sobota, 29 lipca 2017

Cykl Silver. Trzecia księga snów. - Kerstin Gier

Wielki finał Trylogii Snów. Takim hasłem promowana była trzecia część cyklu. To, że byłam zachwycona otrzymaną paczką wiecie z mojego Instagram'a @bjcczyta. To, że Pierwsza księga snów wprowadziła mnie z iście magiczny świat snów też wiecie. Druga księga snów była idealną kontynuacją. Pytanie jednak, czym wyróżnia się trzecia księga? Co takiego znalazłam na kolejnych kartach? Czy zakończenie było fenomenalne, czy też było to zwykłe rozwiązanie oczywistej przygody pod sumującej całość? Zanim opiszę co o tym myślę, chcę zwrócić uwagę na pewien fakt - pewne stwierdzenie winnam napisać - które często widzę przy ocenach tej książki. Silver jest serią młodzieżową i nie jest to tajemnica. Książki są wydane przez wydawnictwo Media Rodzina, które słynie przede wszystkim z książek dla dzieci i młodzieży. A więc pytam jakim prawem piszecie, że "książka nie nadaje się dla młodzieży"? Jak można pisać, że "książki są fajne, ale chyba wyrosłem już z tego typu literatury"? Drodzy recenzenci. Jeśli sięgacie po książkę młodzieżową to nie piszcie, że z nich wyrośliście. Każdy z nas, niezależnie od wieku ma jeszcze w sobie coś z dziecka. Skoro oceniacie książkę z gatunku, który obecnie Was nie interesuje, to oceńcie to z perspektywy osoby, do której takowa literatura jest kierowana. Zwrot "jestem za stary na takie bajki" nie może mieć miejsca. Oceń bajkę pod kątem przydziału jej do odpowiedniej grupy wiekowej lub nie oceniaj jej wcale.

Kończąc ten przydługi wstęp, ja kobieta w średnim wieku zachęcam Was do zakupy serii Silver dla swoich dzieci. Według mnie cykl nadaje się idealnie dla uczniów klas od sześć do osiem. Nie jest to seria dla najmłodszych, gdyż nie zrozumieją przekazu skrytego w treści. Wyzwiska i naśmiewanie się z innych zawsze było w szkołach karane. Świadomość popełnionych czynów to nie tylko zaleta, ale również dowód na stawianie pierwszych kroków ku dorosłości. Powieść Kerstin Gier Silver. Trzecia księga snów to koniec serii, w której sny mieszają się z rzeczywistością.


Główna bohaterka chętnie by się wyrwała z przygód jakie mają miejsce. Niestety jest to niemożliwe. Arthur nie odpuszcza, rośnie w siłę. Secrecy wie coraz więcej. Anabel po wyjściu z wariatkowa znów pojawia się w sennych korytarzach i złowieszczo przypomina o tym, od czego wszystko się zaczęło. Liv, Henry i Grayson muszą połączyć siły, alby chronić siebie i swoich bliskich. Anabel i Demon nie dają spokoju. Arthur snuje swoje plany.
Mia i Grayson śledzą i wyłapują to czego inni nie widzą. Taka mieszanka bohaterów musi doprowadzić do gorącej akcji zwieńczającej całość. Jak młodzi poradzą sobie z wrogami? I jak bardzo zbliżą się Liv i Henry?

Kerstin Gier
w Trylogii Czasu nie zachwyciła mnie tak jak bym tego chciała. W Trylogii Snów była fenomenalna. Udowodniła to nie tylko zmianą stylu, poprawą kunsztu, ale zdecydowanie pogłębiła wiedzę na temat czytelników do których kieruje swoje teksty. Ostatnia część to nie tylko zakończenie sagi, wyjaśnienie, czy dalsze losy bohaterów. Koniec bowiem jest mieszanką grozy i humoru. Magia jaką ukryła autorka zadziałała na mnie jak magnes. Zauroczyła mnie, zaintrygowała oraz sprawiła, że chętnie wrócę do tej książki z własnymi dziećmi.

Będąc blogerką piszącą o książkach i filmach zastanawiam się jak to jest pisać o innych ludziach. Bardzo mnie intrygował blog Secrecy i nie wiem, czy ja mogła bym tak pisać. Bale maturalne bywają różne, ale chyba takie jak w tej książce mało kiedy się zdarzają. Świat się zmienia. Nie tylko ten realny, ale i ten baśniowy. Niech ta seria będzie miłym przerywnikiem między małym czarodziejem, a baśniami Andersen'a. Nierealne, już niemodne bajki przeplatajmy z książkami, które pokazują co w wycofanym już gimnazjum mogło się dziać. Każda książka daje nam lekcję. Pokazuje jak wiele różnych charakterów spotyka się na co dzień w szkole, czy pracy. Kulminacyjny moment i rozwiązanie tajemnicy sprawiły, że chętnie sięgnę po kolejne pozycje autorki. Serię z czystym sumieniem odkładam na półkę w oczekiwaniu na możliwość przeczytania jej w towarzystwie rówieśników głównych bohaterów.

"I biada temu, kto się spóźnił. W pierwszym roku nauki sądziłam, że jej srogie L'exactitude est la politesse des rois oznacza "dokładnie jak policjant: i odnosi się zarówno do spóźnienia, jak szkolnego uniformu. (W rzeczywistości zdanie to znaczy: "Punktualność jest grzecznością królów"; to dla tych, którzy wybrali hiszpański, na wypadek gdyby znów marudzili, że mój blog jest dla nich zbyt ambitny).
Cóż, te czasy definitywnie się skończyły. Być może już nigdy więcej żaden uczeń nie będzie oblewał się potem na francuskim w pani Lawrence. Ostatnią lekcją, jakiej nam udzieliła, była, zdaje się, ta: "Nigdy nie zadawaj się z żonatym mężczyzną". - fragment książki str. 49

Kerstin Gier,Silver. Trzecia księga snów, stron 456 


Data premiery: 2017-03-01

Wydawnictwo Media Rodzina, 2017


Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.


czwartek, 27 lipca 2017

Niebo pod Śnieżką - Joanna Sykat


Lato się zaczęło, czas spokoju ciszy i wypoczynku. Jedni wypoczywają nad morzem, bo lubią piasek i szum wody, a inni wędrują po górach. My dzisiaj powędrujemy z Kingą w góry do Kowar, aby tam szukać zagadki i odpowiedzi na rodzinne tajemnice... Może tam uda się rozwiązać zagadkę życia smutnej mamy, która nie cierpi fiołków, a na znalezionym w młodości zdjęciu ma piękną bluzkę z fiołkiem. Wprowadzeniem do tej historii niech będzie informacja, że matka Kingi jest w szpitalu psychiatryczny, bardzo unika, a powiedziałabym nawet wręcz nie cierpi fiołków. Jak je zobaczy na sukience to chcę je drapać - pytanie jednak dlaczego?


Czytałam już niejedną książkę o kobiecie zakochanej w górach, ale ta była młodą, przepracowaną kobietą, która w Zakopanem pojawiła się po namowie przyjaciół. Tym razem poznałam Kingę - kobietę po rozstaniu z mężem - szukającej w Kowarach U szczytu Śnieżki rozwiązania rodzinnej zagadki. I połączenie obyczajówki z zagadkami było dla mnie wspaniałą lekturą na letnie deszczowe wieczory. Nie spodziewałam się tak dobrej treści, skrytej na kartach książki.

Joanna Sykat bawi się nie tylko historią, ale i kolorami. Żółta kościelna wieża na tle zieleni i błękitów, rdzawe pasemka, czy fioletowe fiołki. Dodatkowo na okładce znajdziemy informację o tkaniu nici i dywanów i o kolorach, ponieważ Kowary słynęły z produkcji dywanów.

Wracając jednak do głównej bohaterki... Kinga odnajduję w rzeczach matki pudełko, a w nim zdjęcie i bluzkę. Zdjęcie wskazuje na to, że mama kiedyś była szczęśliwa, kochała fiołki i o dziwo była w górach. To zdjęcie jest pierwszym kamykiem, wskazówką, który będzie podwaliną pod jej nowe życie. Lawina wspomnień, które nagle wyjdą na światło dzienne oraz  wydarzeń, które zostaną podrzucone przez spotkanych ludzi staną się fundament dla dalszego życia, czy też może lawiną, która zasypie i zniszczy? Jak wiele wie dziadek, który szył suknie i ciocia, która wraca wraz z wspomnieniami?


W życiu nic nie jest czarno-białe, czy zawsze kolorowe. W tej książce mamy kamienie, które są żółte jak wieża kościoła, inne zaś wielokolorowe jak wspomnienia. Szare jak bluza przewodnika. Kamień przeszłego życia w kolorze buraczkowym i szparagowym, ale piękny błękitny jak niebo, zielony jak soczysta zieleń lasów i łąk Karkonoskich. Może uśmiechnięty jak przyjaciółka, ptysiowy jak Śnieżka w wyjątkowe dni. Dzięki takiemu porównaniu łatwiej nam wyobrazić sobie co mogło zajść, jak coś może wyglądać oraz jakie emocje towarzyszą bohaterom. Niebo pod Śnieżką to książka dzięki, której nauczymy się nowych porównań, ale też upewnimy się, że nasza przeszłość kształtuje przyszłość.

Joanna Sykat karmi nas pysznymi barwami świata jakie w Kowarach zaczyna przypominać sobie Kinga. Piękne opisy, bardzo ciekawe zwroty akcji, wciągające dialogi, odpowiadający mi humor autorki jest dopełniający zgrabnie napisaną historię, która odwraca do góry nogami życie prawie 40 letniej rozwódki. Rozwikłanie zagadki to nie tylko poznanie rodzinnej przeszłości, ale również dobra zabawa dla odbiorcy. Zakończenie tej historii jest bardzo zaskakujące i stanowi daje duży plus dla odbioru całości. Twórczyni tej opowieści wiedziała co chce osiągnąć i szczerze piszę - udało jej się to. Te emocje. Te słowa. Ten przekaz. Szacunek!

Jeżeli byłeś pod Ścieżką, wiesz o czym pisze autorka, jeżeli nie, to tym bardziej musisz przeczytać Niebo pod Śnieżką. Jeżeli tak jak ja myślisz, że autorka przejęzyczyła się w tytule to musisz przeczytać książkę. Zrozumiesz dlaczego "pod", a nie "nad".



  Joanna Sykat, Niebo pod Śnieżką, stron 304

Data premiery: 2017-05-23

Wydawnictwo Replika, 2017



Recenzja napisana dla Wydawnictwa Replika. Dziękuję za książkę.






środa, 26 lipca 2017

Dziewczyna, która się boi - TORJUSSEN MARY [PRZEDPREMIEROWO] [PATRONAT]

Jutro premiera. Cóż to będzie za dzień! Napięcie narasta i sięga zenitu. To coś czego już dawno na blogu nie było. Patronat medialny jakiego się nie spodziewałam. Liczyłam na średniej jakości kryminał - dostałam rewelacyjną książkę!

 
Co zrobiłabyś gdy twój ukochany znikłby bez śladu? Jak daleko się posuniesz, żeby dowiedzieć się co się stało? Przecież codziennie wychodzisz rano do pracy, a dzień mija za dniem. Kolejny dzień twojego normalnego życia. Lecz czy na pewno? Co zrobisz gdy po powrocie do domu odkryjesz, że twój chłopak, czy mąż zniknął? A jeśli do tego dodamy strach i nieodpartą myśl, że ktoś cię obserwuje?
Hannah nasza bohaterka zaczyna rozpaczliwie szukać Matta. Zniknęły jego rzeczy, zdjęcia, sms-y, maile. Od tygodni nie było go w pracy. Jakby w ogóle nie było tych wspólnych czterech lat…
Nie pozostało jej po nim nic. Nic oprócz wspomnień. Ale czy może ufać wspomnieniom? Czy umysł płata figle?
Z każdym dniem pogrąża się w labiryncie szaleńczej obsesji. Każde kolejne szokujące odkrycie zbliża ją do najgorszego: do prawdy...

Stop! Zatrzymaj się! Nim pójdziesz dalej i przeczytasz moje odczucia skup się na tym co było. Codzienność. Czy to prawda, czy może fikcja? Co zrobisz kiedy nagle się obudzisz i okaże się, że wszystko co znasz to tylko sen?

Mary Torjussen w swoim debiucie udowadnia, że historia może być wciągająca, a czytelnik może mieć problem z decyzją, który bohater jest dobry, a który zły. Interesująca przeszłość Hannah sprawia, że chce się więcej. W takich chwilach strach pomyśleć co będzie na końcu książki. Jest to znakomicie napisany thriller. Trzyma w napięciu do końca i nie jesteśmy w stanie iść spokojnie spać, gdy nie znamy zakończenia tej sprawy.

Jednak, żeby nie było za kolorowo muszę uprzedzić już na wstępnie, że akcja z początku kuleje. Należy się nastawić na kilkanaście stron lektury o bohaterce. Złośliwi napiszą o braku akcji, ale to nie prawda. Jak można nazwać brakiem akcji zwykły dzień, który zamienia się w sajgon? Hannah chce świętować z Mattem, a jego nie ma. Co się stało? Dlaczego znikł? Dlaczego nic jej nie powiedział? Jak wiele pytań przyszłoby Wam do głowy w takiej sytuacji?

Jeśli szukacie książki, która wywoła strach i gęsią skórkę to ta książka jest idealna. Jeśli jesteście przed wakacjami i lubicie czytać to koniecznie musicie zapoznać się treścią i uwierzcie mi dziewczyna, która się boi będzie wśród Was.



  Torjussen Mary, Dziewczyna, która się boi, stron 352


Data premiery: 2017-07-27

Wydawnictwo Amber, 2017


Za e-book'a Wydawnictwu Amber. Egzemplarz recenzencki.




Mój blog objął tę książkę patronatem medialnym.

 

sobota, 22 lipca 2017

Trylogia Czasu - TOM1: Czerwień rubinu - Kerstin Gier

"Romantyczna, inteligentna i zabawna historia autorstwa niezrównanej Kerstin Gier. Szesnastoletnia Gwen odkrywa, że jest posiadaczką genu podróży w czasie, przez co niespodziewanie przemieszcza się o sto lat wstecz. Okazuje się, że nie jest wyjątkiem – istnieje całe tajne bractwo kontrolujące te podróże. Gwen szybko odkrywa, że jednym z jego członków jest bardzo przystojny dziewiętnastolatek Gideon. Ale zakochiwanie się nie jest takie proste, gdy się skacze tam i z powrotem w czasie i gdy trzeba wypełnić niebezpieczną misję w XVIII wieku." - opis wydawcy, który nie ukrywajmy porywa i zachęca do lektury. Tyle słyszałam o tej serii, że nie mogłam się nią nie zainteresować. Napisałam więc do wydawnictwa Media Rodzina z prośbą o przesłanie książki do recenzji. W odpowiedzi dostałam potwierdzenie, że ponownie wydana, w nowych okładkach seria zawita u mnie już na dniach. Po otrzymaniu paczki, szukałam wolnej chwili, gdyż ciekawość brała górę. Wcześniej czytałam serię Silver autorki i znałam już jej styl.

Serię po raz pierwszy wydano w 2011 roku. Podbiła ona niemiecki rynek, a po chwili zapanowała nad światem. Młodzieżowa opowieść o magii, kolejny raz przykuła uwagę czytelników. Piękne okładki i znakomita treść nie dawały o sobie zapomnieć. No właśnie. Tu pojawia się moje pierwsze ale. Czy treść jest tak znakomita i wciągająca jak twierdzą inni? Cóż. Nie tego się spodziewałam sięgając po tę książkę. Literacko wypadło średnio, ale jakiś tajemniczy urok tej powieści nie dawał mi spokoju. Czytając kartkę po kartce wgłębiałam się w historię, aby na sam koniec przekonać się że było warto.



"Pierwszy skok w czasie - nazywany również inicjacyjnym - ma miejsce między szesnastym a siedemnastym rokiem życia nosiciela genu" - str. 11 Tak oto Gwendolyn Sophie Elisabeth Shepherd potocznie zwana Gwen przez przypadek odkrywa swoją umiejętność poruszania się w czasie. Jest piątą wnuczką Wielkiego Mistrza. Jednak nikt się nie spodziewał, że to właśnie ona będzie posiadała owy gen. Większość ekstrawaganckiej rodziny Gwen przypuszczała, iż dar ten posiada kuzynka Charlotte, która była szkolona na tę okazję. Po zaakceptowaniu niewygodnego dla wielu faktu, że to jednak Gwen jest tą wybraną, dziewczyna rusza wraz z Gideona de Villiersa w tajemniczą misję. Jako zwykła dziewczyna nieznająca zasad z innych czasów, niepotrafiąca jeździć konno w damskim siodle, zostaje wystawiona na nie lada próbę. Brak szkolenia podróżnika bardzo szybko daje młodej dziewczynie popalić. Sprawa się oczywiście komplikuje w chwili, gdy okazuje się, że podróżników w czasie jest tylko kilkoro, a ich krew musi zostać umieszczona w chronografie.



Podróże w czasie, magia, miłość, zwykłe problemy nastolatków to miks jaki zachwyca. Co prawda do skoków czasowych trzeba się przyzwyczaić, jednak warto, bo dzięki temu lektura stanie się idealna. Czytając książki dla dorosłych - erotyki, kryminały oraz inne młodzieżówki o wampirach - można się znudzić. Dla takich momentów warto mieć na półce coś lekkiego. Książka dla młodszych czytelników to dla dorosłego odskocznia nie tylko od mocnej literatury, ale również od spraw życia codziennego. Historia Gwen uświadamia nam jak ciężko może być w życiu osoby, w którą się nie wierzy, która jest niedoceniana, która żyła w cieniu innych. Rubin, który nagle zaczyna błyszczeć staje się najistotniejszym wątkiem. Tajemnicza i pełna niespodziewanych zwrotów akcji historia warta jest polecenia.

Kerstin Gier znakomicie dozuje humor, dialogi są dopasowane do współczesności jak i do przeszłości. Nie brakuje tu tajemnic i przygód, a młoda bohaterka rzucana na głęboką wodę będzie musiała sobie z tym wszystkim radzić. Autorka wykonała kawał naprawdę dobrej roboty, aby w tak zwyczajnej książce poukrywać tak niezwyczajne słowa. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu. Jako początek trylogii jest to idealne wprowadzenie do cyklu. Mam nadzieję, że drugi tom pogłębi doznania czytelnicze, a niejeden odbiorca zainteresuje się tą pozycją.

Znając styl pisarki i poznając jej drugą serię, mam jednak mały niedosyt. Seria Silver wprowadziła mnie co prawda w zupełnie inny świat snów, ale mam wrażenie, że była lepsza. Moja wina, gdyż przeczytałam Czerwień rubinu jako drugą pozycję. Śmiem domniemywać, że gdybym tę książkę przeczytała w 2011 roku, uznałabym ją za ideał. Jednak, dziś muszę stwierdzić, że pierwszy tom nie zadowolił mnie w pełni. Liczę, że Błękit szafiru uratuje sytuację i cała seria okaże się najgłębszym klejnotem sezonu.



Kerstin Gier, Czerwień rubinu, stron 344


Data premiery: 2017-05-24

Wydawnictwo Media Rodzina, 2017


Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.





"Filarów dwanaście dźwiga czasu zamczysko.
Królestwem dwanaście zwierząt włada.
Do lotu orła jest już całkiem blisko.
Pięć to klucz i zarazem zasada.
Dwanaście to dwa więc w Dwunastu Kręgu.
Trzeci sokół stoi, choć siódmy był w lęgu." -
fragment książki





Pierwsze wydanie książki miało swoją premierę 18 maja 2011 roku. Książka doczekała się nawet zwiastunu, który zostawiam do ocenienia, czy zachęca do czytania lub oglądania, czy też nie.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Wbrew przeciwnościom - Danielle Steel [PRZEDPREMIEROWO]

Dziecko namieszało Ci w życiu? Przystojny rockandrollowy przestępca to twój ideał mężczyzny? Jeśli tak to sprawdź jak wiele łączy cię z bohaterami, którzy wbrew przeciwnościom szukają szczęścia.

Książka Danielle Steel jest o uczuciach i emocjach jakie panują między matką, czwórką dorosłych dzieci i ich partnerami oraz babcią, a matką Kate. Książka o tym jak poradzić sobie z rzeczami, na które się nie ma wpływu, chociażby na to, jak dobierają partnerów życiowych sobie dzieci. Znane tematy opisane w bardzo przystępny sposób. Książka nie tylko wciąga, bawi i sprawia, że zaczynamy myśleć o swoim życiu prywatnym, ale również podaje kilka przykładów, wariantów gotowych rozwiązań jakie możemy wykorzystać. Zaciekawieni? Zapraszam na dalszy ciąg recenzji.



Co czytamy na okładce o książce? A to: "Kate Madison miała dwadzieścia dziewięć lat, gdy spadła na nią śmierć męża. Została sama z czwórką dzieci. Ciężko pracowała, by je wychować i zapewnić im wykształcenie. Teraz jest właścicielką wziętego nowojorskiego butiku, a dzieci są gotowe rozpocząć własne życie. I każde rzuca na szalę swój los – ku przerażeniu matki.
Isabelle ma zostać wspólnikiem kancelarii adwokackiej. Ale zakochuje się w kliencie, którego broni w sprawie kryminalnej...
Julie, projektantka mody, ulega czarowi mężczyzny, który wydaje się doskonały. Rzuca pracę i wyjeżdża z nim do Los Angeles, nie zważając na sygnały ostrzegawcze...
Justin, początkujący pisarz, bardzo pragnie mieć dziecko, nie bacząc na konsekwencje…
Willie, najmłodszy, zdolny informatyk, zmienia dziewczyny jak rękawiczki. I nagle znajduje tę jedyną… i szokuje wszystkich...
Każde z nich po swojemu szuka szczęścia. A Kate staje przed najtrudniejszą dla matki prawdą…" Co jednak nam to daje skoro historii jest tak wiele, a bohaterowie mieszają ile tylko się da? Zapewniam dobrą zabawę, ale nie tylko!

Starsza pani, która przeżywa swoją drugą młodość spędzając co rusz wolny czas w innym kraju. Żeńskie wydanie Hobbita? Obieżyświat, a może skromna wersja kobiety na krańcu świata? Refleksji w tym przypadku było kilka, ale najważniejsza, jak ja będę kiedyś taka?

Wbrew przeciwnościom to opowieść o przygodach, o tańcu, o miłości, o namiętności, o wyzwaniach jakie stoją na drodze dla matki, która staje się teściową i babcią chociaż nie za bardzo toleruję zięcia i jest przeciwna, żeby bez ślubu mieć dziecko. No i tu zaczyna się myśl: jak wiele z Was zna te relacje? Jakie byłyby Wasze decyzje? Jak Wy byście rozwiązali takie sytuacje? Ja nie wiem, szczerze nie wiem. Wiem jak do tej pory postąpiłam jako dziecko mojej mamy, ale jak bym postąpiło jako matka własnych dzieci?

W swojej najnowszej propozycji Danielle Steel nas nie rozpieszcza. Po wstępie jaki zafundowała czytelnikom na dalszych kartach książki czekają pot, łzy, ból i cierpienie. Jak się okaże na koniec autorka powala na kolana. Do samego końca nie wiadomo jak rozwiążą się losy pojedynczych bohaterów. Jeśli znacie styl Danielle Steel to doskonale wiecie, że znajdziecie tu wszystkie uczucia. Tak dobrej książki już dawno nie czytałam. To jest prawdziwe odzwierciedlenie tego, czego w literaturze obyczajowej szukałam.

Znacie takie powiedzenia: "Matka jest tylko jedna." "Matka ma zawsze rację." ? A może myślicie, że idealny partner istnieje? Że każda miłość to wspaniałe uczucie i relacja na całe życie, która przychodzi łatwo? Zawsze powtarzasz sobie "wszystko jest OK"? To ja Wam napiszę, że jako lekarz z dziedziny książkowych emocji przypisuję Wam na receptę lek w postaci książki wbrew przeciwnościom, abyście się sami przekonali jak bardzo można się mylić. W miłości chodzi o partnerstwo, ale i o spełnianie własnych marzeń.

Historia to nie wszystko... Autorka ma swój styl pisania i to na kartach książki widać. Słownictwo, bohaterowie, realizm opisów. A jeśli chodzi o opisy, to jeśli tak właśnie wygląda poród, to ja chyba się nie zdecyduję ;) Chodzi o to, że czytając tę scenę cierpiałam wraz z bohaterką i tak mnie bolało i tak się zmęczyłam, że musiałam odłożyć tablet na momencik i zrobić sobie przerwę w czytaniu.

Danielle Steel do samego końca była tajemnicza. Już nawet na ostatnich kartkach coś się działo. Zazwyczaj zakończenie uspokaja czytelnika, wycisza emocje, ale nie tu. Serce bije nam mocniej do samego końca. Na zakończenie już napiszę, że książkę powinna przeczytać każda kobieta, a zwłaszcza przyszła panna młoda. Będzie to dla niej nie tylko mini poradnik, ale i przepowiednia co ją może czekać.




To książka, w której miłość miesza w życiu bohaterów lepiej niż wiatr podczas burzy. Znajdziecie tutaj pasję, ciężką pracę, hulaszczy styl życia, geja, stateczną panią prawnik, wesołą projektantkę oraz obieżyświata. Kto jest kim przekonajcie się sami. Polecam!


Danielle Steel, Wbrew przeciwnościom, stron 336

Data premiery: 2017-07-18

Wydawnictwo Amber, 2017


Za e-book'a dziękuję Wydawnictwu Amber. Egzemplarz recenzencki. 


Chciałabym Was też poinformować, iż mój blog objął tę książkę patronatem.



Dla tej książki miałam też przyjemność napisać blurb, czyli polecajkę lub jak kto woli zdanie marketingowe na okładkę lub plakat. Ciekawi jesteście co tam napisałam? A może które zdanie z recenzji znalazło wybrane? Dowiecie się już niebawem !!


***KONKURS***

Dla czytelników chcących otrzymać powyższą receptę mam dobrą wiadomość. Mam dla Was dwie książki. Wystarczy w komentarzu napisać jaką receptę byście potrzebowali: maść na teściową, spowalniający bandaż dla dzieci, tabletki musujące na uśmiech, a może plaster ratunkowy dla swojego związku? A może jeszcze coś innego wymyślicie? Piszcie. Siostra Barbara wraz z wydawnictwem Amber ufunduje Wam nagrodę. Zgłoszenia przyjmuję do 31 lipca. Nagrody ufundowało wydawnictwo. Będzie mi miło, jeśli:
  1. zostaniesz obserwatorem mojego bloga 
  2. zostaniesz obserwatorem mojego funpage
  3. zostaniesz obserwatorem mojego ig @bjcczyta
  4. udostępnisz informacje o konkursie 


sobota, 15 lipca 2017

Cykl Silver. Druga księga snów. - Kerstin Gier

Tydzień temu pisałam o Pierwszej księdze snów. Dziś będzie o drugiej, czyli dalszych losach Liv. Acha, tak i to prawda, dostałam książki do recenzji dwa tygodnie przed premierą trzeciej części, ale nie miałam czasu na napisanie recenzji :( Przepraszam. Książki przeczytałam, baaa...połknęłam je od razu, a recenzja w notesie czekała na lepsze czasy. Lecz teraz nadrabiam wszystkie zaległości i mam nadzieję, że takie opóźnienia się już nie powtórzą. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wszyscy już opisali Silver i piszą nowe recenzje. Ja wracam teraz po czasie i ponownie możecie przeczytać coś o tych wspaniałych książkach, o ile jeszcze ich nie macie u siebie? Nie macie? A dlaczego?

W tym tomie
sprawy Liv, układają się coraz lepiej. Nowy dom i nowa rodzina okazały się całkiem w porządku. Romantyczny związek z przystojnym i bystrym Henrym trwa. W dodatku nowe fascynujące możliwości odkrywa przed dziewczyną sfera snów. Niestety, Liv ma także powody do niepokoju. Po pierwsze, anonimowa blogerka Secrecy wie o Liv rzeczy, których nie powinna wiedzieć. Po drugie, Henry ma swoje tajemnice. Wiele tajemnic. Po trzecie, za drzwiami z klamką w kształcie jaszczurki czai się coś strasznego, mrocznego i złowrogiego…

Zazwyczaj drugi tom to beznadziejna kontynuacja. Pchiii... o nie, tu tego nie ma. Zdecydowanie! Drugi tom, a bardziej precyzyjnie pisząc druga księga snów to kontynuacja na wysokim poziomie. Nie mamy tu ani spadku akcji, ani niepotrzebnie przedłużających się wątków. Historia się rozwija z każdą kolejną przeczytaną stroną. Losy bohaterów nabierają coraz to większego tępa. Z przykrością informuję, że przeczytałam tom trzeci i już koniec... No ale może o tym przy okazji trzeciej księgi ;) Ale cieszę, się że miałam już trzeci tom w ręku, gdy skończyłam ten, bo przecież jak by wyglądało moje czytelnicze życie, gdyby nie to? Byłabym zniesmaczona, normalnie, szczerze zniesmaczona, brakiem kontynuacji, ale nie. Ja tego nie doświadczyłam. I z całego serca współczuję tym, którzy to przeżyli - ale miałam szczęście :)

Wracając do losów Liv, jej siostry i kolegów... A tak wracając i to do całej bandy, gdyż każdy z nich odgrywa w też części swoją rolę. Mamy tu nie tylko ciekawą sytuacje siostry, która zaczyna lunatykować, ale różne relacje i problemy nastolatków. Bałam się, że drugi tom okaże się nudny i będzie opierał się tylko na podróżach w snach? Ale nie. Autorka znakomicie sobie poradziła z tematami nurtującymi młodych ludzi, nastolatków. Zaufanie i szczerość to chyba idealne słowa pasujące do tej księgi.

Wraz z drugim tomem przechodzimy do tematów bardziej poważnych. Związek Liv rozkwita i pytanie jakie pada na kartach książki jest dość kontrowersyjne. Mianowicie chodzi o moment współżycia. Czy w tak młodym wieku powinno się pozwalać na takie doświadczenia? Tu już musicie dokonać własnej oceny. Ja zawsze miałam i nadal mam swoje zdanie w tym temacie. Jeśli książkę czytają Wasze dzieci, może jest to dobry moment, aby przy lekturze poruszyć ten niezręczny dla wielu rodziców temat? Może czytają książkę już osoby, które takie doświadczenia mają za sobą - chodzi mi o ten pierwszy raz. Może warto pomyśleć, porozmawiać i wymienić się opiniami w tym temacie. Kerstin Gier wiedziała co chce napisać i tego dokonała.



Kerstin Gier,Silver. Druga księga snów, stron 408

Data premiery: 2016-09-28

Wydawnictwo Media Rodzina, 2016

 

Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.



piątek, 14 lipca 2017

SROKI OKŁADKOWE - WYNIKI

Dobry wieczór!

Mamy piękny piątkowy wieczór :)
Jak napisałam na funpage tak też robię, a mianowicie poniżej macie Państwo wyniki konkursu. Dziękuję za tak wiele zgłoszeń! Nie wiedziałam, że tyle pięknych okładek macie u siebie. Każda z nadesłanych była wyjątkowa, ale musiałam wybrać jedną... no właśnie jedną... Nie dałam rady wybrać jednej!! I tu niespodzianka dla Was, gdyż wygrywają dwie osoby.

Ale żeby było wszystko jasne to...


Konkurs pod tytyułem
: SROKI OKŁADKOWE - KONKURS trwał od 06-07-2017 do 12-07-2017. Polegał na nadesłaniu na mojego e-maila zdjęć okładek jakie macie w domu, a jakie są według Was najpiękniejsze. Ilość zdjęć nie była ograniczona, można było wysłać kilka. Z pośród nadesłanych zgłoszeń wybrałam te, które były najbliższe mojemu określeniu "jaka piękna okładka". A więc...


Osobą, która wysłała najciekawszą - według mnie - okładkę był:
Włodek Piasecki. Zdjęcie Pana Włodka poniżej:




Gratuluję wygrał Pan książkę "Panna młoda ucieka" - Susan Elizabeth Phillips. Proszę podesłać mi adres do wysyłki.
Ale to nie koniec. W konkursie nie było o tym mowy, ale postanowiłam też nagrodzić Panią Annę Grygiel za nadesłanie okładki książki, która należy do serii Silver, a to właśnie ta seria ostatnimi czasy skradła moje serce. Każda z okładek tej serii jest śliczna, ale moją ulubioną jest pierwsza czarno-srebrna.

 
Na zakończenie jeszcze jedno wyróżnienie dla Pani Edyty za okładki, które mają okładkę z ciekawym grzbietem - mało kiedy widzi się takie książki.


Wszystkich proszę o podesłanie adresów do wysyłki. Pan wygrywa książkę, a dla Pań mam nagrody niespodzianki ! Mam nadzieję, że się spodobają.

Jak widzicie nie mam rygorystycznych zasad i czasem lubię łamać regulaminy, ale i też sprawiać Wam przyjemności niespodziewanymi nagrodami. Mam nadzieję, że będziecie częściej bywać u mnie na blogu, a do kolejnego konkursu zgłosi się jeszcze więcej osób.


Życzę pięknego weekendu.
A na adresy czekam 3 dni. Proszę wysłać na @dres: bjcczyta@o2.pl


środa, 12 lipca 2017

Przyjaciółki - Agata Przybyłek, Natalia Sońska

Przyjaźń to według Arystotelesa jedna z cnót. Filozof ten twierdził także, że istnieje kilka rodzajów przyjaźni.
Większość ludzi uważa, że ich przyjaciele dobrze ich znają. Jednak badania wykazały, że w większości przypadków jest to złudzenie związane z chęcią poprawy samooceny. Wierząc, że przyjaciołom zależy na nas, budujemy poczucie własnej wartości*.

Tak oto skrótowo można zdefiniować samo słowo, jednak w najnowszej powieści autorki Agata Przybyłek i Natalia Sońska udowadniają, że relacje międzyludzkie to nie słowa, a czyny są najważniejsze. I ta właśnie książka pokazuje jak bardzo można się mylić w życiu i jak ważnym filarem tej relacji jest szczerość.

Anna i Ludmiła to dwie przyjaciółki od studiów. Obecnie mają własne rodziny i własne problemy. Życie ich nie oszczędza. Kiedy pewnego dnia pogoda nie sprzyja marynarzom, Kamil mąż Anny staje przed wielkim niebezpieczeństwem - piratami. Żona zawsze wie kiedy coś dzieje się z mężem. Taka wieź działa nawet na wiele kilometrów, a i tym razem nie zawodzi Anny, która została w domu z małą Basią. Jednak Anna nie wie co się tak na prawdę stało. Ma złe przeczucie, jednak nie ma żadnych informacji. Gdy sprawa wychodzi na jaw, a Kamil wraca do domu staje się coś nieoczekiwanego - stres jaki przeżył i trzymające go cały czas wrażenia powodują, że odsuwa się on od żony. Co się teraz stanie? Czy Anna zdoła mu pomóc, czy też nie? Czy Ludmiła, która pracuje razem z mężem w restauracji zdoła pomóc przyjaciółce, czy może jej problemy okażą się ważniejsze?


Ile człowiek jest w stanie poświęcić dla innego człowieka? Czy Przyjaciółki to tylko słowo, czy też więź na całe życie? Ostatnio bardzo popularny serial Shadowhunters oparty na serii Dary Anioła


Agata Przybyłek i Natalia Sońska udowadniają w swojej najnowszej książce, że zawsze warto walczyć o siebie. I nawet nie chodzi tu o tytułowe przyjaciółki, a o ich mężów. Należy bowiem zwrócić uwagę, iż sceny jakie mają miejsce są opisane też z męskiego punktu widzenia. Ile razy kobieta popiera kobietę, a mężczyzna popiera mężczyznę? Co się stanie jednak, kiedy to kobieta będzie wspierała mężczyznę, bądź odwrotnie?
- Jesteś szczęśliwa?
- Oczywiście, że jestem!

- Mam wrażenie, że czegoś ci jednak brakuje.
- Piotr... Każdemu w życiu czegoś brakuje, ale niedosyt to dobre uczucie, motywuje nas do dalszego działania, nie uważasz? - str. 35

Ludmiła i Piotr to typowe małżeństwo, które zostaje porwane w szpony monotonii. Życie z dnia na dzień, bez większych problemów sprawia, że Ona szuka czegoś nowego, lecz czy On to zaakceptuje? Anna i Kamil przeżywają trudne chwile, lecz czy starczy im sił i chęci by przetrwać ciężki czas jaki nastał? A czy Anna i Ludmiła będą się wspierać wzajemnie, czy każda zamknie się w domu z własnym problemem?

W życiu nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba jednak bardzo chcieć i mieć w sobie wiele odwagi, by przetrwać i pokonać kłody jakie los wrzuca nam codziennie pod nogi. Autorki znakomicie się dobrały, a w tym duecie zajdą daleko. Lekka historia, z którą można spędzić wspaniały weekend udowadnia, że w dwójkę można więcej. Co prawda ja nie mam męża marynarza, ale gdy mój partner wychodzi do pracy bardzo często mam duszę na ramieniu, przez co doskonale wiem co czuła Anna. Jeśli kiedykolwiek miałabym taką sytuację jak ona przyjaciółki pomogą mi pokonać trudne chwile.

Nie ukrywam jednak, że Basia, córeczka Anny i Kamila to mała perełka tej książki. I bardzo dobrze wiem jak to jest być oczkiem w głowie tatusia. Wiem też, że ta książka to nie tylko przestroga dla młodzieży, ale i dobry poradnik dla kobiet, które widzą tylko swoje problemy. Miłość może wiele zdziałać, bo przecież opiera się na przyjaźni.




  Agata Przybyłek, Natalia Sońska,  Przyjaciółki, stron 336

Data premiery: 2017-06-14

Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona. Recenzja napisana dla portalu RzeczGustu.



http://www.rzeczgustu.com.pl/

poniedziałek, 10 lipca 2017

Cykl: Wilczy dwór TOM 1:Córka wiatrów - Magdalena Kordel


Wilczy dwór to delikatna, lekka historia osadzona w okresie zaborów.


Pani Magdalena Kordel przenosi nas w czasy, kiedy kobiety miały być delikatne, pachnące i bawić na salonach. A tu poznajemy stanowczą wdowę Konstancje, która włada majątkiem i delikatną kobiecą ręką dobrze zarządca swoimi włościami.

Lekko płynąca historia, niezwykle barwna opowieść. Trudne czasy powstańcze, silne charaktery, piękne, bogate majątki - to tylko zalążek tego co znajdziemy na kartach lektury.

"Życie Konstancji już raz legło w gruzach. Dzięki własnej sile i determinacji stanęła na nogach. Jest panią dużego majątku, ale trzyma się na uboczu, wiedzie spokojne, choć samotne życie. Jej powiernicą jest stara ochmistrzyni Pelasia.
Kiedy po wielu latach do jej dworu przyjeżdża Jan, Konstancja jest przekonana, że stoi za tym coś więcej niż chęć spotkania się z dawną miłością. Jest to spełnienie przepowiedni Pelasi, która widząc krwawy księżyc biadoli, że nie wróży to dobrych wieści. Z niezwykłą siłą wracają wspomnienia i uśpione uczucia: rozpacz po śmierci męża, powstanie listopadowe, rozstanie z najlepszą przyjaciółką. Wizyta Jana sprawia, że Konstancja zaczyna inaczej patrzeć na otaczający ją świat i ludzi, dostrzega sprawy, które dotąd umykały jej uwadze. A to dopiero początek zmian! Co musi się stać, by jej życie wróciło do dawnego rytmu?"


Pierwszy tom nowej serii Wilczy dwór Magdaleny Kordel to wciągająca opowieść o długo skrywanych tajemnicach, a także o sile więzi, magii wspomnień i meandrach uczuć. Dzięki niej przeniesiesz się do świata ponadczasowych emocji.

Świetnie opisane postacie, skrojone na tamten styl i czasy oraz ówczesny podział ról. Najbardziej podobała mi się wieszczka Margocha i wierna służąca Pelasia, która jako doświadczona przyboczna pani Konstancji, jest jej prawą ręką, lewym uchem z obłędnie przesadnym, ale jakże trafnym humorem.

Opisy które pojawiają się w książce dla jednych mogą wydawać się nudne, a dla wielu są niezbędnym elementem, aby wejść w tamten czas i epokę. Kongresówka nie była łatwym terenem do życia. Tymczasem delikatna kobieta prowadzi dobrze prosperujący majątek ziemski, dba o swoją służbę co w tych czasach było raczej niespotykane.



Córka wiatrów rodzi się podczas suchej burzy, to znaczy porywistych wiatrów i błyskawic, ale bez opadów. Ludzie mawiają, że dziecko które urodzi się w takich warunkach nie będzie miało łatwego życia. Wichry, zawirowania będą dotyczyły jej życia osobistego.

Historia pomalutku się rozkręca, ale mimo wszystko wciąga. Chcesz się dowiedzieć co będzie dalej. Poznajemy historię życia Konstancji - doświadczonej przez los i trudne czasy, w których przyszło jej żyć, próbuje pozostać dobrym człowiekiem i delikatną kobietą jednocześnie. Autorka w doskonały sposób nakreśla  poszczególne postacie, dzięki czemu historia otrzymuje niepowtarzalny, ponadczasowy charakter. Biję się z myślami decydując, która postać jest mi bliższa. Magdalena Kordel kreuje je w tak realistyczny sposób, że nie wiem czy lepiej być przyjaciółką Pani domu, koleżanką Ochmistrzyni, czy mieszkać na bagnach z wiejską Wieszczką.


Uwielbiam humor  autorki, który jest obecny nawet w trudnych życiowo sytuacjach i cudownie dopełnia wypowiedzi bohaterów. Nadaje ich relacjom niepoważanego klimatu, dopełnia wydarzenia, a nawet bawi uczestników powieści. Magdalena Kordel przytacza wiele opisów starych wierzeń, zabobonów i guseł, niczym z opowieści naszych dziadków.

Jeśli chcecie poznać najciekawsze rodowe imiona to przeczytajcie koniecznie do końca córkę wiatrów. Moim zdaniem pozycja  świetnie nadaje się do ekranizacji. Już sobie wyobrażam pierwszą scenę, która przedstawia opis powstania Wilczego Dworu...


Magdalena Kordel, Córka wiatrów, stron 400

Data premiery: 2017-06-14

Wydawnictwo ZNAK , 2017

Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu ZNAK.


http://www.wydawnictwoznak.pl/

sobota, 8 lipca 2017

Cykl Silver. Pierwsza księga snów. - Kerstin Gier


Pierwsza część bestsellerowej serii Silver, autorki niezwykle popularnej Trylogi czasu wydanej na nowo w Polsce. Wydawnictwo Media Rodzina odpowiedziało na prośby czytelników i wydało ponownie książki Kerstin Gier, jednak dziś nie o tej serii, lecz o nowej. Dziś zabieram Was w inny świat, inną historię napisaną przez tę autorkę. Pierwsza księga snów skradła moje dziecięce serce - mimo obecnego wieku z końcówką -dzieści ;).

Jej okładka. Jej treść. Jej promocja. Otwierając przesyłkę cieszyłam się, gdyż dostałam dwa tomy, co oznaczało, że zaraz po przeczytaniu pierwszej części będę mogła przeczytać drugą. Nie tracąc czasu zasiadłam do lektury. Na okładce znalazłam opis:

"Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?"


Następnie przewertowałam karki... aaaa... jakie one piękne - pomyślałam. Twarda oprawa. Piękne wnętrze. Wydanie prezentujące się prześlicznie. Srebrny napis oraz srebrne elementy - no to jest perełka. No nie ukrywając swojego zachwytu dla wydawcy zasiadłam do lektury. I tu pojawiła się pierwsza zasadzka w jaką wpadłam. Mianowicie wprowadzenie do historii jaka miała nastąpić na najbliższych stronach. Liv, jej siostra oraz piesek są w wiecznej podróży, ale nie takiej podróży jak się każdemu teraz wydaje. Oni podróżują z miasta do miasta, gdyż mama Liv jest doktorem literatury i niemal co roku obejmuje katedrę na innym uniwersytecie.

Dzięki Kerstin Gier poznałam przygody dziewczynki, która woli wieś niż miasto. Której sny stały się prawdą? Czy tak to można napisać? Wyobraźcie sobie, że o czymś śnicie, a po przebudzeniu osoba ze snu opowiada Wam dokładnie co robiliście - zaskakujące? TAK! Gdy przeczytałam ten fragment, gdy koledzy Liv reagują na jej sny, byłam już zgubiona, wiedziałam, że przeczytam książkę w dwa wieczory. I tak też się stało.

Sen i jawa, pewność i niepewność, przerażenie i poirytowanie, tak to te słowa opisują całą historię idealnie. Nutka niepewności, szczypta tajemnicy oraz kilogram romansu. Mamy tu dziewczynę, ale mamy też i chłopców, więc książka nie jest kierowana wyłącznie do żeńskiej części - co jest jej atutem. Podejrzewam, że chłopcy mało czytają, ale w tej lekturze mogą się spokojnie odnaleźć. Rozwiązanie wątku miłosnego nie jest oczywiste od samego początku i ciekawie autorka nakreśliła te sytuacje. Możemy tu, jak w Igrzyskach śmierci kibicować nie jednemu kandydatowi do serca głównej bohaterki.



Nieodłącznym i marginesowym bohaterem książki jest blog prowadzony przez pewną dziewczynę. Wpisy są nadrukowane na kartach książki, co urozmaica młodemu czytelnikowi treść. O blogu mogę pisać długo, ponieważ ten wątek bardzo pobudzał moją wyobraźnię. Kto to jest? Kto pisze o prywatnym życiu szkolnym? Tak samo jak nauka sztuki walki, która występuje w książce - może już męskie grono czytelników sięga po książkę? Nie? To może dodam, że w książce znajdziemy demony oraz ich symbole - już bardziej zaciekawieni? Ja nie mogłam się oderwać od kartek! Tematyka wbiła się wprost idealnie w moje gusta, IDEALNIE! Jeśli lubicie takie mieszanki to to jest książka dla Was. Jeśli Wasze dzieci lubią takie historie i nie boją się ich to możecie czytać książkę z nimi. Możecie im też przez to wiele wytłumaczyć w danym temacie. Kłótnie jakie tu mają miejsce są takie swojskie. Nie ma tu przekoloryzowanego ideału rodziny. Nie ma tu też jak w Harrym Potterze mobbingu domowego - jest coś takiego? Wiecie pewnie o co mi chodzi...

Podsumowując. Silver. Pierwsza księga snów to miła i przyjemna w odbiorze lektura. Nie brakuje w niej złośliwości i tajemnic. Znajdziemy tu zagadki do rozwiązania oraz przygody jakie czekają bohaterów. Kiedy ja chodziłam do szkoły każdy się przezywał, a we współczesnym świecie jest to tym bardziej nakręcone. Niektórzy mogą uważać to za minus, ale to zawsze było i będzie. No oj ile "Rudych", czy "Muzgowców" znacie ze szkolnych lat? Ile uśmiechu na twarzy jest, gdy przywołacie tamte czasu? No właśnie... ;)

Jest to seria, na którą warto wydać pieniądze - chyba nigdy jeszcze tego w recenzji nie napisałam..hmm? Ale tak, warto. Warto ją kupić. Warto ją mieć u siebie. Jest pięknie wydana - jak już wspominałam - oraz zawiera bardzo wciągający tekst. Ja jestem usatysfakcjonowana. Chyba to mało powiedziane? To może inaczej. Jest to seria, która obok małego czarodzieja, będzie godnie promowała literaturę młodzieżową - jestem tego pewna!




Kerstin Gier,Silver. Pierwsza księga snów, stron 416

Data premiery: 2016-06-02

Wydawnictwo Media Rodzina, 2016

 

Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.