poniedziałek, 18 września 2017

Starcie królestw TOM1: Zaklinacz ognia - Cinda Williams Chima

Dzisiejsza książka, która miała swoją premierę 16 sierpnia. Nie byłoby  w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na książkę polowałam od lutego! Tak od lutego. Gdy zobaczyłam okładkę w zapowiedziach wiedziałam, że muszę poznać historię jaką skrywa. Pierwotnie książka miała mieć swoją premierę w maju o ile dobrze pamiętam. Została ona jednak przesunięta na sierpień. Pomyślałam OK poczekam. Po czym pierwotna okładka, która była prześliczna została zmieniona. Pomyślałam no trudno poczekam, bo pewnie lektura będzie przednia. No i nastał dzień w którym mogłam przeczytać książkę. Była ona dostępna osobno lub w specjalnym bookbox'ie ognistym. Wiele osób tak jak i ja zakupiło przepięknego box'a z gadżetami. Byłam zadowolona, szczęśliwa. Jednak dwa, trzy dni później książka przyszła do recenzji od wydawnictwa. Miałam podwójne szczęście. Mogłam czytać książkę i zrobić z nią rozdanie!


Nim jednak opiszę o czym jest książka nie mogę nie zapytać: która okładka wydaje się być lepsza, ładniejsza, która przykuwa bardziej uwagę? Dla której okładki kupilibyście książkę?



Po lewej okładka w pierwotnej postaci.



 





Po prawej okładka finalna.







Jeśli wybraliście lewą, pierwotną to macie taki gust jak ja. Ubolewam nad tym, że wydawnictwo nie zdecydowało się wypuścić na rynek pierwszej wersji. Finalna okładka przypomina mi serię Szklany tron. Może to był cel zamierzony, żeby lepiej się książka sprzedawała? Może z okładkami jest tak jak z modą - jest taki trend, sprzedaje się więc go powielają? Może i tak jest. Jednak ja, jako kobieta jestem wzrokowcem i bardziej intrygowała mnie pierwsza wersja. Kończąc już moje marudzenia opowiem troszkę o lekturze...
Pierwszy tom nowej serii wprowadza nas w świat Ardenu. Poznajemy bohaterów, przeżywamy z nimi kolejne dni. Wojna pomiędzy królestwami: Ardenem i Fellsmarchem ciągnie za sobą wiele ofiar. To właśnie łączy głównych bohaterów - zemsta. Władca Ardenu przekroczył pewną linię moralności, a dodatkowo pragnął zniewolenia czarodziejów. Gdy poznajemy Adriana sul'Hana, syna Wielkiego Maga Hana sul'Algera i wiedźmy Raisy ana'Marianny królowej Fellsmarchu ma on zaledwie trzynaście lat. W trakcie zasadzki traci on ojca, a sam musi się ukrywać i żyć w cieniu. Większość ludzi żyjących w królestwie uważa go za zmarłego, reszta poluje na niego. Dwunastoletnią Jenne poznajemy podczas pracy w kopalni miasta Delphi, w której dochodzi do buntu. Jej przeszłość jest wielką tajemnicą. W związku z tym, że nikt się nie przyznaje do popełnienia przestępstwa wobec władny Ardenu ten dla zasady zabija przyjaciół dziewczyny.
Lata mijają. Adrian uczy się w szkole czarodziejów uzdrawiania, jednak gdy nikt nie widzi doskonali znajomość trucizn. Wspólny cel splata losy bohaterów na ardeńskim dworze. Tu będą musieli podjąć bardzo ważne decyzje, które wpłyną na ich dalsze losy. Świat w którym żyją nie ma bowiem prostych podziałów na dobro i zło. Wszelkie sojusze i intrygi mogą być dla nich niebezpieczne.


Cinda Williams Chima napisała powieść, która w moim odczuciu łączy ze sobą wszystkie obecnie najpopularniejsze elementy literatury fantasy. Jest tu humor, magia, smoki, tajemnica, cel, walka, konflikty, zemsta, dbałość o szczegóły, logiczny porządek oraz zaskoczenie. Określenie "władczyni Siedmiu Królestw", czy już sama okładka, jak i smoki przy każdym rozdziale wskazuje na inspirację serią Pieśń lodu i ognia. 

Uzdrowiciel zwierząt i ludzi, stajenny, mag i przystojny rudzielec z planami na przyszłość zmuszony zostaje przez los do zmiany życiowej decyzji. Jenna Bandelow posiada piękne oczy w kolorze starego złota oraz tajemnicze znamię na szyi podobne do znaku runicznego, które zdradzą ją gdziekolwiek się pojawi. Jest to dwójka narratorów. Głównych narratorów, bo zaraz obok nich pojawia się młody dowódca, czarownik na służbie Królewskiej Mości Destin Karn oraz tajemnicza przemytniczka Lila Barrowhill. Dzięki takiemu prowadzeniu akcji poznajemy dokładnie co się dzieje z bohaterami. Wielowymiarowy obraz układa się w spójną całość. Łatwiej jest nam zrozumieć podjęte decyzje. Bardzo podobało mi się rozłożenie akcji na czwórkę bohaterów, których połączy ryzykowny sojusz.


Zaklinacz ognia należy raczej do tej lekkiej literatury fantasy. Piękne opisy kwiatów:
"W końcu Wielki Mag wybrał czerwone lisie uszka, białe lilie i niebieskie serdeczniki, a do tego kilka łodyżek nagietków i panieńskich pocałunków." - str. 13
czy też sam opis Asha:
"Nie oczarują mnie te niebieskozielone oczęta, przepastne niczym toń jeziora między bliźniaczymi górami, nie ulegnę też pokusie jego pełnych warg." - str. 85
umilają czytanie i dodają walory estetyczne całości. Tytuły rozdziałów nawiązują bardzo do treści, można więc bez problemu odnaleźć dany wątek. Powieść toczy się jednostajnie, więc jeśli szukacie zadziwiających zwrotów akcji, to tu ich nie znajdziecie. Wszystkie wątki: te główne jak i te poboczne nadają tempa. Każda kolejna strona dostarcza nowych wrażeń, a wielkie łał  staje się punktem kulminacyjnym. Po takim prowadzeniu narracji czytelnik chce więcej, a dostanie to w kolejnym tomie. Czytałam negatywne opinie, że książka jest nudna, że akcja to zaledwie ostatnie osiemdziesiąt stron, ale bez wprowadzenia co całości zakończenie nie miałoby większego sensu. Jak bowiem ocenić czyjąś decyzję, skoro nie zna się przyczyny, która doprowadziła do takiej oceny wydarzeń?



Starcie królów to sequel Siedmiu Królestw, po które sięgnę w wolne chwili. Jeśli ktoś czytał wspomnianą serię odnajdzie się w świecie bez większych problemów. Jeśli jednak macie w planach Zaklinacz ognia możecie być spokojni i czytać śmiało, bowiem historia jest tu splotem logicznych wydarzeń. Ciężko jest opisać w jednym zdaniu to o czym jest ta książka, bo tak wiele się tu dzieje. Nie zostaje mi nic innego, jak tylko zachęcić do lektury. Przekonajcie się sami jak piękny i wciągający jest świat Ardenu i jak wiele pięknych i tajemniczych wątków skrywa.



  Cinda Williams Chima, Zaklinacz ognia, stron 480


Data premiery: 2017-08-16

Wydawnictwo Otwarte, 2017



Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Moondrive.


 

2 komentarze:

  1. Książkę czytałam, miałam tą przyjemność, że otrzymałam egzemplarz od wydawnictwa. Okładka pierwotna faktycznie jest piękna! Szkoda, ze taka nie została wydana finalnie...
    Sama historia przypadła mi do gustu, czekam na kontynuację! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesujące. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń