sobota, 22 lipca 2017

Trylogia Czasu - TOM1: Czerwień rubinu - Kerstin Gier

"Romantyczna, inteligentna i zabawna historia autorstwa niezrównanej Kerstin Gier. Szesnastoletnia Gwen odkrywa, że jest posiadaczką genu podróży w czasie, przez co niespodziewanie przemieszcza się o sto lat wstecz. Okazuje się, że nie jest wyjątkiem – istnieje całe tajne bractwo kontrolujące te podróże. Gwen szybko odkrywa, że jednym z jego członków jest bardzo przystojny dziewiętnastolatek Gideon. Ale zakochiwanie się nie jest takie proste, gdy się skacze tam i z powrotem w czasie i gdy trzeba wypełnić niebezpieczną misję w XVIII wieku." - opis wydawcy, który nie ukrywajmy porywa i zachęca do lektury. Tyle słyszałam o tej serii, że nie mogłam się nią nie zainteresować. Napisałam więc do wydawnictwa Media Rodzina z prośbą o przesłanie książki do recenzji. W odpowiedzi dostałam potwierdzenie, że ponownie wydana, w nowych okładkach seria zawita u mnie już na dniach. Po otrzymaniu paczki, szukałam wolnej chwili, gdyż ciekawość brała górę. Wcześniej czytałam serię Silver autorki i znałam już jej styl.

Serię po raz pierwszy wydano w 2011 roku. Podbiła ona niemiecki rynek, a po chwili zapanowała nad światem. Młodzieżowa opowieść o magii, kolejny raz przykuła uwagę czytelników. Piękne okładki i znakomita treść nie dawały o sobie zapomnieć. No właśnie. Tu pojawia się moje pierwsze ale. Czy treść jest tak znakomita i wciągająca jak twierdzą inni? Cóż. Nie tego się spodziewałam sięgając po tę książkę. Literacko wypadło średnio, ale jakiś tajemniczy urok tej powieści nie dawał mi spokoju. Czytając kartkę po kartce wgłębiałam się w historię, aby na sam koniec przekonać się że było warto.



"Pierwszy skok w czasie - nazywany również inicjacyjnym - ma miejsce między szesnastym a siedemnastym rokiem życia nosiciela genu" - str. 11 Tak oto Gwendolyn Sophie Elisabeth Shepherd potocznie zwana Gwen przez przypadek odkrywa swoją umiejętność poruszania się w czasie. Jest piątą wnuczką Wielkiego Mistrza. Jednak nikt się nie spodziewał, że to właśnie ona będzie posiadała owy gen. Większość ekstrawaganckiej rodziny Gwen przypuszczała, iż dar ten posiada kuzynka Charlotte, która była szkolona na tę okazję. Po zaakceptowaniu niewygodnego dla wielu faktu, że to jednak Gwen jest tą wybraną, dziewczyna rusza wraz z Gideona de Villiersa w tajemniczą misję. Jako zwykła dziewczyna nieznająca zasad z innych czasów, niepotrafiąca jeździć konno w damskim siodle, zostaje wystawiona na nie lada próbę. Brak szkolenia podróżnika bardzo szybko daje młodej dziewczynie popalić. Sprawa się oczywiście komplikuje w chwili, gdy okazuje się, że podróżników w czasie jest tylko kilkoro, a ich krew musi zostać umieszczona w chronografie.



Podróże w czasie, magia, miłość, zwykłe problemy nastolatków to miks jaki zachwyca. Co prawda do skoków czasowych trzeba się przyzwyczaić, jednak warto, bo dzięki temu lektura stanie się idealna. Czytając książki dla dorosłych - erotyki, kryminały oraz inne młodzieżówki o wampirach - można się znudzić. Dla takich momentów warto mieć na półce coś lekkiego. Książka dla młodszych czytelników to dla dorosłego odskocznia nie tylko od mocnej literatury, ale również od spraw życia codziennego. Historia Gwen uświadamia nam jak ciężko może być w życiu osoby, w którą się nie wierzy, która jest niedoceniana, która żyła w cieniu innych. Rubin, który nagle zaczyna błyszczeć staje się najistotniejszym wątkiem. Tajemnicza i pełna niespodziewanych zwrotów akcji historia warta jest polecenia.

Kerstin Gier znakomicie dozuje humor, dialogi są dopasowane do współczesności jak i do przeszłości. Nie brakuje tu tajemnic i przygód, a młoda bohaterka rzucana na głęboką wodę będzie musiała sobie z tym wszystkim radzić. Autorka wykonała kawał naprawdę dobrej roboty, aby w tak zwyczajnej książce poukrywać tak niezwyczajne słowa. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu. Jako początek trylogii jest to idealne wprowadzenie do cyklu. Mam nadzieję, że drugi tom pogłębi doznania czytelnicze, a niejeden odbiorca zainteresuje się tą pozycją.

Znając styl pisarki i poznając jej drugą serię, mam jednak mały niedosyt. Seria Silver wprowadziła mnie co prawda w zupełnie inny świat snów, ale mam wrażenie, że była lepsza. Moja wina, gdyż przeczytałam Czerwień rubinu jako drugą pozycję. Śmiem domniemywać, że gdybym tę książkę przeczytała w 2011 roku, uznałabym ją za ideał. Jednak, dziś muszę stwierdzić, że pierwszy tom nie zadowolił mnie w pełni. Liczę, że Błękit szafiru uratuje sytuację i cała seria okaże się najgłębszym klejnotem sezonu.



Kerstin Gier, Czerwień rubinu, stron 344


Data premiery: 2017-05-24

Wydawnictwo Media Rodzina, 2017


Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.





"Filarów dwanaście dźwiga czasu zamczysko.
Królestwem dwanaście zwierząt włada.
Do lotu orła jest już całkiem blisko.
Pięć to klucz i zarazem zasada.
Dwanaście to dwa więc w Dwunastu Kręgu.
Trzeci sokół stoi, choć siódmy był w lęgu." -
fragment książki





Pierwsze wydanie książki miało swoją premierę 18 maja 2011 roku. Książka doczekała się nawet zwiastunu, który zostawiam do ocenienia, czy zachęca do czytania lub oglądania, czy też nie.

4 komentarze:

  1. Można więc stwierdzić, że Kerstin Gier po Trylogii Czasu poprawiła swój warsztat pisarski i po prostu pisanie wychodzi jej lepiej :D Również najpierw przeczytałam Trylogię Snów, a później zaczęłam Trylogię Czasu. Czekam na Błękit Szafiru, który ma ukazać się w połowie września. Mam nadzieję, że będzie lepszy od Czerwieni Rubinu, chociaż na pierwszą część nie narzekam. Wciągnęła mnie i bardzo szybko ją przeczytałam :D
    Buziaki! :* Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję. Dobrze, że ludzie mają takie same odczucia jak ja. Wiem w ten czas, że dobrze oceniłam książkę i nie jest to moja złośliwość :) Z tego co się orientuję drugi tom Trylogii Czasu jest lepszy, więc czekam na niego i na mojego listonosza ! Serdecznie polecam!

      Usuń
  2. "...Gwen jest tą wybraną, dziewczyna rusza wraz z Gideona de Villiersa w tajemniczą misję." Co to za odmiana imienia i nazwiska? Według jakich zasad? :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama mam sentyment do Kerstin Gier. Uwielbiam jak pisze, ale pierwszy rozdział był totalną klapą, mimo to część pierwsza była naprawdę ciekawa

    OdpowiedzUsuń