czwartek, 12 października 2017

Na linii świata - Manuela Gretkowska

Tajemnicza książka, czarna okładka, brak tytułu i autora. W taki właśnie sposób wydawnictwo promowało książkę. Tajemniczą paczkę dostałam i ja. Ucieszyłam się. Nie będę ukrywała, że byłam ciekawa co kryje się na kartach. Jak ocenić książkę i autora. Zasiadając do lektury byłam pełna optymizmu, który jednak bardzo szybko zgasł. Moje odczucia mogę porównać do pudełka zapałek, które zapalone w całości bucha ogniem i bardzo szybko się wypala. Tym razem było identycznie...

Do książki był dołączony list, który wzmagał tajemniczość. Jednak nie mogłam nic sprawdzić, bo nie wiedziałam z czym mam do czynienia. Teraz już wiem. Pisanie tej opinii nie jest łatwe z wielu względów. Po przeczytaniu byłam załamana. Meh... Jedyne słowo jakie mi się kojarzy z treścią. Zniesmaczenie, zawód oraz strach przed opisaniem. Nie przepadam za negatywnymi recenzjami, ale że obiecałam sobie pisać o każdej przeczytanej książce słowa muszę dotrzymać. Mój blog nie promuje książek i nie zarabia na pozytywnych opiniach tak więc są na nim też i te negatywne. A teraz o czym jest sama książka.

"Natasza, studentka psychologii, dorabia, rozbierając się na seksczacie. Jeden z klientów – genialny programista z Doliny Krzemowej – proponuje jej zaskakujący kontrakt.
Dziewczyna jedzie do Kalifornii, tam gdzie projektuje się przyszłość. I gdzie często trzęsie się ziemia.
A potem dzieje się coś, czego ani ona, ani nikt inny nie potrafi wytłumaczyć.
Nasz świat obraca się przeciwko nam. We Francji przeczuwa to Houellebecq. W Anglii nakręcono Black Mirror, w Stanach – Westworld. W Polsce Manuela Gretkowska jako pierwsza odważyła się napisać, co stanie się za linią świata, który znamy." - opis książki.

Manuela Gretkowska, bo tak nazywa się autorka tego zamieszania spowodowała, że pierwszy raz musiałam zrobić sobie przerwę od czytania. Całkowitą. Skupiłam się na filmach i serialach. Nawet czytanie innej pozycji nie było w stanie wyciągnąć mnie z czytelniczego dołka. Eksperyment jaki zrobiło wydawnictwo był ciekawy, ale niestety nie trafiony z tą pozycją. Cały czas się zastanawiam, czy może było to zrobione specjalnie, żeby blogerzy przeczytali książkę, bo wiadomo było, że nie każdemu się spodoba?

Nie będę tym razem pisała za wiele o samej treści, bo chyba nie umiem. Po przeczytaniu książki czuję się tak jakbym jej nie przeczytała, nie zrozumiała, a wierzcie mi nie mam ochoty drugi raz jej czytać. Nie była to pierwsza pozycja, która była obfita w wulgarne słownictwo. Nie była to też pierwsza książka z negatywnymi bohaterami. Jednak była to pierwsza tak niespójna lektura. Ja rozumiem przeskoki w czasie, różne punkty widzenia, ale w tej książce są one tak niefortunne, że odechciewało się szukać wspólnego celu. W skrócie świat nauki, fizyki kwantowej oraz miks teorii spiskowych i polityki to to co znajdziemy w tej książce. Mnie to jednak nie porusza. Nie czuję tego typu literatury.



Książka z pewnością znajdzie swoich fanów, osoby o innym umyśle niż mój. Moje podejście do życia jest inne niż bohaterów. Literatura faktu, technologia i polityka to zdecydowanie nie moje koniki. Na tematy religijne nie dyskutuje, uważam, że każdy ma prawo do swoich poglądów i nie powinniśmy tego oceniać. Jeśli ktoś narusza naszą sferę powinniśmy mówić o tym. Na linii świata naruszyło moją granicę.

Literatura piękna należy to tego gatunku, który unikam wielkim łukiem. Ta pozycja potwierdza to doskonale. Trzysta stron to prawdziwy koktajl gatunków. Zamiar autorki jednak przerósł ją samą. Jeśli przeczytacie tę pozycję i będziecie mieli inne zdanie napiszcie, bo chętnie je poznam. Czytałam już nie jedną dziwną powieść, ale ta należy do tych najdziwniejszych.


Manuela Gretkowska, Na linii świata, stron 356


Data premiery: 2017-08-16

Wydawnictwo Znak Literanova, 2017


Książka przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova.



http://www.znak.com.pl/wydawnictwo-Znak-Literanova



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz