a pochłonie Was do reszty. Jest to bowiem jedna z lepszych książek tego gatunku - tak mówią i ja się pod tym podpiszę. O tak!

Macie chwilę i chcecie ją spędzić w innym świecie? Ciepłe ciała polecają się na kolację ;) Oczywiście tą książkową, literacką :)


"Myślę, że świat się w zasadzie kończy, bo miasta, przez które przechodzimy, są tak samo wyniszczone, jak my."
O tematyce poruszanej na kartach tej lektury z pewnością już słyszeliście. I nie ma co ukrywać, bo sama łapałam się na tym "gdzieś to już było", "już to gdzieś czytałam, a może widziałam?" Jednak jeśli weźmiecie zombie za przenośnię i obierzecie to w charakter i nieludzkie traktowanie, jeśli skupicie się na emocjach może okazać się, że sami jesteście zombie żyjącym w świecie bez miłości.

Issac Marion chciał - według mnie - pokazać ludzkość w innym wymiarze. Chciał pokazać, że horror jaki jest powszedni może dotyczyć każdego z nam. Przynajmniej ja tak odebrałam tą książkę, a to rzuciło zupełnie inne światło na moje otoczenie. Nie żebym jadła mózg na kolację, ale pół-krwistym stekiem nie pogardzę ;)

W każdym razie jeśli macie mocne żołądki lub jesteście sobie w stanie przeinaczyć bohaterów na ludzkie zachowania to serdecznie Wam polecam książkę, a ja już pędzę pisać o kontynuacji, bo emocji jest wiele.



Isaac Marion, Wiecznie żywy, stron 308


Data premiery: 2013-03

Wydawnictwo Replika, 2013


Recenzja napisana dla Wydawnictwa Replika. Dziękuję za książkę.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz