czwartek, 24 maja 2018

Lena Zamojska TOM2: Matnia - Małgorzata Łatka

Książka na którą czekałam z wielką niecierpliwością. Przekładana premiera drugiego tomu była dla mnie czymś strasznym. Liczyłam, że już w zeszłym roku poznam dalsze losy bohaterów. Tymczasem autorka zasmuciła nie tylko mnie, ale i swoich fanów. Oczywiście gratuluję powiększenia rodziny i wybaczam opóźnienie. To, że debiut Małgorzaty Łatki okazał się fascynującą powieścią wiecie. W mojej ocenie autorka obdarzona jest ogromnym talentem. Kreująca barwne postaci, tworząca fabułę, która utrzymuje czytelnika w napięciu od początku do końca powieści, a skromne - moim zdaniem - tło obyczajowe dodaje całej historii niezwykłej głębi. Tym bardziej autorka Kamfory zaostrzyła mój apetyt na kolejną część z Leną Zamojską w roli głównej. Czego tym razem możemy się spodziewać?

Po dramatycznych przeżyciach Lena ucieka z Krakowa. Wyjeżdżając do Włoch ma nadzieje na odzyskanie utraconego spokoju i możliwość odpoczynku od miejskiego zgiełku. Kiedy pół roku później decyduje się wrócić czuje się pusta niczym wydmuszka. Bez pracy, mieszkania, świeżo po rozwodzie trudno się jej odnaleźć. Lena wydaje się być zupełnie inną osobą niż ta którą poznaliśmy. Bez przerwy towarzyszy jej uczucie zagrożenia i osaczenia. Sprawa Kamfory mimo, że dawno zamknięta nadal nie daje jej spokoju. Decydując się na spotkanie z Kobzą liczy na jej wsparcie w wyjaśnieniu wątku śmierci siostry Kamfory, Weroniki.  W tym samym czasie w Krakowie dochodzi do makabrycznej zbrodni. Z rzeki zostaje wyłowione ciało mężczyzny pozbawione głowy. Skala obrażeń jest zaskakująca nawet dla śledczych. Smoczyca przydziela do sprawy Jakuba Zagórskiego oraz Tomasza Wrońskiego. Tuż przed rozmową z szefową na korytarzu komendy Jakub spotyka Lenę. Poczucie winy znów daje o sobie znać. Tym bardziej, że dostrzega zmianę, jaka po wydarzeniach sprzed pół roku zaszła w kobiecie. Gdy w trakcie rozmowy Lena zwierza się Jakubowi ze swych obaw, poczucia zagrożenia, bycia obserwowaną, bagatelizuje to. Jednocześnie zachęcając ją do spotkania się z terapeutą od stresu pourazowego.   Niebawem okaże się jak bardzo się mylił, a zagrożenie nadejdzie z niespodziewanego kierunku. Czy prowadzone przez Lenę dochodzenie przysporzy jej kłopotów? Czy Jakubowi uda się w porę ostrzec Lenę przed atakiem?


Fantastyczna lektura. Jestem absolutną, zdeklarowaną fanką twórczości Małgorzaty Łatki. Jednak żeby być uczciwą w stosunku do czytelników muszę stwierdzić, że ta część mocno kontrastuje z poprzednią. Uważam, że konieczna jest lektura Kamfory do tego, aby odpowiednio wejść w klimat Matni. Wiele wątków, znajduje tu uzupełnienie lub kontynuację. Także relacje bohaterów mogą stanowić zagadkę dla czytelnika, który nie poznał ich dramatycznych losów z poprzedniej części. Obawiam się, że wątek kryminalny nie został tym razem tak precyzyjnie skonstruowany.


W tej części autorka wiele uwagi poświęca postaci Leny. Co spycha nieco na drugi plan wątek morderstw. Zabieg ten powoduje, że atmosfera zagrożenia nie jest tak mocno wyczuwalna. Skupiając się na losach Leny, jej problemach osobistych, lękach i prowadzonym przez nią prywatnym śledztwie, autorka nieco rozmąciła całą historię. Jednak sympatyków jej stylu pisania, który uważam za absolutnie fenomenalny, kontynuacja historii z pewnością nie zawiedzie. Od tej strony czuję się usatysfakcjonowana.


Pomimo tego, że trochę zabrakło kryminału w tym kryminale to sposób, w jaki przedstawiła go autorka, jej unikatowa forma przekazu i zaskakująco inne podejście do tematu dało mi bezsprzeczną przyjemność z obcowania z tą lekturą. Zakończenie tej historii mnie zmroziło. Czyżby kolejna część była w przygotowaniu? Liczę na to i z ogromną przyjemnością pochylę się kolejny raz nad losami bohaterów Małgorzaty Łatki.
Gorąco polecam!!!



Małgorzata Łatka, Matnia, stron 368


Data premiery: 2018-01-31

Wydawnictwo Czwarta Strona, 2018

Książka przeczytana dzięki uprzejmości wydawnictwa.


2 komentarze:

  1. Wyczuwam z recenzji że książka bardzo przypadłabym mi do gustu. Dziękuję że mogłam więcej dowiedzieć się o książce

    OdpowiedzUsuń