sobota, 29 lipca 2017

Cykl Silver. Trzecia księga snów. - Kerstin Gier

Wielki finał Trylogii Snów. Takim hasłem promowana była trzecia część cyklu. To, że byłam zachwycona otrzymaną paczką wiecie z mojego Instagram'a @bjcczyta. To, że Pierwsza księga snów wprowadziła mnie z iście magiczny świat snów też wiecie. Druga księga snów była idealną kontynuacją. Pytanie jednak, czym wyróżnia się trzecia księga? Co takiego znalazłam na kolejnych kartach? Czy zakończenie było fenomenalne, czy też było to zwykłe rozwiązanie oczywistej przygody pod sumującej całość? Zanim opiszę co o tym myślę, chcę zwrócić uwagę na pewien fakt - pewne stwierdzenie winnam napisać - które często widzę przy ocenach tej książki. Silver jest serią młodzieżową i nie jest to tajemnica. Książki są wydane przez wydawnictwo Media Rodzina, które słynie przede wszystkim z książek dla dzieci i młodzieży. A więc pytam jakim prawem piszecie, że "książka nie nadaje się dla młodzieży"? Jak można pisać, że "książki są fajne, ale chyba wyrosłem już z tego typu literatury"? Drodzy recenzenci. Jeśli sięgacie po książkę młodzieżową to nie piszcie, że z nich wyrośliście. Każdy z nas, niezależnie od wieku ma jeszcze w sobie coś z dziecka. Skoro oceniacie książkę z gatunku, który obecnie Was nie interesuje, to oceńcie to z perspektywy osoby, do której takowa literatura jest kierowana. Zwrot "jestem za stary na takie bajki" nie może mieć miejsca. Oceń bajkę pod kątem przydziału jej do odpowiedniej grupy wiekowej lub nie oceniaj jej wcale.

Kończąc ten przydługi wstęp, ja kobieta w średnim wieku zachęcam Was do zakupy serii Silver dla swoich dzieci. Według mnie cykl nadaje się idealnie dla uczniów klas od sześć do osiem. Nie jest to seria dla najmłodszych, gdyż nie zrozumieją przekazu skrytego w treści. Wyzwiska i naśmiewanie się z innych zawsze było w szkołach karane. Świadomość popełnionych czynów to nie tylko zaleta, ale również dowód na stawianie pierwszych kroków ku dorosłości. Powieść Kerstin Gier Silver. Trzecia księga snów to koniec serii, w której sny mieszają się z rzeczywistością.


Główna bohaterka chętnie by się wyrwała z przygód jakie mają miejsce. Niestety jest to niemożliwe. Arthur nie odpuszcza, rośnie w siłę. Secrecy wie coraz więcej. Anabel po wyjściu z wariatkowa znów pojawia się w sennych korytarzach i złowieszczo przypomina o tym, od czego wszystko się zaczęło. Liv, Henry i Grayson muszą połączyć siły, alby chronić siebie i swoich bliskich. Anabel i Demon nie dają spokoju. Arthur snuje swoje plany.
Mia i Grayson śledzą i wyłapują to czego inni nie widzą. Taka mieszanka bohaterów musi doprowadzić do gorącej akcji zwieńczającej całość. Jak młodzi poradzą sobie z wrogami? I jak bardzo zbliżą się Liv i Henry?

Kerstin Gier
w Trylogii Czasu nie zachwyciła mnie tak jak bym tego chciała. W Trylogii Snów była fenomenalna. Udowodniła to nie tylko zmianą stylu, poprawą kunsztu, ale zdecydowanie pogłębiła wiedzę na temat czytelników do których kieruje swoje teksty. Ostatnia część to nie tylko zakończenie sagi, wyjaśnienie, czy dalsze losy bohaterów. Koniec bowiem jest mieszanką grozy i humoru. Magia jaką ukryła autorka zadziałała na mnie jak magnes. Zauroczyła mnie, zaintrygowała oraz sprawiła, że chętnie wrócę do tej książki z własnymi dziećmi.

Będąc blogerką piszącą o książkach i filmach zastanawiam się jak to jest pisać o innych ludziach. Bardzo mnie intrygował blog Secrecy i nie wiem, czy ja mogła bym tak pisać. Bale maturalne bywają różne, ale chyba takie jak w tej książce mało kiedy się zdarzają. Świat się zmienia. Nie tylko ten realny, ale i ten baśniowy. Niech ta seria będzie miłym przerywnikiem między małym czarodziejem, a baśniami Andersen'a. Nierealne, już niemodne bajki przeplatajmy z książkami, które pokazują co w wycofanym już gimnazjum mogło się dziać. Każda książka daje nam lekcję. Pokazuje jak wiele różnych charakterów spotyka się na co dzień w szkole, czy pracy. Kulminacyjny moment i rozwiązanie tajemnicy sprawiły, że chętnie sięgnę po kolejne pozycje autorki. Serię z czystym sumieniem odkładam na półkę w oczekiwaniu na możliwość przeczytania jej w towarzystwie rówieśników głównych bohaterów.

"I biada temu, kto się spóźnił. W pierwszym roku nauki sądziłam, że jej srogie L'exactitude est la politesse des rois oznacza "dokładnie jak policjant: i odnosi się zarówno do spóźnienia, jak szkolnego uniformu. (W rzeczywistości zdanie to znaczy: "Punktualność jest grzecznością królów"; to dla tych, którzy wybrali hiszpański, na wypadek gdyby znów marudzili, że mój blog jest dla nich zbyt ambitny).
Cóż, te czasy definitywnie się skończyły. Być może już nigdy więcej żaden uczeń nie będzie oblewał się potem na francuskim w pani Lawrence. Ostatnią lekcją, jakiej nam udzieliła, była, zdaje się, ta: "Nigdy nie zadawaj się z żonatym mężczyzną". - fragment książki str. 49

Kerstin Gier,Silver. Trzecia księga snów, stron 456 


Data premiery: 2017-03-01

Wydawnictwo Media Rodzina, 2017


Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz