czwartek, 1 marca 2018

nasza miłość, moja zdrada, twoja śmierć - R. Kluun [PATRONAT]

Kiedy dostałam tę lekturę do zrecenzowania wiedziałam, że nie będzie to łatwa i lekka opowieść. Nie przygotowało mnie to jednak do przyjęcia tak przedstawionej historii. Jako najważniejsze do oceny tej książki stało się postanowienie, aby nie oceniać, a obserwować. Szalenie trudne do zrealizowania, wszak my Polacy mamy to do siebie, że ocenianie innych przychodzi nam z niezwykłą łatwością.
R.Kluun w swojej książce przedstawia historię swego życia z czasów, gdy u jego żony zostaje zdiagnozowany rak piersi. Książka ze względu na swój trudny temat zdecydowanie nie dla każdego. Moim zdaniem należy sobie zadać pytanie: Czy tego typu problem - mam tu na myśli zdradę w obliczu śmiertelnej choroby - pozwoli nam z dystansem przyjąć czytaną historię?


Piękni i młodzi Carmen i Stijn u szczytu kariery zawodowej osiągnęli w swym młodym życiu wiele. Oboje realizują się w pracy, dzięki czemu stać ich na utrzymanie pięknego domu.
Są dumni ze swojego statusu materialnego i społecznego. Wspólnie wychowują uroczą 3 letnią córeczkę Lunę. Mają lojalnych przyjaciół. Cieszą się życiem. Lubią mówić o sobie, jako najszczęśliwszej rodzinie pod słońcem. Ale nagle Carmen dostrzega w jednej z piersi trudną do przeoczenia zmianę. Nie pierwszy raz. Licząc na to, że podobnie jak pół roku wcześniej okaże się to jedynie stanem zapalnym umawia się na wizytę w szpitalu. Niepokój jednak jej nie opuszcza. Dzwoniąc do męża ze szpitala jest pełna obaw. Stjin wyczuwa jej strach. Bagatelizuje jednak jej stan uważając, że nic jej nie zagraża. Diagnoza jest druzgocąca. Okazuje się, że mają do czynienia z wyjątkową złośliwą odmianą raka. Stjin pragnie towarzyszyć małżonce w jej zmaganiach z chorobą. Mimo, że nazywa Carmen miłością swojego życia w niczym mu to nie przeszkadza, aby z dużą regularnością spotykać się z innymi kobietami. Tłumaczy to swym hedonistycznym podejściem do życia. Mówi o sobie, że jest monofobem. Wszystko wskazuje na to, że Carmen ma tego pełną świadomość. Jedyną granicą, jaką wyznacza jest to, aby nie angażował się emocjonalnie w przygodny seks i nie zagrażał tym szczęściu rodziny.

W trakcie lektury dostrzegamy pewnego rodzaju swobodę w relacjach partnerskich, która utrwala się na zachodzie jednak dla nas, Polaków jest dość trudna do zaakceptowania.



Nasza miłość, Moja zdrada, Twoja śmierć
to szokująca propozycja pełna bólu, miłości i walki z chorobą. Bohaterowie są wystawieni na próbę, którą według mnie oblewają. Jednak to moja ocena według mojej hierarchii i zasad. Długa droga pełna strachu, bólu, złości, niepewność jutra i niemożność zaakceptowania diagnozy sprawia, że czytelnik też przechodzi gehennę. Od stresu związanego z oczekiwaniem na wyniki, poprzez rozmowy z psychologiem i chemię. Dowiadujemy się jak z nową sytuacją radzą sobie domownicy, rodzina i przyjaciele. Reakcji tak jak ludzi, jest wiele i są skrajne. Emocje, które towarzyszą bohaterom są niejednokrotnie szokujące, ale trudno się dziwić skoro zaskakują ich samych. Uczą się z nimi żyć i szczerze o nich rozmawiać.


R. Kluun
pokazuje jak troskliwy mąż jednocześnie ma czas na własne życie i zabawę. Znajomi, wieczorne wyjścia i kobiety. To jego ucieczka od przytłaczającej atmosfery. Tłumaczy to potrzebą odreagowania stresu. Każdy na swój sposób sobie z nim radzi. Ale, czy każdy wybaczyłby takie zachowanie?



Książka została podzielona przez autora na trzy części. Pierwsza z nich oswaja nas z chorobą. Nie szczędzi nam drastycznych opisów związanych z leczeniem raka, jak i samej choroby. Godzenia się z myślą o konieczności przewartościowania w życiu pewnych spraw, co nie jest dla bohaterów ani przyjemne ani łatwe. Kiedy przyzwyczajamy się do chaosu, który wprowadza w ich życie rak poznajemy Roos. Przechodząc do drugiej części książki.


Zakończenie tej historii pozwoliło mi docenić wysiłek w walce z rakiem, charakter, oddanie i przywiązanie, a także bezwarunkową miłość do żony. Pomimo tego, że autor nie szczędzi nam wstrząsających opisów - najbardziej mną wstrząsnęły sceny, w których oboje przygotowują dziecko na nieuniknioną śmierć - to muszę powiedzieć, że zakończenie tej książki dało mi poczucie spokoju i dobrze wykorzystanego czasu.


Książka podobnie jak film oparty na prawdziwych wydarzeniach dociera głębiej, utrwala się w naszej świadomości problem, próbujemy go analizować często przez pryzmat własnych doświadczeń. Napawa nas lękiem przed nieznanym i nieuchwytnym. Także mnie która nie uważam się za zbyt wrażliwą dotknęło kilka z tych uczuć. Widmo choroby w rodzinie, nie koniecznie mojej, utraty kogoś bliskiego, miłości ukochanego wprowadza pewnego rodzaju niepokój. Książkę musiałam sobie dawkować, aby nie przytłoczyła mnie swoim tematem. Polecam jako temat do głębokiej analizy postaci, ale nie do ich oceny.


Z całą pewnością nasze społeczeństwo nie dorosło jeszcze do tego rodzaju wolnej miłości, do której nasi zachodni przyjaciele przyzwyczajeni są od lat. Wielu nazwie to zepsuciem, utratą wartości moralnych... ja nie idę aż tak daleko. Dlatego polecam tą lekturę zwłaszcza tym, którzy chcieliby się zmierzyć ze swoimi demonami i dostrzec, że świat nie jest czarno-biały. Trzeba tylko uważnie czytać.




R. Kluun, nasza miłość, moja zdrada, twoja śmierć, stron 352


Data premiery: 2018-01-11

Wydawnictwo Amber, 2018


Recenzja napisana dla Wydawnictwa Amber.





Chciałabym Was też poinformować, iż mój blog objął tę książkę patronatem.


13 komentarzy:

  1. Urokliwe zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super recenzja! 😍 Odrazu zachęciłaś mnie do przeczytania! ♥️

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie wczoraj zaczęłam ją czytać, ale szczerze mówiąc lekko przeszkadzają mi te wstawki, gdzie kilka zdań wcześniej dowiadujemy się, że Stijn był z kolegą, a za chwilę dostajemy, znowu, opis tego spotkania tylko z większą ilością szczegółów lub bardzo dokładny opis domu. Lubię szczegółowe opisy, ale w tej książce trochę mi to wygląda jak Zapchacz miejsca.
    Jednak po pani recenzji na pewno jeszcze dziś wrócę do tej pozycji bo wiadac, że warto przemęczyć się przez te troszkę irytuje opisy. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciła mnie recenzja do przeczytania książki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie, gdyż pozycja ta jest trudna. Oparte na prawdziwej historii wydarzenia bardziej trafiają do czytelnika.

      Usuń
  5. Książka dziś do mnie dotarła, także lektura przede mną. Trochę się boję, bo temat dotyka choroby, która jest blisko mnie i często razem z bohaterami przeżywam ich dramaty. Ale tak jak napisałaś trzeba się zmierzyć ze swoimi demonami.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko z demonami, ale i z chorobą. Nigdy nie wolno się poddawać. Nasza podświadomość w brew pozorom jest bardzo ważna w leczeniu. Życzę zdrowia, wytrwałości i powodzenia, czy to dla Ciebie, czy rodziny.

      Usuń
  6. Czy wszystkie komentarze trafiają na bloga? Ponieważ widzę, że mojego nie ma i chciałabym wiedziec czy je pani czyta, i zostawia dla siebie, czy u mnie jest jakiś problem, i się nie wysyłają. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bloga trafiają komentarze po moim zatwierdzeniu. Więc proszę się nie martwić :)

      Usuń
  7. Jestem w trakcie czytania tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  8. W 2009 r ksiązka została zekranizowana. Czy ten film jest jakoś dostepny?

    OdpowiedzUsuń