środa, 6 września 2017

Poszukiwana - Dean Koontz

Nie spotkałam się dotychczas z prozą, która choćby otarła się o klimat z Poszukiwanej Dean'a Koontz'a. Znam to nazwisko od dawna. Wiele o tym autorze słyszałam. Zwykle były to bardzo pochlebne opinie. Gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania tej książki, wiązałam z nią ogromne nadzieje. Wręcz nie mogłam się doczekać lektury. Już po kilkudziesięciu stronach czułam, że albo ze mną jest coś nie tak, albo o ile to w ogóle możliwe trafiłam na najsłabszą w historii książkę tego autora.
Od początku lektury miałam wrażenie, że styl autora wybiega poza konwencję thrillera do którego przywykłam. 

"To promienne spojrzenie zbudziło w Bibi dawno śpiące dziecko, dającą się łatwo zaczarować dziewczynkę, która - zdając sobie sprawę z nieuniknionej dorosłości - wyrwała stronę z Księgi misiów i zapadła w długi zimowy sen" - str. 67

"Poza tym przeczuwałam, że jest coś o czym wie, że tego nie wie, jakaś trudna do uchwycenia świadomość, dzięki której, gdyby tylko zdała sobie z niej sprawę, wszystko naprałoby sensu" - str. 64

Nie jest to zarzut, jedynie refleksja, jakby autor zamierzał stworzyć wybitne dzieło. Jednak treść i fabuła tej historii nie nadążały za jego wybitnymi zdolnościami ujmowania prostych zjawisk w niezwykłe konstrukcje językowe i przenośnie. Wyjątkowo mnie ta lektura nużyła. Czytanie jej było męczące, bez przerwy uciekałam przed nią, czytając w międzyczasie inne relaksujące pozycje. Podczas lektury Poszukiwanej udało mi się przeczytać ich aż cztery. Wierzcie lub nie, to był prawdziwy horror. Każdy kolejny rozdział potwornie się dłużył. Pomimo tego, że są one krótkie i zwarte w swym przekazie - co niewątpliwie stanowi plus całej konstrukcji. Liczne retrospekcje zaburzały odbiór, główny wątek stał się pobocznym. Bibi wielokrotnie zabiera nas do lat gdy była jeszcze dzieckiem. Opowiada historie, które wydają się zupełnie niezwiązane z fabułą. Jednak gdy wszystko zaczyna układać się w całość, większości szczegółów już nie pamiętamy. Niektóre wątki w tej książce są opisane z niezwykłą starannością, dbałością o szczegóły. Ale pytam po co? Dla przykładu, autor karmi nas precyzyjnym medycznym opisem choroby Bibi, wstrząsającymi dla chorej i czytelników objawami pogarszającego się stanu jej zdrowia, a następnie szczegółami terapii i leczenia. Po czym w dwóch krótkich rozdziałach funduje czytelnikowi absolutną reemisję i cudowne uzdrowienie. To wszystko powoduje, że skupiamy się na szczegółach, które nie prowadzą nas do rozwiązania, a jedynie zaciemniają obraz. Mam wrażenie jakby autor na siłę próbował stworzyć atmosferę grozy w niektórych przypadkach ocierając się o śmieszność (czytaj Niewłaściwi Ludzie).


Ostatecznie myślę, że jest to książka dla wytrwałych, z całą pewnością dla miłośników autora, którzy będą potrafili spojrzeć na tą pozycję pod kątem jego dotychczasowej twórczości. Być może wypośrodkować emocje związane z odbiorem tej historii. Zbyt wolno prowadzona akcja, liczni uczestnicy, i ich poboczne historie spowodowały, że zakończenie nie zrobiło już na mnie wielkiego wrażenia. Nie poczułam tego klimatu. Pomimo niewątpliwie ogromnego talentu pisarza nie potrafię tej pozycji zaliczyć do udanych. 

Źle się czuję dodając takie recenzje. Mam świadomość ogromu pracy włożonej do stworzenia takiej lub podobnej historii. Autor -  artysta - wizjoner, albowiem za takich uważam większość pisarzy zarówno współczesnych jak i tych na których wzorują się Ci najbliżsi mojemu sercu. Gatunek nie jest tu żadnym wyznacznikiem. Jednak w tym wypadku nie jestem w stanie wykrzesać choćby iskry entuzjazmu. Pozostaje mi żywić nadzieję na kolejne spotkanie, podczas którego przełamiemy lody i autentycznie się polubimy z autorem.



Dean Koontz, Poszukiwana, stron 448

 

Data premiery: 2017-05-23

Wydawnictwo Replika, 2017


Recenzja napisana dla Wydawnictwa Replika. Dziękuję za książkę.







4 komentarze:

  1. Znam ten ból, kiedy trafia Ci się książka do recenzji i mimo największych chęci? Nie jesteś w stanie napisać nic pozytywnego, bo zwyczajnie się nie da - nie znam ani autora, ani tej książki i raczej nie sięgnę po nią, ale za to dziękuję Ci za szczerą recenzję.

    Pozdrawiam,
    shevvolfxczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja należę do tej grupy blogerów, którzy piszą każdą opinię, nawet tą negatywną. Jest to indywidualne zdanie, prywatna ocena. Każdy ma inny gust i wiem, że są osoby, które tą pozycją są zachwycone. Tu jednak nastąpiło nieporozumienie i niedopasowanie. Jeśli ktoś ma podobny gust to podobnie ją oceni. Liczę, że autor jeszcze nas zaskoczy ;)

      Usuń
  2. Dziękuję za recenzję �� Bardzo lubię Koontza i miałam kupić tą książeczkę. Przykro by było się rozczarować. Stawiałam tu na dobry thriller lub horror czytając opis książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo specyficzna książka. Może Pani się spodoba. Ta pozycja była nie dla mnie. Może i byłaby dobra, gdyby zacząć ją czytać od połowy?

      Usuń