wtorek, 17 kwietnia 2018

Malinowa trufla [Nagie myśli] - Iwona Walczak [PATRONAT]

UWAGA! Dziś opinia o książce, która jest moim patronatem, ale … No właśnie, jest tu wiele ale. Pierwsze, o którym nie wiedziałam jest fakt, że książka została wydana już wcześniej pot tytułem "Nagie myśli". Gdybym wiedziała o tym prawdopodobnie nie zdecydowałabym się na jej promowanie. Nie lubię sytuacji, kiedy okłamuje się czytelnika a tym bardziej blogera, który poświęca swój czas na lekturę, zdjęcia i promowanie pozycji. Tym samym moja promocja tej książki była znikoma, a teraz czas się z tego wytłumaczyć.

"Czy opowieść może jednocześnie bawić, zastanawiać i… denerwować? Ojj tak!

Elżbieta nie ma w życiu lekko, jednak nie traci nic z wrodzonej wrażliwości i skłonności do poszukiwania piękna. A mogłaby. Żeby choć znalazł sobie jakąś sensowną pracę, ale nie! Los zesłał jej nieroba.

Kto by pomyślał, że ucieczkę od problemów i samotności znajdzie dopiero pod apetycznym pseudonimem? A Boguś? Cóż, może wcale nie był mężczyzną jej życia? W końcu Malinowa Trufla nie jest tylko bezduszną maszyną do pracy, a przecież życie może być jeszcze takie interesujące…"

I to tyle. Książka mnie zmęczyła. Dosłownie. Ponad sto pięćdziesiąt stron zamartwiałam się wraz z bohaterką. Już prawie byłam skłonna odstawić ją i wywalić przez okno.
Autorka porusza wiele trudnych tematów. Chłonęłam  je jak gąbka. Ale... Bohaterka od dzieciństwa upokarzana przez matkę, niedoceniana przez męża i synów, łatwowierna, wykorzystywana przez współpracowników w pracy daje popalić. To co było najtrudniejsze to to że nie miała woli walki, że nie mogła, a raczej nie umiała się postawić, pomimo że wiele razy  o tym myślała. Nie potrafiła pokazać się z tej asertywnej strony. Na siłę próbowała dogodzić wszystkim, ale wyszło jak zwykle - na odwrót. Nie było w niej żadnej woli walki i pomimo negatywnych emocji i dostrzegania wszelkiego złego nie potrafiła przełamać tego impasu. Zahukana, bojąca się wszelkich zmian Becia.  Sprawę pogarsza obraz jaki oglądała codziennie rano. Wyidealizowała sobie świat, którego nie zna. Idealni sąsiedzi budują w niej coraz większy mur, a sama bohaterka wpada w coraz głębszą nicość. Chciała mieć wszystko, czego nie znała i co nie było pewne. Prawda, która nie istniała. Sama jednak nadal nic nie robiła w swoim domu, rodzinie. Ale nagle... wielki grom spada na bohaterkę i pewnego deszczowego dnia poznaje wytwornego mężczyznę. Pojawia się cień nadziei, że Becia wykona wreszcie jakiś rusz w kierunku szczęścia. Czy wystarczy jej odwagi by sięgnąć po nie czy schowa się z powrotem w swojej ciasnej i niewygodnej muszli. Choć niewygodna to bezpieczna bo znana.

Nie potrafiłam przebrnąć przez lekturę, w której każdy jedzie na plecach bohaterki. Walka z wiatrakami. Smętny, ponury klimat gardzenia i wykorzystywania. Dziś już wiem, że to książka nie dla mnie, gdyż ja jestem waleczną osobą i na miejscu bohaterki dawno wyszłabym z domu i poszukała szczęścia.

Iwona Walczak potrafi zdenerwować czytelnika. Potrafi poruszyć i wzbudzić w nim emocje. Jednak ja szukam książek, które mnie porwą i zaciekawią. Przy których mogę odpocząć, czy zrelaksować się. Ewentualnie, które zaproszą mnie w świat, którego nie znam, a o jaki warto zawalczyć z bohaterami. W tej książce tego nie znalazłam.

Czy chcecie przebrnąć przez tą gorycz i poznać czy bohaterka wyjdzie z tego wszystkiego, czy poukłada sobie życie na nowo? Czy bohaterka uciekająca w świat muzyki wyjdzie do ludzi i powalczy o swoje szczęście? Decyzja należy do Was.

Największym plusem całości jest tytuł. Malinowa trufla sprawia, że coś się zmienia. Świat staje się inny, lecz czy lepszy? Czy prawdziwy? To jest jedyne co w tej książce wydaje się prawdziwe i realne zarazem. Jednak czy starczy Wam sił, aby ją poznać?



Iwona Walczak, Malinowa trufla, stron 336


Data premiery: 2017-11-20

Wydawnictwo Replika, 2017


Recenzja napisana dla Wydawnictwa Replika. Dziękuję za książkę.




1 komentarz:

  1. To nie ładnie Cie załatwili z tym patronatem, czyste oszustwo :(

    OdpowiedzUsuń