czwartek, 26 października 2017

Polowanie na Pliszkę TOM 1: Jak kamień w wodę - Hanna Greń

Hanna Greń jest autorką kryminałów i jak się okazało nie tylko. Moje pierwsze spotkanie z jej twórczością miało miejsce jakiś czas temu, przy premierze tytułu Cynamonowe dziewczyny. Wybierając do recenzji nową książkę liczyłam na dobry kryminał. Czy się zawiodłam? Zaraz się przekonacie.

Dostając książki do recenzji czytam ich opis, ale nie sprawdzam gatunków, bo najczęściej są to pozycje przedpremierowe i informacji o tym brak. Gdy więc rozpakowałam paczkę od wydawnictwa cieszyłam się, że zacznę przygodę z kryminalną serią. Zonk. Bo to nie kryminał. To może to romans? Może powieść obyczajowa? Do samego końca czekałam, aby jednoznacznie określić gatunek. Zakończenie jednak sprawiło, że byłam w szoku. Nie była to lekka książka, pomimo, że początek mógł wskazywać na literaturę młodzieżową. Teraz już wiem jak ją sklasyfikować. Jak kamień w wodę należy do literatury współczesnej, raczej tej smutnej i niezmiernie się cieszę, że czytałam ją zaraz po serii
Brittainy C. Cherry. Ten przypadkowy zbieg okoliczności sprawił, że radość z czytania nie ustawała jeszcze przez długie godziny po zakończeniu czytania.

Główną bohaterką jest Kornelia
Pliszka. Akcja skupia się na tajemniczych listach z pogróżkami, które dostaje. Nim jednak do tego doszło poznajemy ją jako małą dziewczynkę, samodzielną i odosobnioną. Miała bardzo wymagających i zaborczych rodziców. Jako nastolatka przeżyła też niemiłe chwile, które bardzo ją naznaczyły. Nigdy nikt jej nie wierzył, nie dostała od nikogo pomocnej ręki. No może nie tak całkiem. Jej życie w Katowicach było koszmarem, ale gdy babcia i koleżanka Joanna wyciągnęły do Kornelii pomocną dłoń wszystko zaczęło się układać. Jednak do czasu. Los nie oszczędzał dziewczyny za młodu i nie robi tego teraz. Wiele przypadków i tragedii jakie ją spotkało powoli układało się w jedną wielką układankę, lecz nadal brakowała jednego, najważniejszego puzzla - kim jest tajemnicza osoba, która jej grozi? Przecież żyje na uboczu i nikomu nie przeszkadza, kto więc może jej źle życzyć? Kornelia postanawia to zgłosić na policję, za którą nie przepada. Czy tym razem policja pomoże? Czy Kornelia znajdzie szczęście, czy ponownie zostanie niesłusznie oskarżona?


Hanna Greń
stworzyła wspaniałą intrygę. Historia Korneli, jej rodziców, Joanny, Łukasza i Gerarda oraz Plamki sprawiły, że jeden piątkowy wieczór zamienił się w podróż po wirtualnym świecie. Nic nie było w stanie mnie odciągnąć od lektury. Akcja rodzi akcję, a pierwsze sto stron to istry rollercoaster. Tempo jest tu szalone, istna jazda bez trzymanki. Jest to powieść obyczajowa, której się nie spodziewałam. Napięcie roście w miarę czytania. Każda nowa sprawa, staje się kolejnym elementem, a to dodaje szczypty pikanterii. Każdy nowy wątek znajduje tu swoje uzasadnienie, a każdy problem zostaje rozwiązany, a co za tym idzie czytelnik nie ma chwili wytchnienia.

Jak kamień w wodę to istne polowanie na Pliszkę. Tutaj bowiem trudne dzieciństwo, rodzice, którzy uczą tylko samotności, doprowadzają do próby samobójczej dziewczyny. Jak żyć w świecie wiecznych oskarżeń? Jak radzić sobie kiedy nikt Cię nie słucha i ocenia według błędnej opinii? Czy alkohol, imprezy, nieodpowiednie towarzystwo, a nawet zbieg okoliczności mogą sprawić, że każdy będzie odtrącał niczemu niewinną dziewczynę? Jak radzić sobie w takim świecie?


Jeśli nie znacie twórczości Hanny Greń to serdecznie polecam. Nie bez przyczyny napisałam, że można ją porównać do
Brittainy C. Cherry. Podczas lektury mamy bowiem chwilę zapomnienia, strach, zły, niedowierzanie. Rewelacyjne dialogi Kornelii i Joanny w szkolnej ławce powalają. Imprezy urodzinowe doprowadzają czytelnika do skrajnych emocji. Tu nic nie jest zwyczajne, normalne, standardowe. Chwile mrożące krew w żyłach. Wydarzenia i sytuacje tak skrajne, że na chwilę zamieramy. Autorka zdecydowanie wie co chciała napisać i osiągnąć. Nie ma tu przypadków.

Książka przede wszystkim ukazuje jak reaguje dziecko, które jest niekochane, które ma niby wszystko, lecz nie ma miłości. Odpychanie od siebie ludzi, zamykanie się we własnym świecie i życie według siebie i swoich zasad. Mamy tu również do czynienia z konfliktem interesów jaki zachodzi podczas pewnego wydarzenia. Czy ludzie pracujący w zawodach, które mają nas chronić mają prawo decydować o naszym bezpieczeństwie w oparciu o czyjeś zdanie i swoje prywatne znajomości? Czy tragedia, może być początkiem szczęścia? Czy życie zbudowane na gruzach stanie się oazą spokoju, czy też będzie początkiem jeszcze większej katastrofy?


Nie mogę i nie potrafię napisać tego w trzech słowach. Nie da się bowiem opowiedzieć treści bez zdradzania większych szczegółów. Jednak jest to tak wspaniała historia, iż uważam że żadne słowa nie sprawią, że ją pokochacie. Musicie ją koniecznie sami przeczytać i poznać Kornelię, Joannę, Plamkę i Gerarda. Przyda się tu mocniejszy trunek i paczka chusteczek, bo po zakończeniu lektury będziecie w szoku.


 
Hanna Greń, Jak kamień w wodę, stron 304

 

Data premiery: 2017-04-18

Wydawnictwo Replika, 2017 

 

Recenzja napisana dla Wydawnictwa Replika. Dziękuję za książkę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz