piątek, 12 stycznia 2018

Cykl: Komisarz Anna Lindholm TOM3: Nic oprócz śmierci - Mag­da­lena Knedler




Wiele się nasłuchałam o ostatniej części serii o Annie Lindholm. Wielu moich znajomych zgodnie twierdziło, że to najlepsza część i bardzo mnie zachęcało do przeczytania całej serii. Mój apetyt wzrastał z każdą kolejną książką. Pierwszą z nich oceniam bardzo wysoko. Niezwykle mi się spodobała ta historia i  postawiłam poprzeczkę przed kolejnymi. Nic oprócz milczenia okazała się nieco przereklamowana. O ile Nic oprócz strachu pochłonęła mnie bez reszty na wiele godzin, z drugą nie było mi już tak po drodze. Jednak nieprzewidywalność tej historii na tyle mi się spodobała, że drobiazgi, które drażniły mnie w trakcie czytania zrzucam na kark nieco przydługiej fabuły. Jednak ostatnia część, tak wyczekiwana i doceniana pozostawia mnie w pewnym niedosycie.



Cmentarz Centralny w Wiedniu – jedna z największych nekropolii w Europie. Tu przecinają się ścieżki artystów, intelektualistów oraz komisarz Anny Lindholm.

Tajemnicza kobieta prosi Annę o pomoc. W pracowni rzeźbiarskiej jej wnuka odnaleziono ciało modelki. Ofiara na tle szkarłatnej plamy krwi przypomina przepiękną rzeźbę… Wydaje się, że to artysta uśmiercił swoją muzę. Czy w gąszczu wskazówek uda się wyłuskać te, które powiodą do sprawcy? Poszukiwania stają się coraz trudniejsze, a śmierć czai się wszędzie…

Ostatnie śledztwo komisarz Anny Lindholm rozegra się w mieście, którego mieszkańcy zwykli mawiać „jeżeli miłość jest Francuzką, to śmierć musi być wiedeńczykiem”. - opis wydawcy*


Chciałabym zaznaczyć, że ogromnie sobie cenię twórczość Magdaleny Knedler. Pokochałam ją od pierwszych stron Klamek i dzwonków. Nic oprócz strachu okazało się zaskakującą niespodzianką.
Możliwość zrecenzowania książki autorstwa Knedler stało się dla mnie dużym wyzwaniem. Nie zawiodłam się, bowiem pierwsza część bez reszty mnie pochłonęła. Tymczasem ostatnia książką pozostawia mnie w przekonaniu, że obyczajówki to lepsza strona twórczości Pani Magdy.

Miałam wrażenie jakby historia nabierała rozpędu dopiero w okolicy setnej strony. Szkoda. Początek okazał się rozwleczonym do granic możliwości wstępem. Odniosłam wrażenie, że czasami mniej znaczy lepiej. Pewna myśl, która wciąż towarzyszyła mi na etapie czytania drugiego tomu w tej książce potwierdziła się. Mam na myśli ciągłe niedopowiedzenia i przerywanie wątku w momencie, w którym jak spragniony wody potrzebujemy szczegółów. Wciąż uciekające myśli, które mogą stanowić o rozwiązaniu zagadki, ale umykają śledczym, albo zapominają o nich wspomnieć kolegom, albo mają na końcu języka, ale przecież lepiej powiedzieć o tym później. No błagam... Nie mam cierpliwości na tak odwlekane szczytowanie.

Nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie co tu poszło nie tak. Wątek Antonia wydaje mi się totalną porażką jakby zabrakło dla niego pomysłu. Niby rozwiązanie zagadki było na wyciągnięcie ręki (tylko dlaczego w połowie książki ??), a tymczasem zapominamy wyartykułować swoje zdanie na kolejne kilkadziesiąt stron. Nie wspomnę o gołębim sercu Anny, która z osoby o niezwykle silnym charakterze, jawi mi się jako rozchwiana emocjonalnie nastolatka. Być może plan na kawalera w każdym mieście nie jest tak udany jak w historii o Jamesie Bondzie, który w każdym odcinku padał w objęcia innej damy. Myślę, że w tym względzie mężczyznom można zdecydowanie więcej wybaczyć.

Z przykrością muszę przyznać, że ostatni tom serii nie dał mi takiej satysfakcji z czytania jak poprzednie. Kryminał zdecydowanie nie przypadł mi do gustu. Nie zmienia to jednak faktu, że poza wątkiem kryminalnym autorka zabrała mnie w niezwykła podróż do miejsc, których nigdy nie odwiedziłam. Opowiedziała mi o faktach, które z zainteresowaniem wyszukiwałam w internecie. Dostrzegam ogromne zamiłowanie sztuką i architekturą, i doceniam wkład autorki w ubogacenie zarówno mojego słownictwa jak i wiedzy historycznej. 

Umiejętność zainteresowania czytelnika faktami historycznymi wplecionymi w fabułę książki w taki sposób, aby poszukiwał ich genezy w innych źródłach uważam za niezwykle cenne. Pomimo tego, iż książka jako kryminał zdecydowanie mnie zawiodła, uważam ją pod wieloma względami za niezwykle udaną. Tym razem seria została przeczytana raz na zawsze, a szkoda. Nim sięgnę po
Nie całkiem białe Boże Narodzenie minie trochę czasu, bo na chwilę obecną bardziej przemawia do mnie Historia Adeli.




Mag­da­lena Knedler, Nic oprócz śmierci, stron 536

Data premiery: 2017-04-11

Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017


Za książkę dziękuję wydawnictwu.




4 komentarze:

  1. Nie czytałam żadnej powieści z tego cyklu, ale chyba po nie sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Pomimo tego, iż książka jako kryminał zdecydowanie mnie zawiodła, uważam ją pod wieloma względami za niezwykle udaną. Tym razem seria została przeczytana raz na zawsze, a szkoda." Czegoś tu nie rozumiem... Zawiodła i udana?! Raz na zawsze, a szkoda?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dokładnie. Zawiodła mnie jako kryminał. Udana jest, bo zachęca do poczytania, a nawet odwiedzenia miejsc opisanych, przedstawionych. Seria została przeczytana raz na zawsze - nie wrócę już do niej, a szkoda, bo można było trochę jeszcze nad nią popracować i byłaby super. Styl pisania autorki jest wyjątkowy i bardzo dużo czasu poświęca detalom co widać na stronach książki. Są pewne sprawy, które tu nie pasują lub jest ich za dużo - szczególnie uciekająca myśl.

      Usuń
    2. Jak mi wpadnie w ręce to jednak przeczytam.

      Usuń