sobota, 8 lipca 2017

Ktoś całkiem obcy – Karolina Stępień [PRZEDPREMIEROWO]

Kiedy wybieram książki do recenzji przedpremierowej zawsze zastanawiam się co z tego wyjdzie. Czy wybiorę dobrze, czy może trafię na książkę niewartą polecenia. Wydawnictwo Novae Res może pochwalić się książkami godnymi polecenia, jednak zdarzają się i też takie, na które po prostu szkoda wydać pieniądze. Jest to chyba jedno z niewielu wydawnictw, które też drukuje na białym papierze książki. Wiele osób zarzuca im to, bo w końcowym rozrachunku książki są bardzo ciężkie. Mi jednak osobiście nie przeszkadza kolor papieru, a treść jaką znalazłam w nowej książce zasługuje na gorące brawa. Tym razem wydawca trafił na kolejną perełkę wydawniczą.

Ktoś całkiem obcy to kolejne fantasy na mej recenzenckiej liście. Książkę wybrałam ze względu na opis jaki dostałam, czyli to co znajdzie się na finalnej okładce:

Odkąd Quinn pamiętał, miał być mieczem i tarczą, mimo że nigdy nie miał pewności, co to dokładnie oznacza. Jego pan, liczący kilka tysięcy lat bóg pustkowia, już dawno wyparty przez Boga Jedynego, nigdy nie chciał mu tego wyjaśnić. Ani jemu, ani reszcie swojego rodzeństwa.

Quinn musiał nauczyć się żyć w świecie tajemnic swojego pana, gdzie lojalność ma swoją cenę, a on sam jest tylko znakiem wypalonym na łopatce. Przez lata trwał w rozkroku – nie należąc do końca ani do świata ludzi, ani bogów.

Aż pewnego dnia jego pan odkrył nieco ze swoich sekretów i dał do wykonania zadanie – Quinn miał odnaleźć sztylet, który jest w stanie zabić boga. 

Co Wam przypomina ten opis?  Wiecie z czym mi się skojarzył? Z popularnym ostatnio serialem Lucyfer. Ten kto widział najnowsze odcinki ten już pewnie wie dlaczego. "...odnaleźć sztylet, który jest w stanie zabić boga", ale czy to wo gule jest realne? Zastanawiałam się tak, aż do dnia w którym zaczęłam czytać książkę. Dokładnie tydzień temu przewertowałam środek i przeczytałam zaledwie 60 stron. Po przejrzeniu książki okazało się, że ma ona 500 stron, 50 rozdziałów i składa się z 5 ksiąg. No i tu nasunął się pierwszy wniosek - autorka bardzo lubi liczbę 5. Pytanie czy może będzie pięcioro bohaterów? A może ta liczba będzie coś oznaczała?

Na instagramie nie ukrywałam, że początki z książką były ciężkie. Trochę nudziłam się, trochę też nie miałam czasu na czytanie. Akcja strasznie długo nabierała tępa. Karolina Stępień liczy jednak na wytrwałych czytelników. Tak więc nie poddawajcie się po pierwszych dwóch przeczytanych księgach, czytajcie dalej. Na stronach bowiem czeka na Was Quinn nastolatek, który służy bogu pustkowi. Ale Quinn nie jest jedynym bohaterem tej powieści. Mamy tu dobre i złe charaktery, boginie, rozbójników oraz potwory, które narodziły się przez bieg czasu. I gdy dotarłam do połowy książki wiedziałam już jakie będzie moje końcowe zdanie o niej. Mianowicie jest to opowieść o mitologi opowiedziana na nowo. Autorka chciała chyba pokazać nam swoją wizję wielu bogów jakiś kiedyś czczono.


Ktoś całkiem obcy w końcowym rozrachunku dało mi satysfakcję z lektury. Epilog jednak nie zamyka historii, a wręcz zostawia otwarte drzwi na kolejną część, jednak moim zdaniem nie jest to potrzebne. Książka powinna zostać zamknięta w całości pod tym tytułem. Dodatkowo jest to kolejna pozycja, która nie powinna być czytana przez młodzież. Krwawe sceny na mnie nie robiły wrażenia, ale osoby o mniejszej tolerancji mogą się zniesmaczyć. Występują tu również wulgarne dialogi - nie jest to minusem, ani nowością - które podkręcają akcję i nadają charakteru całości.

Przyjaźń, poddanie, lojalność, próba, przeznaczenie, szczypta magii, strach, niepewność to tylko niektóre słowa opisujące to co się dzieje w relacjach między bohaterami. Dzieje się tak, gdyż bogowie, który schodzą na ziemię bawią się i szaleją jak ludzie. Pomagają, wspierają, jednak z upływem czasu wiele się w tej kwestii zmienia. Pamiętacie Prometeusza - boga który dał ludziom ogień, a sam został skazany na wygnanie? Tak historyjka przypomniała mi się, gdy brnęłam przez kolejne rozdziały.

Ostatnimi czasy - w tym roku - polska fantastyka zaskakuje. Klątwa przeznaczenia, czy teraz Ktoś całkiem obcy to pozycje, które sprawiają, że czytelnik zmienia zdanie na ich temat. Bałam się, że propozycja Karoliny Stępień okaże się totalną, nudziarską porażką. Bałam się, że znajdę tu religijnego bohatera, mitologicznego Herkulesa, czy też nastoletniego Percy Jacsona. Ale nie. Znalazłam tu coś czego się nie spodziewałam. A dziś w dniu premiery książki mogę napisać, że jeśli tylko będziecie mogli to zapoznajcie się z treścią, a może ktoś całkiem obcy okaże się bardziej znajomy niż myślicie.




Karolina Stępień, Ktoś całkiem obcy, stron 500

Data premiery: 2017-07-10

Wydawnictwo Novae Res, 2017

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae Res. Egzemplarz recenzencki przed korektą.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz