piątek, 29 grudnia 2017

Polowanie na Pliszkę TOM 2: Światełko w tunelu - Hanna Greń


W życiu bywa różnie, a szczególnie z planami i z tymi pewnymi punktami na liście zadań, które należy zrealizować przed świętami i na ostatnią chwilę. Tak też było w przypadku pisania opinii o dalszych losach Pliszki... zaczęłam, miałam wyjątkowe chęci, ale brakło czasu. Bywa.

Kiedy czytam tom za tomem serii zdecydowanie lepiej odbiera się całość i nie będę tego ukrywała. Oczekiwanie na kolejny tom rok, bywa nużące, ale co innego, gdy przykładowo dostajemy je do kilka miesięcy - są jednak takie książki, kiedy i te kilka miesięcy oczekiwania to zdecydowanie za długo. Taką właśnie książką była kontynuacja serii Polowanie na Pliszkę. Zakończenie Jak kamień w wodę zaskoczyło, zostawiło wielki niedosyt i kilka zawiłych spraw. Zabawna opowieść pozostaje, bowiem w pamięci na długo i sprawia, że uśmiech nie schodzi nam z twarzy, ba, jeśli zaczniecie czytać to już nie odłożycie książki nim nie poznacie końca. Radzę nie czytać wieczorem, gdyż nocka będzie zarwana, a sprawy pilne staną się błahe w zaledwie kilka chwil, a raczej po kilku stronach. Uwaga, czytanie ciągu dalszego może doprowadzić do poznania zakończenia pierwszego tomu!

Początek drugiego tomu to ciemność. Strach i niedowierzanie. To milion myśli o osobie, która zginęła, a może zaginęła? No, bo przecież, gdyby była niewinna to by się odezwała - prawda?


Pliszka to kobieta, która ucieka przed miłością, samą sobą i lękiem, jaki odczuwała. Chce odpocząć, uporządkować swoje myśli, zapomnieć o miłości i się odkochać. Może nawet przeżyć romansik dla zasady "klin klinem" no i co najważniejsze, będąc gdzieś nad morzem jest bez telefonu, bo zapomniała ładowarki i nie potrzebowała tego telefonu no, bo kto ma dzwonić... - Klientki po powrocie, faceta nie chce znać, więc, po co jej telefon?

Odpowiedzi na te i inne pytania przychodzą bardzo szybko. W jej życiu wiele się, bowiem zmienia. Dla swojego i Waszego bezpieczeństwa nie napiszę więcej, a jedynie polecę lekturę. Kto był niezadowolony, nieusatysfakcjonowany po pierwszym tomie, w tym mamy już światełko na lepsze jutro. Kryminał obyczajowy to nowość na rynku, a może tylko w mojej biblioteczce, ale zdecydowanie jest to coś, co każdy powinien poznać. Ten rodzaj, bowiem zaspokaja wiele potrzeb czytelniczych. Zabawna historyjka, po tak długim czasie od przeczytania zostaje w pamięci. Szczególnym atutem, a może i najważniejszą częścią samego tekstu książki są pieśni patriotyczne. Wbijają szpilę w serce i pokazują, jacy jesteśmy - czy się popłaczemy, czy może serce mamy z kamienia. Sequel'e bywają różne, ten jednak należy do nielicznego grona tych udanych, jak nie lepszych od początku.



Hanna Greń przyzwyczaiła nas do pewnego rodzaju humoru i w drugim tomie odrobinę mi go brakowało, bo przecież wiecznie żyć w podejrzeniach się nie da. Ma to jednak swój plus, bo książka staje się bardziej poukładana i spójna. Tak, więc nie jest to ani wada, ani zaletą. Nazwałabym to dobrym i pasującym tu zabiegiem.

Światełko w tunelu
potwierdziło mnie w przekonaniu, że działa autorki można czytać w ciemno i dlatego też serdecznie polecam. I nie napisze nic więcej. Albo mi zaufacie, albo wrócicie tu po przeczytaniu książki i przyznacie mi rację. Polowanie na Pliszkę kończy się jeszcze szybciej niż tabliczka ulubionej czekolady!




Hanna Greń, Światełko w tunelu, stron 320

 

Data premiery: 2017-08

Wydawnictwo Replika, 2017 

 

Recenzja napisana dla Wydawnictwa Replika. Dziękuję za książkę.




2 komentarze: