czwartek, 27 lipca 2017

Niebo pod Śnieżką - Joanna Sykat


Lato się zaczęło, czas spokoju ciszy i wypoczynku. Jedni wypoczywają nad morzem, bo lubią piasek i szum wody, a inni wędrują po górach. My dzisiaj powędrujemy z Kingą w góry do Kowar, aby tam szukać zagadki i odpowiedzi na rodzinne tajemnice... Może tam uda się rozwiązać zagadkę życia smutnej mamy, która nie cierpi fiołków, a na znalezionym w młodości zdjęciu ma piękną bluzkę z fiołkiem. Wprowadzeniem do tej historii niech będzie informacja, że matka Kingi jest w szpitalu psychiatryczny, bardzo unika, a powiedziałabym nawet wręcz nie cierpi fiołków. Jak je zobaczy na sukience to chcę je drapać - pytanie jednak dlaczego?


Czytałam już niejedną książkę o kobiecie zakochanej w górach, ale ta była młodą, przepracowaną kobietą, która w Zakopanem pojawiła się po namowie przyjaciół. Tym razem poznałam Kingę - kobietę po rozstaniu z mężem - szukającej w Kowarach U szczytu Śnieżki rozwiązania rodzinnej zagadki. I połączenie obyczajówki z zagadkami było dla mnie wspaniałą lekturą na letnie deszczowe wieczory. Nie spodziewałam się tak dobrej treści, skrytej na kartach książki.

Joanna Sykat bawi się nie tylko historią, ale i kolorami. Żółta kościelna wieża na tle zieleni i błękitów, rdzawe pasemka, czy fioletowe fiołki. Dodatkowo na okładce znajdziemy informację o tkaniu nici i dywanów i o kolorach, ponieważ Kowary słynęły z produkcji dywanów.

Wracając jednak do głównej bohaterki... Kinga odnajduję w rzeczach matki pudełko, a w nim zdjęcie i bluzkę. Zdjęcie wskazuje na to, że mama kiedyś była szczęśliwa, kochała fiołki i o dziwo była w górach. To zdjęcie jest pierwszym kamykiem, wskazówką, który będzie podwaliną pod jej nowe życie. Lawina wspomnień, które nagle wyjdą na światło dzienne oraz  wydarzeń, które zostaną podrzucone przez spotkanych ludzi staną się fundament dla dalszego życia, czy też może lawiną, która zasypie i zniszczy? Jak wiele wie dziadek, który szył suknie i ciocia, która wraca wraz z wspomnieniami?


W życiu nic nie jest czarno-białe, czy zawsze kolorowe. W tej książce mamy kamienie, które są żółte jak wieża kościoła, inne zaś wielokolorowe jak wspomnienia. Szare jak bluza przewodnika. Kamień przeszłego życia w kolorze buraczkowym i szparagowym, ale piękny błękitny jak niebo, zielony jak soczysta zieleń lasów i łąk Karkonoskich. Może uśmiechnięty jak przyjaciółka, ptysiowy jak Śnieżka w wyjątkowe dni. Dzięki takiemu porównaniu łatwiej nam wyobrazić sobie co mogło zajść, jak coś może wyglądać oraz jakie emocje towarzyszą bohaterom. Niebo pod Śnieżką to książka dzięki, której nauczymy się nowych porównań, ale też upewnimy się, że nasza przeszłość kształtuje przyszłość.

Joanna Sykat karmi nas pysznymi barwami świata jakie w Kowarach zaczyna przypominać sobie Kinga. Piękne opisy, bardzo ciekawe zwroty akcji, wciągające dialogi, odpowiadający mi humor autorki jest dopełniający zgrabnie napisaną historię, która odwraca do góry nogami życie prawie 40 letniej rozwódki. Rozwikłanie zagadki to nie tylko poznanie rodzinnej przeszłości, ale również dobra zabawa dla odbiorcy. Zakończenie tej historii jest bardzo zaskakujące i stanowi daje duży plus dla odbioru całości. Twórczyni tej opowieści wiedziała co chce osiągnąć i szczerze piszę - udało jej się to. Te emocje. Te słowa. Ten przekaz. Szacunek!

Jeżeli byłeś pod Ścieżką, wiesz o czym pisze autorka, jeżeli nie, to tym bardziej musisz przeczytać Niebo pod Śnieżką. Jeżeli tak jak ja myślisz, że autorka przejęzyczyła się w tytule to musisz przeczytać książkę. Zrozumiesz dlaczego "pod", a nie "nad".



  Joanna Sykat, Niebo pod Śnieżką, stron 304

Data premiery: 2017-05-23

Wydawnictwo Replika, 2017



Recenzja napisana dla Wydawnictwa Replika. Dziękuję za książkę.






poniedziałek, 17 lipca 2017

Wbrew przeciwnościom - Danielle Steel [PRZEDPREMIEROWO]

Dziecko namieszało Ci w życiu? Przystojny rockandrollowy przestępca to twój ideał mężczyzny? Jeśli tak to sprawdź jak wiele łączy cię z bohaterami, którzy wbrew przeciwnościom szukają szczęścia.

Książka Danielle Steel jest o uczuciach i emocjach jakie panują między matką, czwórką dorosłych dzieci i ich partnerami oraz babcią, a matką Kate. Książka o tym jak poradzić sobie z rzeczami, na które się nie ma wpływu, chociażby na to, jak dobierają partnerów życiowych sobie dzieci. Znane tematy opisane w bardzo przystępny sposób. Książka nie tylko wciąga, bawi i sprawia, że zaczynamy myśleć o swoim życiu prywatnym, ale również podaje kilka przykładów, wariantów gotowych rozwiązań jakie możemy wykorzystać. Zaciekawieni? Zapraszam na dalszy ciąg recenzji.



Co czytamy na okładce o książce? A to: "Kate Madison miała dwadzieścia dziewięć lat, gdy spadła na nią śmierć męża. Została sama z czwórką dzieci. Ciężko pracowała, by je wychować i zapewnić im wykształcenie. Teraz jest właścicielką wziętego nowojorskiego butiku, a dzieci są gotowe rozpocząć własne życie. I każde rzuca na szalę swój los – ku przerażeniu matki.
Isabelle ma zostać wspólnikiem kancelarii adwokackiej. Ale zakochuje się w kliencie, którego broni w sprawie kryminalnej...
Julie, projektantka mody, ulega czarowi mężczyzny, który wydaje się doskonały. Rzuca pracę i wyjeżdża z nim do Los Angeles, nie zważając na sygnały ostrzegawcze...
Justin, początkujący pisarz, bardzo pragnie mieć dziecko, nie bacząc na konsekwencje…
Willie, najmłodszy, zdolny informatyk, zmienia dziewczyny jak rękawiczki. I nagle znajduje tę jedyną… i szokuje wszystkich...
Każde z nich po swojemu szuka szczęścia. A Kate staje przed najtrudniejszą dla matki prawdą…" Co jednak nam to daje skoro historii jest tak wiele, a bohaterowie mieszają ile tylko się da? Zapewniam dobrą zabawę, ale nie tylko!

Starsza pani, która przeżywa swoją drugą młodość spędzając co rusz wolny czas w innym kraju. Żeńskie wydanie Hobbita? Obieżyświat, a może skromna wersja kobiety na krańcu świata? Refleksji w tym przypadku było kilka, ale najważniejsza, jak ja będę kiedyś taka?

Wbrew przeciwnościom to opowieść o przygodach, o tańcu, o miłości, o namiętności, o wyzwaniach jakie stoją na drodze dla matki, która staje się teściową i babcią chociaż nie za bardzo toleruję zięcia i jest przeciwna, żeby bez ślubu mieć dziecko. No i tu zaczyna się myśl: jak wiele z Was zna te relacje? Jakie byłyby Wasze decyzje? Jak Wy byście rozwiązali takie sytuacje? Ja nie wiem, szczerze nie wiem. Wiem jak do tej pory postąpiłam jako dziecko mojej mamy, ale jak bym postąpiło jako matka własnych dzieci?

W swojej najnowszej propozycji Danielle Steel nas nie rozpieszcza. Po wstępie jaki zafundowała czytelnikom na dalszych kartach książki czekają pot, łzy, ból i cierpienie. Jak się okaże na koniec autorka powala na kolana. Do samego końca nie wiadomo jak rozwiążą się losy pojedynczych bohaterów. Jeśli znacie styl Danielle Steel to doskonale wiecie, że znajdziecie tu wszystkie uczucia. Tak dobrej książki już dawno nie czytałam. To jest prawdziwe odzwierciedlenie tego, czego w literaturze obyczajowej szukałam.

Znacie takie powiedzenia: "Matka jest tylko jedna." "Matka ma zawsze rację." ? A może myślicie, że idealny partner istnieje? Że każda miłość to wspaniałe uczucie i relacja na całe życie, która przychodzi łatwo? Zawsze powtarzasz sobie "wszystko jest OK"? To ja Wam napiszę, że jako lekarz z dziedziny książkowych emocji przypisuję Wam na receptę lek w postaci książki wbrew przeciwnościom, abyście się sami przekonali jak bardzo można się mylić. W miłości chodzi o partnerstwo, ale i o spełnianie własnych marzeń.

Historia to nie wszystko... Autorka ma swój styl pisania i to na kartach książki widać. Słownictwo, bohaterowie, realizm opisów. A jeśli chodzi o opisy, to jeśli tak właśnie wygląda poród, to ja chyba się nie zdecyduję ;) Chodzi o to, że czytając tę scenę cierpiałam wraz z bohaterką i tak mnie bolało i tak się zmęczyłam, że musiałam odłożyć tablet na momencik i zrobić sobie przerwę w czytaniu.

Danielle Steel do samego końca była tajemnicza. Już nawet na ostatnich kartkach coś się działo. Zazwyczaj zakończenie uspokaja czytelnika, wycisza emocje, ale nie tu. Serce bije nam mocniej do samego końca. Na zakończenie już napiszę, że książkę powinna przeczytać każda kobieta, a zwłaszcza przyszła panna młoda. Będzie to dla niej nie tylko mini poradnik, ale i przepowiednia co ją może czekać.




To książka, w której miłość miesza w życiu bohaterów lepiej niż wiatr podczas burzy. Znajdziecie tutaj pasję, ciężką pracę, hulaszczy styl życia, geja, stateczną panią prawnik, wesołą projektantkę oraz obieżyświata. Kto jest kim przekonajcie się sami. Polecam!


Danielle Steel, Wbrew przeciwnościom, stron 336

Data premiery: 2017-07-18

Wydawnictwo Amber, 2017


Za e-book'a dziękuję Wydawnictwu Amber. Egzemplarz recenzencki. 


Chciałabym Was też poinformować, iż mój blog objął tę książkę patronatem.



Dla tej książki miałam też przyjemność napisać blurb, czyli polecajkę lub jak kto woli zdanie marketingowe na okładkę lub plakat. Ciekawi jesteście co tam napisałam? A może które zdanie z recenzji znalazło wybrane? Dowiecie się już niebawem !!


***KONKURS***

Dla czytelników chcących otrzymać powyższą receptę mam dobrą wiadomość. Mam dla Was dwie książki. Wystarczy w komentarzu napisać jaką receptę byście potrzebowali: maść na teściową, spowalniający bandaż dla dzieci, tabletki musujące na uśmiech, a może plaster ratunkowy dla swojego związku? A może jeszcze coś innego wymyślicie? Piszcie. Siostra Barbara wraz z wydawnictwem Amber ufunduje Wam nagrodę. Zgłoszenia przyjmuję do 31 lipca. Nagrody ufundowało wydawnictwo. Będzie mi miło, jeśli:
  1. zostaniesz obserwatorem mojego bloga 
  2. zostaniesz obserwatorem mojego funpage
  3. zostaniesz obserwatorem mojego ig @bjcczyta
  4. udostępnisz informacje o konkursie 


sobota, 15 lipca 2017

Cykl Silver. Druga księga snów. - Kerstin Gier

Tydzień temu pisałam o Pierwszej księdze snów. Dziś będzie o drugiej, czyli dalszych losach Liv. Acha, tak i to prawda, dostałam książki do recenzji dwa tygodnie przed premierą trzeciej części, ale nie miałam czasu na napisanie recenzji :( Przepraszam. Książki przeczytałam, baaa...połknęłam je od razu, a recenzja w notesie czekała na lepsze czasy. Lecz teraz nadrabiam wszystkie zaległości i mam nadzieję, że takie opóźnienia się już nie powtórzą. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wszyscy już opisali Silver i piszą nowe recenzje. Ja wracam teraz po czasie i ponownie możecie przeczytać coś o tych wspaniałych książkach, o ile jeszcze ich nie macie u siebie? Nie macie? A dlaczego?

W tym tomie
sprawy Liv, układają się coraz lepiej. Nowy dom i nowa rodzina okazały się całkiem w porządku. Romantyczny związek z przystojnym i bystrym Henrym trwa. W dodatku nowe fascynujące możliwości odkrywa przed dziewczyną sfera snów. Niestety, Liv ma także powody do niepokoju. Po pierwsze, anonimowa blogerka Secrecy wie o Liv rzeczy, których nie powinna wiedzieć. Po drugie, Henry ma swoje tajemnice. Wiele tajemnic. Po trzecie, za drzwiami z klamką w kształcie jaszczurki czai się coś strasznego, mrocznego i złowrogiego…

Zazwyczaj drugi tom to beznadziejna kontynuacja. Pchiii... o nie, tu tego nie ma. Zdecydowanie! Drugi tom, a bardziej precyzyjnie pisząc druga księga snów to kontynuacja na wysokim poziomie. Nie mamy tu ani spadku akcji, ani niepotrzebnie przedłużających się wątków. Historia się rozwija z każdą kolejną przeczytaną stroną. Losy bohaterów nabierają coraz to większego tępa. Z przykrością informuję, że przeczytałam tom trzeci i już koniec... No ale może o tym przy okazji trzeciej księgi ;) Ale cieszę, się że miałam już trzeci tom w ręku, gdy skończyłam ten, bo przecież jak by wyglądało moje czytelnicze życie, gdyby nie to? Byłabym zniesmaczona, normalnie, szczerze zniesmaczona, brakiem kontynuacji, ale nie. Ja tego nie doświadczyłam. I z całego serca współczuję tym, którzy to przeżyli - ale miałam szczęście :)

Wracając do losów Liv, jej siostry i kolegów... A tak wracając i to do całej bandy, gdyż każdy z nich odgrywa w też części swoją rolę. Mamy tu nie tylko ciekawą sytuacje siostry, która zaczyna lunatykować, ale różne relacje i problemy nastolatków. Bałam się, że drugi tom okaże się nudny i będzie opierał się tylko na podróżach w snach? Ale nie. Autorka znakomicie sobie poradziła z tematami nurtującymi młodych ludzi, nastolatków. Zaufanie i szczerość to chyba idealne słowa pasujące do tej księgi.

Wraz z drugim tomem przechodzimy do tematów bardziej poważnych. Związek Liv rozkwita i pytanie jakie pada na kartach książki jest dość kontrowersyjne. Mianowicie chodzi o moment współżycia. Czy w tak młodym wieku powinno się pozwalać na takie doświadczenia? Tu już musicie dokonać własnej oceny. Ja zawsze miałam i nadal mam swoje zdanie w tym temacie. Jeśli książkę czytają Wasze dzieci, może jest to dobry moment, aby przy lekturze poruszyć ten niezręczny dla wielu rodziców temat? Może czytają książkę już osoby, które takie doświadczenia mają za sobą - chodzi mi o ten pierwszy raz. Może warto pomyśleć, porozmawiać i wymienić się opiniami w tym temacie. Kerstin Gier wiedziała co chce napisać i tego dokonała.



Kerstin Gier,Silver. Druga księga snów, stron 408

Data premiery: 2016-09-28

Wydawnictwo Media Rodzina, 2016

 

Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.



piątek, 14 lipca 2017

SROKI OKŁADKOWE - WYNIKI

Dobry wieczór!

Mamy piękny piątkowy wieczór :)
Jak napisałam na funpage tak też robię, a mianowicie poniżej macie Państwo wyniki konkursu. Dziękuję za tak wiele zgłoszeń! Nie wiedziałam, że tyle pięknych okładek macie u siebie. Każda z nadesłanych była wyjątkowa, ale musiałam wybrać jedną... no właśnie jedną... Nie dałam rady wybrać jednej!! I tu niespodzianka dla Was, gdyż wygrywają dwie osoby.

Ale żeby było wszystko jasne to...


Konkurs pod tytyułem
: SROKI OKŁADKOWE - KONKURS trwał od 06-07-2017 do 12-07-2017. Polegał na nadesłaniu na mojego e-maila zdjęć okładek jakie macie w domu, a jakie są według Was najpiękniejsze. Ilość zdjęć nie była ograniczona, można było wysłać kilka. Z pośród nadesłanych zgłoszeń wybrałam te, które były najbliższe mojemu określeniu "jaka piękna okładka". A więc...


Osobą, która wysłała najciekawszą - według mnie - okładkę był:
Włodek Piasecki. Zdjęcie Pana Włodka poniżej:




Gratuluję wygrał Pan książkę "Panna młoda ucieka" - Susan Elizabeth Phillips. Proszę podesłać mi adres do wysyłki.
Ale to nie koniec. W konkursie nie było o tym mowy, ale postanowiłam też nagrodzić Panią Annę Grygiel za nadesłanie okładki książki, która należy do serii Silver, a to właśnie ta seria ostatnimi czasy skradła moje serce. Każda z okładek tej serii jest śliczna, ale moją ulubioną jest pierwsza czarno-srebrna.

 
Na zakończenie jeszcze jedno wyróżnienie dla Pani Edyty za okładki, które mają okładkę z ciekawym grzbietem - mało kiedy widzi się takie książki.


Wszystkich proszę o podesłanie adresów do wysyłki. Pan wygrywa książkę, a dla Pań mam nagrody niespodzianki ! Mam nadzieję, że się spodobają.

Jak widzicie nie mam rygorystycznych zasad i czasem lubię łamać regulaminy, ale i też sprawiać Wam przyjemności niespodziewanymi nagrodami. Mam nadzieję, że będziecie częściej bywać u mnie na blogu, a do kolejnego konkursu zgłosi się jeszcze więcej osób.


Życzę pięknego weekendu.
A na adresy czekam 3 dni. Proszę wysłać na @dres: bjcczyta@o2.pl


środa, 12 lipca 2017

Przyjaciółki - Agata Przybyłek, Natalia Sońska

Przyjaźń to według Arystotelesa jedna z cnót. Filozof ten twierdził także, że istnieje kilka rodzajów przyjaźni.
Większość ludzi uważa, że ich przyjaciele dobrze ich znają. Jednak badania wykazały, że w większości przypadków jest to złudzenie związane z chęcią poprawy samooceny. Wierząc, że przyjaciołom zależy na nas, budujemy poczucie własnej wartości*.

Tak oto skrótowo można zdefiniować samo słowo, jednak w najnowszej powieści autorki Agata Przybyłek i Natalia Sońska udowadniają, że relacje międzyludzkie to nie słowa, a czyny są najważniejsze. I ta właśnie książka pokazuje jak bardzo można się mylić w życiu i jak ważnym filarem tej relacji jest szczerość.

Anna i Ludmiła to dwie przyjaciółki od studiów. Obecnie mają własne rodziny i własne problemy. Życie ich nie oszczędza. Kiedy pewnego dnia pogoda nie sprzyja marynarzom, Kamil mąż Anny staje przed wielkim niebezpieczeństwem - piratami. Żona zawsze wie kiedy coś dzieje się z mężem. Taka wieź działa nawet na wiele kilometrów, a i tym razem nie zawodzi Anny, która została w domu z małą Basią. Jednak Anna nie wie co się tak na prawdę stało. Ma złe przeczucie, jednak nie ma żadnych informacji. Gdy sprawa wychodzi na jaw, a Kamil wraca do domu staje się coś nieoczekiwanego - stres jaki przeżył i trzymające go cały czas wrażenia powodują, że odsuwa się on od żony. Co się teraz stanie? Czy Anna zdoła mu pomóc, czy też nie? Czy Ludmiła, która pracuje razem z mężem w restauracji zdoła pomóc przyjaciółce, czy może jej problemy okażą się ważniejsze?


Ile człowiek jest w stanie poświęcić dla innego człowieka? Czy Przyjaciółki to tylko słowo, czy też więź na całe życie? Ostatnio bardzo popularny serial Shadowhunters oparty na serii Dary Anioła


Agata Przybyłek i Natalia Sońska udowadniają w swojej najnowszej książce, że zawsze warto walczyć o siebie. I nawet nie chodzi tu o tytułowe przyjaciółki, a o ich mężów. Należy bowiem zwrócić uwagę, iż sceny jakie mają miejsce są opisane też z męskiego punktu widzenia. Ile razy kobieta popiera kobietę, a mężczyzna popiera mężczyznę? Co się stanie jednak, kiedy to kobieta będzie wspierała mężczyznę, bądź odwrotnie?
- Jesteś szczęśliwa?
- Oczywiście, że jestem!

- Mam wrażenie, że czegoś ci jednak brakuje.
- Piotr... Każdemu w życiu czegoś brakuje, ale niedosyt to dobre uczucie, motywuje nas do dalszego działania, nie uważasz? - str. 35

Ludmiła i Piotr to typowe małżeństwo, które zostaje porwane w szpony monotonii. Życie z dnia na dzień, bez większych problemów sprawia, że Ona szuka czegoś nowego, lecz czy On to zaakceptuje? Anna i Kamil przeżywają trudne chwile, lecz czy starczy im sił i chęci by przetrwać ciężki czas jaki nastał? A czy Anna i Ludmiła będą się wspierać wzajemnie, czy każda zamknie się w domu z własnym problemem?

W życiu nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba jednak bardzo chcieć i mieć w sobie wiele odwagi, by przetrwać i pokonać kłody jakie los wrzuca nam codziennie pod nogi. Autorki znakomicie się dobrały, a w tym duecie zajdą daleko. Lekka historia, z którą można spędzić wspaniały weekend udowadnia, że w dwójkę można więcej. Co prawda ja nie mam męża marynarza, ale gdy mój partner wychodzi do pracy bardzo często mam duszę na ramieniu, przez co doskonale wiem co czuła Anna. Jeśli kiedykolwiek miałabym taką sytuację jak ona przyjaciółki pomogą mi pokonać trudne chwile.

Nie ukrywam jednak, że Basia, córeczka Anny i Kamila to mała perełka tej książki. I bardzo dobrze wiem jak to jest być oczkiem w głowie tatusia. Wiem też, że ta książka to nie tylko przestroga dla młodzieży, ale i dobry poradnik dla kobiet, które widzą tylko swoje problemy. Miłość może wiele zdziałać, bo przecież opiera się na przyjaźni.




  Agata Przybyłek, Natalia Sońska,  Przyjaciółki, stron 336

Data premiery: 2017-06-14

Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona. Recenzja napisana dla portalu RzeczGustu.



http://www.rzeczgustu.com.pl/

poniedziałek, 10 lipca 2017

Cykl: Wilczy dwór TOM 1:Córka wiatrów - Magdalena Kordel


Wilczy dwór to delikatna, lekka historia osadzona w okresie zaborów.


Pani Magdalena Kordel przenosi nas w czasy, kiedy kobiety miały być delikatne, pachnące i bawić na salonach. A tu poznajemy stanowczą wdowę Konstancje, która włada majątkiem i delikatną kobiecą ręką dobrze zarządca swoimi włościami.

Lekko płynąca historia, niezwykle barwna opowieść. Trudne czasy powstańcze, silne charaktery, piękne, bogate majątki - to tylko zalążek tego co znajdziemy na kartach lektury.

"Życie Konstancji już raz legło w gruzach. Dzięki własnej sile i determinacji stanęła na nogach. Jest panią dużego majątku, ale trzyma się na uboczu, wiedzie spokojne, choć samotne życie. Jej powiernicą jest stara ochmistrzyni Pelasia.
Kiedy po wielu latach do jej dworu przyjeżdża Jan, Konstancja jest przekonana, że stoi za tym coś więcej niż chęć spotkania się z dawną miłością. Jest to spełnienie przepowiedni Pelasi, która widząc krwawy księżyc biadoli, że nie wróży to dobrych wieści. Z niezwykłą siłą wracają wspomnienia i uśpione uczucia: rozpacz po śmierci męża, powstanie listopadowe, rozstanie z najlepszą przyjaciółką. Wizyta Jana sprawia, że Konstancja zaczyna inaczej patrzeć na otaczający ją świat i ludzi, dostrzega sprawy, które dotąd umykały jej uwadze. A to dopiero początek zmian! Co musi się stać, by jej życie wróciło do dawnego rytmu?"


Pierwszy tom nowej serii Wilczy dwór Magdaleny Kordel to wciągająca opowieść o długo skrywanych tajemnicach, a także o sile więzi, magii wspomnień i meandrach uczuć. Dzięki niej przeniesiesz się do świata ponadczasowych emocji.

Świetnie opisane postacie, skrojone na tamten styl i czasy oraz ówczesny podział ról. Najbardziej podobała mi się wieszczka Margocha i wierna służąca Pelasia, która jako doświadczona przyboczna pani Konstancji, jest jej prawą ręką, lewym uchem z obłędnie przesadnym, ale jakże trafnym humorem.

Opisy które pojawiają się w książce dla jednych mogą wydawać się nudne, a dla wielu są niezbędnym elementem, aby wejść w tamten czas i epokę. Kongresówka nie była łatwym terenem do życia. Tymczasem delikatna kobieta prowadzi dobrze prosperujący majątek ziemski, dba o swoją służbę co w tych czasach było raczej niespotykane.



Córka wiatrów rodzi się podczas suchej burzy, to znaczy porywistych wiatrów i błyskawic, ale bez opadów. Ludzie mawiają, że dziecko które urodzi się w takich warunkach nie będzie miało łatwego życia. Wichry, zawirowania będą dotyczyły jej życia osobistego.

Historia pomalutku się rozkręca, ale mimo wszystko wciąga. Chcesz się dowiedzieć co będzie dalej. Poznajemy historię życia Konstancji - doświadczonej przez los i trudne czasy, w których przyszło jej żyć, próbuje pozostać dobrym człowiekiem i delikatną kobietą jednocześnie. Autorka w doskonały sposób nakreśla  poszczególne postacie, dzięki czemu historia otrzymuje niepowtarzalny, ponadczasowy charakter. Biję się z myślami decydując, która postać jest mi bliższa. Magdalena Kordel kreuje je w tak realistyczny sposób, że nie wiem czy lepiej być przyjaciółką Pani domu, koleżanką Ochmistrzyni, czy mieszkać na bagnach z wiejską Wieszczką.


Uwielbiam humor  autorki, który jest obecny nawet w trudnych życiowo sytuacjach i cudownie dopełnia wypowiedzi bohaterów. Nadaje ich relacjom niepoważanego klimatu, dopełnia wydarzenia, a nawet bawi uczestników powieści. Magdalena Kordel przytacza wiele opisów starych wierzeń, zabobonów i guseł, niczym z opowieści naszych dziadków.

Jeśli chcecie poznać najciekawsze rodowe imiona to przeczytajcie koniecznie do końca córkę wiatrów. Moim zdaniem pozycja  świetnie nadaje się do ekranizacji. Już sobie wyobrażam pierwszą scenę, która przedstawia opis powstania Wilczego Dworu...


Magdalena Kordel, Córka wiatrów, stron 400

Data premiery: 2017-06-14

Wydawnictwo ZNAK , 2017

Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu ZNAK.


http://www.wydawnictwoznak.pl/

sobota, 8 lipca 2017

Cykl Silver. Pierwsza księga snów. - Kerstin Gier


Pierwsza część bestsellerowej serii Silver, autorki niezwykle popularnej Trylogi czasu wydanej na nowo w Polsce. Wydawnictwo Media Rodzina odpowiedziało na prośby czytelników i wydało ponownie książki Kerstin Gier, jednak dziś nie o tej serii, lecz o nowej. Dziś zabieram Was w inny świat, inną historię napisaną przez tę autorkę. Pierwsza księga snów skradła moje dziecięce serce - mimo obecnego wieku z końcówką -dzieści ;).

Jej okładka. Jej treść. Jej promocja. Otwierając przesyłkę cieszyłam się, gdyż dostałam dwa tomy, co oznaczało, że zaraz po przeczytaniu pierwszej części będę mogła przeczytać drugą. Nie tracąc czasu zasiadłam do lektury. Na okładce znalazłam opis:

"Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?"


Następnie przewertowałam karki... aaaa... jakie one piękne - pomyślałam. Twarda oprawa. Piękne wnętrze. Wydanie prezentujące się prześlicznie. Srebrny napis oraz srebrne elementy - no to jest perełka. No nie ukrywając swojego zachwytu dla wydawcy zasiadłam do lektury. I tu pojawiła się pierwsza zasadzka w jaką wpadłam. Mianowicie wprowadzenie do historii jaka miała nastąpić na najbliższych stronach. Liv, jej siostra oraz piesek są w wiecznej podróży, ale nie takiej podróży jak się każdemu teraz wydaje. Oni podróżują z miasta do miasta, gdyż mama Liv jest doktorem literatury i niemal co roku obejmuje katedrę na innym uniwersytecie.

Dzięki Kerstin Gier poznałam przygody dziewczynki, która woli wieś niż miasto. Której sny stały się prawdą? Czy tak to można napisać? Wyobraźcie sobie, że o czymś śnicie, a po przebudzeniu osoba ze snu opowiada Wam dokładnie co robiliście - zaskakujące? TAK! Gdy przeczytałam ten fragment, gdy koledzy Liv reagują na jej sny, byłam już zgubiona, wiedziałam, że przeczytam książkę w dwa wieczory. I tak też się stało.

Sen i jawa, pewność i niepewność, przerażenie i poirytowanie, tak to te słowa opisują całą historię idealnie. Nutka niepewności, szczypta tajemnicy oraz kilogram romansu. Mamy tu dziewczynę, ale mamy też i chłopców, więc książka nie jest kierowana wyłącznie do żeńskiej części - co jest jej atutem. Podejrzewam, że chłopcy mało czytają, ale w tej lekturze mogą się spokojnie odnaleźć. Rozwiązanie wątku miłosnego nie jest oczywiste od samego początku i ciekawie autorka nakreśliła te sytuacje. Możemy tu, jak w Igrzyskach śmierci kibicować nie jednemu kandydatowi do serca głównej bohaterki.



Nieodłącznym i marginesowym bohaterem książki jest blog prowadzony przez pewną dziewczynę. Wpisy są nadrukowane na kartach książki, co urozmaica młodemu czytelnikowi treść. O blogu mogę pisać długo, ponieważ ten wątek bardzo pobudzał moją wyobraźnię. Kto to jest? Kto pisze o prywatnym życiu szkolnym? Tak samo jak nauka sztuki walki, która występuje w książce - może już męskie grono czytelników sięga po książkę? Nie? To może dodam, że w książce znajdziemy demony oraz ich symbole - już bardziej zaciekawieni? Ja nie mogłam się oderwać od kartek! Tematyka wbiła się wprost idealnie w moje gusta, IDEALNIE! Jeśli lubicie takie mieszanki to to jest książka dla Was. Jeśli Wasze dzieci lubią takie historie i nie boją się ich to możecie czytać książkę z nimi. Możecie im też przez to wiele wytłumaczyć w danym temacie. Kłótnie jakie tu mają miejsce są takie swojskie. Nie ma tu przekoloryzowanego ideału rodziny. Nie ma tu też jak w Harrym Potterze mobbingu domowego - jest coś takiego? Wiecie pewnie o co mi chodzi...

Podsumowując. Silver. Pierwsza księga snów to miła i przyjemna w odbiorze lektura. Nie brakuje w niej złośliwości i tajemnic. Znajdziemy tu zagadki do rozwiązania oraz przygody jakie czekają bohaterów. Kiedy ja chodziłam do szkoły każdy się przezywał, a we współczesnym świecie jest to tym bardziej nakręcone. Niektórzy mogą uważać to za minus, ale to zawsze było i będzie. No oj ile "Rudych", czy "Muzgowców" znacie ze szkolnych lat? Ile uśmiechu na twarzy jest, gdy przywołacie tamte czasu? No właśnie... ;)

Jest to seria, na którą warto wydać pieniądze - chyba nigdy jeszcze tego w recenzji nie napisałam..hmm? Ale tak, warto. Warto ją kupić. Warto ją mieć u siebie. Jest pięknie wydana - jak już wspominałam - oraz zawiera bardzo wciągający tekst. Ja jestem usatysfakcjonowana. Chyba to mało powiedziane? To może inaczej. Jest to seria, która obok małego czarodzieja, będzie godnie promowała literaturę młodzieżową - jestem tego pewna!




Kerstin Gier,Silver. Pierwsza księga snów, stron 416

Data premiery: 2016-06-02

Wydawnictwo Media Rodzina, 2016

 

Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.





 

Ktoś całkiem obcy – Karolina Stępień [PRZEDPREMIEROWO]

Kiedy wybieram książki do recenzji przedpremierowej zawsze zastanawiam się co z tego wyjdzie. Czy wybiorę dobrze, czy może trafię na książkę niewartą polecenia. Wydawnictwo Novae Res może pochwalić się książkami godnymi polecenia, jednak zdarzają się i też takie, na które po prostu szkoda wydać pieniądze. Jest to chyba jedno z niewielu wydawnictw, które też drukuje na białym papierze książki. Wiele osób zarzuca im to, bo w końcowym rozrachunku książki są bardzo ciężkie. Mi jednak osobiście nie przeszkadza kolor papieru, a treść jaką znalazłam w nowej książce zasługuje na gorące brawa. Tym razem wydawca trafił na kolejną perełkę wydawniczą.

Ktoś całkiem obcy to kolejne fantasy na mej recenzenckiej liście. Książkę wybrałam ze względu na opis jaki dostałam, czyli to co znajdzie się na finalnej okładce:

Odkąd Quinn pamiętał, miał być mieczem i tarczą, mimo że nigdy nie miał pewności, co to dokładnie oznacza. Jego pan, liczący kilka tysięcy lat bóg pustkowia, już dawno wyparty przez Boga Jedynego, nigdy nie chciał mu tego wyjaśnić. Ani jemu, ani reszcie swojego rodzeństwa.

Quinn musiał nauczyć się żyć w świecie tajemnic swojego pana, gdzie lojalność ma swoją cenę, a on sam jest tylko znakiem wypalonym na łopatce. Przez lata trwał w rozkroku – nie należąc do końca ani do świata ludzi, ani bogów.

Aż pewnego dnia jego pan odkrył nieco ze swoich sekretów i dał do wykonania zadanie – Quinn miał odnaleźć sztylet, który jest w stanie zabić boga. 

Co Wam przypomina ten opis?  Wiecie z czym mi się skojarzył? Z popularnym ostatnio serialem Lucyfer. Ten kto widział najnowsze odcinki ten już pewnie wie dlaczego. "...odnaleźć sztylet, który jest w stanie zabić boga", ale czy to wo gule jest realne? Zastanawiałam się tak, aż do dnia w którym zaczęłam czytać książkę. Dokładnie tydzień temu przewertowałam środek i przeczytałam zaledwie 60 stron. Po przejrzeniu książki okazało się, że ma ona 500 stron, 50 rozdziałów i składa się z 5 ksiąg. No i tu nasunął się pierwszy wniosek - autorka bardzo lubi liczbę 5. Pytanie czy może będzie pięcioro bohaterów? A może ta liczba będzie coś oznaczała?

Na instagramie nie ukrywałam, że początki z książką były ciężkie. Trochę nudziłam się, trochę też nie miałam czasu na czytanie. Akcja strasznie długo nabierała tępa. Karolina Stępień liczy jednak na wytrwałych czytelników. Tak więc nie poddawajcie się po pierwszych dwóch przeczytanych księgach, czytajcie dalej. Na stronach bowiem czeka na Was Quinn nastolatek, który służy bogu pustkowi. Ale Quinn nie jest jedynym bohaterem tej powieści. Mamy tu dobre i złe charaktery, boginie, rozbójników oraz potwory, które narodziły się przez bieg czasu. I gdy dotarłam do połowy książki wiedziałam już jakie będzie moje końcowe zdanie o niej. Mianowicie jest to opowieść o mitologi opowiedziana na nowo. Autorka chciała chyba pokazać nam swoją wizję wielu bogów jakiś kiedyś czczono.


Ktoś całkiem obcy w końcowym rozrachunku dało mi satysfakcję z lektury. Epilog jednak nie zamyka historii, a wręcz zostawia otwarte drzwi na kolejną część, jednak moim zdaniem nie jest to potrzebne. Książka powinna zostać zamknięta w całości pod tym tytułem. Dodatkowo jest to kolejna pozycja, która nie powinna być czytana przez młodzież. Krwawe sceny na mnie nie robiły wrażenia, ale osoby o mniejszej tolerancji mogą się zniesmaczyć. Występują tu również wulgarne dialogi - nie jest to minusem, ani nowością - które podkręcają akcję i nadają charakteru całości.

Przyjaźń, poddanie, lojalność, próba, przeznaczenie, szczypta magii, strach, niepewność to tylko niektóre słowa opisujące to co się dzieje w relacjach między bohaterami. Dzieje się tak, gdyż bogowie, który schodzą na ziemię bawią się i szaleją jak ludzie. Pomagają, wspierają, jednak z upływem czasu wiele się w tej kwestii zmienia. Pamiętacie Prometeusza - boga który dał ludziom ogień, a sam został skazany na wygnanie? Tak historyjka przypomniała mi się, gdy brnęłam przez kolejne rozdziały.

Ostatnimi czasy - w tym roku - polska fantastyka zaskakuje. Klątwa przeznaczenia, czy teraz Ktoś całkiem obcy to pozycje, które sprawiają, że czytelnik zmienia zdanie na ich temat. Bałam się, że propozycja Karoliny Stępień okaże się totalną, nudziarską porażką. Bałam się, że znajdę tu religijnego bohatera, mitologicznego Herkulesa, czy też nastoletniego Percy Jacsona. Ale nie. Znalazłam tu coś czego się nie spodziewałam. A dziś w dniu premiery książki mogę napisać, że jeśli tylko będziecie mogli to zapoznajcie się z treścią, a może ktoś całkiem obcy okaże się bardziej znajomy niż myślicie.




Karolina Stępień, Ktoś całkiem obcy, stron 500

Data premiery: 2017-07-10

Wydawnictwo Novae Res, 2017

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae Res. Egzemplarz recenzencki przed korektą.


piątek, 7 lipca 2017

Summer Time BOX - MyBookBox

Przyszła paczka, aaaa....
Cieszę się jak małe dziecko wiecie? :)
Przyszła paczuszka #summerbox zamówiona u mybookbox cena paczki to zawsze 59,00 zł. Dużo? Sama nie wiem. Książka i paczka pełna gadżetów - ktoś to robi, ktoś musi na tym zarobić. Już mogę napisać, że paczka #summerbox mi się strasznie podoba, ale druga #prettybox już mniej. Obie paczki rozpakowała i są filmiki na funpage jeśli ktoś jeszcze nie widział to zapraszam. W tym poście jednak skupię się na tytułowej paczce.

Co więc przyszło w pudełku, a więc tak...

Dostajemy zawsze książkę - chyba, że kupicie pudełko bez książki ;) - w tym boxie były 3 książki do wyboru, ja wybrałam "Buntowniczkę z pustyni".

 
Następnie otrzymujemy piękną partię zakładek na lato, które są z kolekcji Emilki.


Dodatkowo inne piękne letnie zakładki, które będą nam umilać czas i czytanie w plenerze.



Następnie możemy nalać sobie nasz ulubiony napój, czy też smoothie i w pięknej butelce pić nie rozlewając ani kropelki płynu na książkę.


Gdy już czytamy i pijemy nikt nie zabroni nam nakleić naklejki, która potwierdza, że wakacje i czytanie idą w parze.


Nikt nam nie zabroni też posłuchać swojej ulubionej muzyki na słuchawkach. Znam osoby, które czytają i słuchają - ja tak nie umiem. Preferuję cichy i spokojny wieczór z książką i herbatą.


Gdy wszystkie powyższe elementy spakujemy będziemy mieli niezwykłą paczkę na wakacyjne wieczory ;)


Życzę słonecznego piątku, udanego weekendu i wspaniałych wakacji z summerbox.

Rozpakowywanie pudełka tutaj i tutaj.


Co do drugiego pudełka - jestem z niego mniej zadowolona. Nie wpadł w moje gusta. Co oznacza tylko jedno - część elementów będzie do wygrania, więc jeśli ktoś nie może kupić sobie sam, a podoba mu się zawartość musi śledzić moje konkursy i rozdania. Zawartość pudełka można obejrzeć tutaj i tutaj.

Acha, tak już na zakończenie. Wydawnictw czwarta strona ma bardzo fajną i miłą zasadę. Każdy czytelni, który kupi ich książki zawsze ma zakładkę w prezencie. Ja kupując pudełka dostałam zakładkę do książek które dostałam. W The Call była zakładka do Buntowniczka z pustyni, a w Buntowniczka z pustyni była zakładka do The Call. Tak więc mam teraz piękne pakiety.


czwartek, 6 lipca 2017

ZAPOWIEDŹ => Dziewczyna, która się boi - TORJUSSEN MARY. <= PATRONAT


Miło mi poinformować, iż mój blog objął patronatem medialnym książkę Dziewczyna, która się boi TORJUSSEN MARY. Trzysta pięćdziesiąt stron thrillera dla każdego!





! ! ! Premiera 27 - 07 - 2017 ! ! !





*~OPIS~*

Gone Without a Trace
- bo tak brzmi oryginalny tytuł to:



Twój ukochany zniknął bez śladu. Jak daleko się posuniesz, żeby dowiedzieć się dlaczego?
Wychodzisz rano do pracy. Kolejny dzień twojego normalnego życia.
Aż do chwili, gdy po powrocie odkrywasz, że twój chłopak zniknął.
Lecz jeśli zniknął bez śladu, to dlaczego wciąż czujesz, że ktoś cię obserwuje?
Hannah zaczyna rozpaczliwie szukać Matta. Zniknęły jego rzeczy, zdjęcia, sms-y, maile. Od tygodni nie było go w pracy. Jakby w ogóle nie było tych wspólnych czterech lat…
Nie pozostało jej po nim nic. Nic oprócz wspomnień. Ale czy może ufać wspomnieniom?
Z każdym dniem pogrąża się w labiryncie szaleńczej obsesji. Każde kolejne szokujące odkrycie zbliża ją do najgorszego: do prawdy...


Gorąco polecam! Recenzja na blogu w okolicach premiery...