poniedziałek, 1 stycznia 2018

Już jesteś martwa - Sharon Bolton [PATRONAT]



Tuż przed świtem wśród niedostępnych wzgórz Nortumbrii mężczyzna zabił kobietę. A potem pilota balonu wycieczkowego. Wszyscy pasażerowie byli mimowolnymi świadkami morderstwa, ale co policji po trupach? Dwanaście osób zginęło. Jedna przeżyła.   Widziała twarz mordercy – a on widział jej twarz, pytanie jednak, co teraz z tym zrobią...


Tak właśnie zaczyna się opowieść Jessici, Ajaxa i zgromadzenia zakonnic. Sharon Bolton znakomicie wie jak zaciekawić, zaintrygować czytelnika wstępem. W zaledwie kilka stron sprawia, że czeka się na końcówkę i wyjaśnienie sprawy z pazurami wbitymi w fotel. Gdyby nie to, że książkę czytałam w pojazdach komunikacji miejskiej pewnie bym nie wstała z fotele, a i w tym bezpiecznym dla podróżnika pojeździe bałam się, że przegapię swój przystanek.

W sylwestra życzyliśmy sobie spełnienia najskrytszych marzeń. Miewacie czasem pragnienia lub marzenia takie nietypowe? Przykładowo - lot balonem? Jess i jej siostra właśnie takie miały. Wspaniały prezent urodzinowy, który dla jednej z nich zakończył się tragicznie, dla drugiej stał się dramatem na całe życie. Zapytacie, to co z moimi marzeniami? Odpowiem. Każde marzenie niesie za sobą pewne ryzyko, grunt to poznać cienką granicę pomiędzy realizacją, a ryzykiem.


Już jesteś martwa była książką, a w gruncie rzeczy ebookiem, który chyba przeklikałam. Znacie to uczucie, kiedy strony przelatują przez palce? Na ebooku strona to zaledwie jedno kliknięcie. Klik, klik i kolejna i kolejna i kolejna. Ta historia rozkręcała się z rozdziału na rozdział. Nabierała tempa, rozwijała się, a wszelkie wydarzenia znalazły swoje przyczyny, a początek, który można nazwać źródłem problemu okazał się nieprzewidywalny. Znamy to uczucie, kiedy małe ziarenko kuje nas w oko i nie daje spokoju. Tak właśnie było i w tym przypadku, mała przyczyna stała się ogromnym problemem. Rozwiązanie tej zagadki i poznanie rozwoju przyczynowo skutkowych zdarzeń stało się dla mnie przygodą niczym spotkanie lub sprawa prowadzona przez słynnego Sherlocka. Podejrzanych, bowiem było wiele osób. Z każdą sytuacją można było dopisać kolejną osobę, ale też skreślić inną. Problem pojawił się, kiedy po raz drugi lub trzeci wpisałam na moją listę osobę, którą przed chwilą skreśliłam.


Książki będące patronatami medialnymi bywają czasem przechwalone. Ale czy osoby, które decydują o patronacie medialnym nie mają czasem tekstu wcześniej? A tak mają. I jeśli tego nie wiecie przeczytanie książki przed premierą i rozdanie jej czytelnikom sprawia wiele radości. Dla mnie książka jest wyjątkowa. Może i pierwsze... nie, nie pierwsze... Pierwsze strony zaciekawiają, kolejne rozwijają sprawę. Więc jest w niej fragment, który może nudzić, ale nie da się zarysować fabuły bez tego. Bo skoro mamy skutek chcemy poznać przyczynę. Poznanie przyczyny bez poznania okoliczności, w jakich powstała nie miałoby sensu. Bo ktoś może zabić przykładowo ze złości, a ktoś w obronie własnej. Skutkiem będzie śmierć, ale okoliczności sprawią, że poznamy tok myślenia sprawcy, a w tym samym naszego bohatera.

Większość książki jest opisana w punktu widzenia śledczych, komendanta i całej załogi zajmującej się nietypowym morderstwem w balonie. Dominuje tu czas teraźniejszy i wydarzenia opisane teraz. Mamy tu jednak i odniesienia do przeszłości. Rozdziały są opisane, a przez co bez problemu odnajdujemy się w osi czasu autorki. Dużym plusem jest nietypowa zbrodnia i jej fenomen, a sam sprawca może być dla wielu ogromnym zaskoczeniem. Dla starych wyjadaczy będzie to idealna pozycja do sprawdzenia jak szybko wytypujecie winnego i czy będzie to jedna osoba. Zagadka rozwiązana, a samą pozycję składam w pudełku z bardzo dobrymi thrillerami psychologicznymi.


  Sharon Bolton, Już jesteś martwa, stron 352


Data premiery: 2017-10-10
Wydawnictwo Amber, 2017




Recenzja napisana dla Wydawnictwa Amber.





Chciałabym Was też poinformować, iż mój blog objął tę książkę patronatem.

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz