czwartek, 15 czerwca 2017

Obrońcy miłości - Sandi Lynn [PATRONAT]

Wczoraj na blogu pojawiła się recenzja książki kontrakt na miłość. Dziś chciałabym zaprezentować inną książkę tej autorki, mój patronat medialny, a zarazem prześmieszną lekturę obrońcy miłości. Dlaczego śmieszną? Mimo, że to romans, literatura obyczajowa, to mamy tu wiele przepięknych dialogów, które bawią i nie pozwalają się oderwać czytelnikowi. Zdecydowanie jest to najlepsza pozycja jaką ma w dorobku  Sandi Lynn. W poprzedniej książce brakowało "kropki nad i", w tej zaś jest i ta kropka i nawet coś więcej - chęć na więcej!

"Dwoje młodych prawników.
ONA – załamana zdradą tych, którym ufała. Przytłoczona odkryciem, że całe jej życie było jednym wielkim kłamstwem.
ON – seksowny i władczy, musi mieć wszystko i wszystkich pod kontrolą.
Od pierwszego spotkania iskrzy między nimi. Jest namiętność, miłość i seks jak z marzeń. ONA przeżywa uniesienia, jakich nie dał jej żaden mężczyzna. ON ma za sobą przeszłość i sekret, którego nie może jej zdradzić. Musi odejść. Lecz pewnej nocy wydarza się tragedia i teraz to ON potrzebuje JEJ pomocy. Tej nocy to ona staje się jego obrońcą. I trzyma w rękach jego los…"

I zacznę od okładki. Kto przejdzie obok takiej okładki obojętnie? A kto z Was już na pierwszy rzut oka pomyślał - kolejny erotyk? No i właśnie. Okładka jest plusem i zarazem minusem tej książki. Owszem przykuwa oko i w księgarni z pewnością wzięłabym książkę do ręki i poczytała o niej, ale czy zdecydowałabym się na jej zakup? Nie wiem. Bałabym się, że to erotyk, których obecnie mam dość. Przeczytałam ich w tym roku tyle, że nie wiem czy chcę więcej - moje złe JA pragnie krwi i nadnaturalnych postaci. Ale, ale...dobrze, że dostałam książkę do recenzji. Dziś mogę ocenić jej treść, a nie piękną fotografię. Dziś, dzięki temu mogę namówić Was do przeczytania kawałka dobrej literatury. Owszem, nie przekonam tych co nie lubią tego gatunku. Nie przekonam tych co codziennie muszą mieć nowy kryminał. Ale z pewnością przekonam tych, którzy się wahali.

Jeśli znacie twórczość Sandi Lynn, jej styl pisania, wiecie już czego można się spodziewać. Jest to kolejna książka, w której musi się coś stać, żeby dalszy ciąg zdarzeń mógł nabrać prędkości. Mamy tu do czynienia ze zbrodnia - czyli coś na zachętę. Odnoszę wrażenie, że wydawnictwo Amber lubi karmić swoich czytelników książkami zawierającymi różnie przypadki zawiłości losów bohaterów.

Przy poprzedniej recenzji nie napisała nic o samej autorce, a czasem warto poznać coś więcej o tych osobach. Czasem zmienia się zdanie o książce, jak zapozna się z okolicznościami powstawania danej pozycji. A więc sama autorka o sobie pisze tak:

"Jestem Sandi Lynn i spędzam cały swój czas, równoważąc role matki i autora. Mam dwa psy i dwa koty. Pisanie zawsze pasowało do mnie i miałam wiele marzeń: pisanie i publikowanie książki. Co w niecały rok zrobiłam. Kiedy nie piszę, lubię wychodzić na kolację i do kina! Mam ciężkie uzależnienie od kawy i zazwyczaj można mnie spotkać w lokalnych Starbucks z moim laptopem!"
Wiecie, że jest autorką serii Na zawsze, którą sama opublikowała? Zrobiła to w 2013 roku, a później już tylko czekała. A czekanie się opłacało, bo był to bestseller New York Timesa. Od tamtej chwili pisze, a jej książki są znane na całym świecie.


Co nowego jednak w najnowszej książce autorki można znaleźć? A no to już Wam piszę. Jest tu fabuła, która trzyma w napięciu poprzez popełnione przestępstwo. Jest tu też proces z tym właśnie wydarzeniem związany. Jest tu uległość męskiego gatunku - zaraz dostanę po głowie od męskiego grona moich czytelników ;) - w proszeniu o pomoc kobiety. Jest tu odrobina pikantnych scen. Jest tu romans. Jest tu zaufanie. Jest tu współpraca. Jest tu tajemnicza sprawa do rozwiązania - może napiszę inaczej - mamy tu rozsypane puzzle, które trzeba poukładać, aby poznać zakończenie sprawy, a jest ono pełne humoru.

Pomimo, że sprawa dotyczy prawników i toczy się w sądzie, to nie jest to prawniczy poradnik, ani książka która zanudzi czytelnika takimi dialogami. Wątek ten jest opisany krótko, co dla mnie jest dużym plusem. Nie każdy lubi czytać tego typu sprawy. Pod tym względem obrońcy miłości znacznie odbiegają od serii Remigiusza Mroza z Joanną Chyłką. Nie znajdziemy tu też typowego biznesmena w opałach. Znajdziemy tu zaś piękny nacisk na problemy moralne. Bohaterowie mają swoje prywatne tajemnice, które poznajemy. Muszą oni uporać się nie tylko z zaistniałym problemem jaki ich łączy, ale też z przeszłością, która staje się ciężarem.

Nie ma co tu dłużej pisać. Jestem zadowolona, że mogę polecać Wam takie pozycje. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Czy to starsze osoby szukające lekkiej lektury, czy młodzi którzy szukają czegoś z bardzo dobrym romansem, czy zwykły czytelnik szukający ciastka z bardzo intrygującym nadzieniem.

Ostatnio czytałam o gatunku New Adult. Nie wiem do końca co on oznacza, ale po książkach zaliczanych do tego nurtu, śmiem się podpisać pod zdaniem: Obrońcy miłości powinna należeć do literatury New Adult. W tym kręgu są bowiem książki od romansów do horrorów. Jest to kategoria w której jest bardzo dużo książek autorstwa
Colleen Hoover, a jak dobrze wiecie są to wyjątkowe książki. Najczęściej główna bohaterka ucieka przed przeszłością i zaczyna życie w nowym miejscu - to też mamy w obrońcach miłości. Czasem przed szczęśliwym zakończeniem pojawia się dramatyczny zwrot akcji - to też mamy w najnowszej propozycji Sandi Lynn. Ostatnią cechą tego nurtu jest wiek bohaterów - między 22 a 35 rokiem życia - a i w tej książce to mamy. Tak więc trzy cechy zaświadczają, iż książka powinna się znaleźć w tym gatunku. 
 
Więcej cech poszukajcie już sami. Dam Wam nie jedną szansę na przekonanie się jaka ta książka jest. Szukajcie rozdań i konkursów u mnie na profilach, a jutro zapraszam na bloga - też będzie do zgarnięcia ta przecudowna lektura.


Sandi Lynn, Obrońcy miłości, stron 287

Data premiery: 2017-06-13

Wydawnictwo Amber, 2017


Za e-book'a dziękuję Wydawnictwu Amber. Egzemplarz recenzencki. 

 


Chciałabym Was też poinformować, iż mój blog objął tę książkę patronatem.

 

2 komentarze:

  1. Faktycznie patrząc na okładkę myślę kolejny erotyk, ale dla mnie takich książek nigdy dość. :P Zwłaszcza, że czytałam poprzednie książki Lynn i wiem, że mogę spodziewać się czegoś fajnego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) Zapraszam więc do rozdań, a może uda się Pani wygrać najnowszą książkę autorki :)

      Usuń