wtorek, 20 lutego 2018

Mafijna miłość TOM 1: Sny Morfeusza - K.N. Haner

Szczerze przyznam, że kompletnie nie rozumiem pomysłu autorki na tę książkę. Chyba, że chciała zirytować czytelnika do granic możliwości. To szacun! Udało się to osiągnąć z nawiązką. Choć muszę przyznać, że pod koniec zaczęło się to całkiem przyzwoicie układać. Dzięki czemu bez obrzydzenia podejdę do koszmaru Morfeusza. Powiem więcej, zakończenie zaintrygowało mnie na tyle, że z pewnego rodzaju ciekawością odkryję dalszy ciąg historii napisanej przez K.N. Haner.


Cassandrę Givens poznajemy gdy oczekuje na rozmowę kwalifikacyjną, która może rozwinąć przed nią, młodą Panią architekt niezwykłe perspektywy. Jak to zwykle bywa z kobietami, dzień obfituje w wiele przykrych dla niej zbiegów okoliczności. Gdy w ostatniej chwili dociera do biura w którym ma się odbyć rozmowa czeka ją kolejna niemiła niespodzianka. Rozmowa z przyszłym przełożonym przybiera fatalny dla niej obrót. Od początku rozmowy jest poirytowana zachowaniem Adama McKeya, na koniec wybucha, przekreślając tym samym możliwość rozwijania kariery zawodowej pod okiem wybitnych fachowców. Jakby tego było mało powrót do domu nie przynosi ulgi. Kuzynka, u której podnajmuje pokój proponuje wspólny wypad do restauracji. Cassandrze nie odpowiada dobór towarzystwa. Jeden z mężczyzn jest nią szczerze zainteresowany lecz ona nie jest jeszcze gotowa na kolejny związek. Ostatni zakończył się dla niej ogromnym bólem. Tymczasem mężczyzna zdaje się nie zauważać jej zniechęcenia. Gdy w restauracji dochodzi do awantury. Upokorzona Cassandra wybiega na ulicę. Bez pieniędzy i całkowicie zdezorientowana nie wie co ze sobą począć. Nad zrezygnowaną dziewczyną pochyla się uroczy Tommy. Jego śliczna twarz, uroczy ciepły uśmiech, troska i zainteresowanie w głosie powodują, że Cassandra daje się namówić na wspólny wieczór. Gdy docierają na miejsce okazuje się, że lokal aż tętni namiętnością. Młodzi szybko dają się ponieść panującej wewnątrz atmosferze. Cassandra czuje, że znalazła w Tommym bratnią duszę lecz nie jest w jej ocenie materiałem na partnera. Gdy zostaje sama, jej zmysłowy taniec dostrzega Morfeusz. Pewny siebie, zdecydowany mężczyzna niczego nie pozostawia kwestii przypadku. Kiedy ją wybiera już wie w jaki sposób spędzi ten wieczór. Cassandra jest oczarowana mężczyzną. Oszołomiona atmosferą klubu decyduje się opuścić lokal z nowopoznanym człowiekiem. Szybko dostrzega, że Morfeusz poza tym, że jest szalenie przystojny, jest również niezwykle tajemniczy. Szybko orientuje się, że nonszalancko podjęta decyzja może się dla niej okazać bardzo niebezpieczna. Noc spędzona z Morfeuszem z pewnością zostanie zaliczoną do jednych z najmniej przewidywalnych w jej życiu. Gdy budzi się rano w łóżku niemal obcego mężczyzny ogarnia ją panika. Ucieka, licząc na to, że nigdy więcej się nie spotkają. Tego samego dnia okazuje się, że firma w której ubiegała się o zatrudnienie zdecydowała się ją zatrudnić. Oszołomiona sukcesem, stawia się na kolejne spotkanie. Tylko dlaczego człowiek który zasiada na stanowisku Prezesa wyglądem przypomina tego z ubiegłej nocy.... Koszmar jednak się nie skończył. Wszystko wskazuje na to, że noc spędzona z upojnym kochankiem nie będzie ostatnią wspólnie spędzoną...



To co od pierwszych stron doprowadzało mnie do szału to brak charakteru i niezdecydowanie bohaterów. Zwłaszcza Cassandra zachowuje się jakby chciała zwyciężyć w konkursie na Blondynkę Roku. Jej zachowanie doprowadzało mnie do furii. To wrażenie potęgowały dialog, w których z niezrozumiałych mi przyczyn, bohaterowie wciąż zwracają się do siebie po imieniu:

- dziękuję, Cassandro

- bardzo proszę, Adamie

- otwórz drzwi, Adamie

- cała przyjemność po mojej stronie, Cassandro

- dzień dobry, Adamie

... i tak dalej. Wprost nie wierze. Jakbym czytała wypracowanie 10-latka. Nie znoszę tego typu dialogów. Jakby autorka obawiała się, że zawrotna liczba bohaterów spowoduje, że zapomnimy kto jest kim.



Skłamałabym jednak gdybym powiedziała, że ta historia od początku do końca mi się nie podobała. Odnoszę wrażenie, że z każdą stroną autorka dojrzewa do pisania książek dla dorosłych. Coraz mniej buntu i niezdecydowania, coraz więcej zrozumienia i dopasowania do potrzeb i oczekiwań partnera. To pozytywnie odbija się na kreacji postaci. Ich wzajemnych relacjach i ogólnej ocenie książki. Zakończenie tej części powoduje, że z dużym zainteresowaniem podchodzę do przeczytania kolejnej części.

Obyś mnie nie zawiodła K.N. Haner, a kolejna akcja promocyjna Pani nowej książki jest na prawdę na poziomie i raczej nie będę się opierać przed tą lekturą :)

Liczę, że kolejne książki będą bardziej dojrzałe niż początki Morfeusza... Tymczasem do zobaczenia w kolejnym tomie mafijnej miłości.


K.N. Haner, Sny Morfeusza, stron 416


Data premiery: 2006-07-08

Wydawnictwo Editio Red, 2017


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Editio.


1 komentarz:

  1. Może to dziwne, ale szczerze mówiąc, przekonała mnie pani do przeczytania tej pozycji. Też nie przepadam za takimi dialogami bo wydaje mi się to mało rzeczywiste... Chyba nikt nie mówi tak często do drugiej osoby hej imienia, ale... Lubię się denerwować na bohaterów książki, więc z chęcią przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń