piątek, 30 czerwca 2017

Trzecia - Magdalena Stachula [POLECAJKA]


Dzień dobry Kochani!
Dziś chciałabym pokazać materiały reklamowe z najnowszej powieści Magdaleny Stachuli. Jej nowa książka jest zdecydowanie bardziej dopracowana niż debiut. Wzbudza wiele uczuć i prowokuje wiele różnych opinii. Recenzja trzeciej już niebawem, ale zebrałam dla Was kilka materiałów, które mogą zachęcić Was do zapoznania się z kolejną pozycja wydawnictwa Znak Literanova.
*~OPIS~*
Najpierw był błysk flesza – ktoś zrobił jej zdjęcie z ukrycia.
Później usłyszała tajemniczy głos w mieszkaniu.
Potem ktoś stał pod jej drzwiami. Nasłuchiwał.
***

Eliza jest terapeutką. Podczas wielogodzinnych sesji zagląda w głowy swoich pacjentów.
Pewnego dnia orientuje się, że ktoś ją śledzi. Teraz to do jej życia zagląda obcy człowiek.

Kiedy Eliza szuka pomocy, nikt jej nie wierzy.

Tymczasem ON wie już o niej wszystko.
Ma listę.
Eliza jest na niej trzecia.
***
Magda Stachula – mistrzyni thrillera psychologicznego. Jak nikt inny potrafi zaglądać swoim bohaterom do głowy. Zadebiutowała „Idealną”, która była bestsellerem 2016 roku.



Starczy? Nie? To może jeszcze film promujący książkę?




Mimo to mało? No to tutaj możecie przeczytać fragment książki. Książkę możecie już zamawiać tutaj ...


czwartek, 29 czerwca 2017

ZAPOWIEDŹ => Wbrew przeciwnościom - STEEL DANIELLE <= PATRONAT

Miło mi poinformować, iż mój blog stał się ambasadorem medialnym książki Wbrew przeciwnościom - STEEL DANIELLE. Czterysta stron powieści obyczajowej dla każdego. Danielle Steel osiągnęła oszałamiający sukces wśród czytelniczek w każdym wieku, dzięki temu że każda kobieta może odnaleźć w jej bohaterkach siebie, własne problemy i zmagania, ale zawsze nadzieję, wytchnienie,  marzenie  i  refleksję.  I  wiarę,  że  dobro  zwycięża.
Jej  pasją  jest  pisanie,  radością  –  dzieci,  a  hobby  –  zwierzęta.
Jej 132 książki wydano w 69 krajach w rekordowym nakładzie 800 milionów  egzemplarzy.  Ponad  20  z  nich  sfilmowano.




! ! ! Premiera 18 - 07 - 2017 ! ! !



*~OPIS~*

Kate Madison miała dwadzieścia dziewięć lat, gdy spadła na nią śmierć męża. Została sama z czwórką dzieci. Ciężko pracowała, by je wychować i zapewnić im wykształcenie. Teraz jest właścicielką wziętego nowojorskiego butiku, a dzieci są gotowe rozpocząć własne życie. I każde rzuca na szalę swój los – ku przerażeniu matki.

Isabelle ma zostać wspólnikiem kancelarii adwokackiej. Ale zakochuje  się  w  kliencie,  którego  broni  w  sprawie  kryminalnej...
Julie, projektantka mody, ulega czarowi mężczyzny, który wydaje się doskonały. Rzuca pracę i wyjeżdża z nim do Los Angeles, nie  zważając  na  sygnały  ostrzegawcze...
Justin, początkujący pisarz, bardzo pragnie mieć dziecko, nie bacząc  na  konsekwencje…
Willie, najmłodszy, zdolny informatyk, zmienia dziewczyny jak rękawiczki.  I  nagle  znajduje  tę  jedyną…  i  szokuje  wszystkich...
Każde z nich po swojemu szuka szczęścia. A Kate staje przed najtrudniejszą  dla  matki  prawdą…




Gorąco polecam! Recenzja na blogu w okolicach premiery...


środa, 28 czerwca 2017

Cykl: Komisarz Anna Lindholm TOM1: Nic oprócz strachu - Mag­da­lena Knedler



Jeszcze nigdy strach nie był tak namacalny...

Szwecja. Miasto Ystad. To tutaj mieszka komisarz Anna Lindholm. Tu toczy się jej kariera policyjna oraz poukładane życie prywatne, u boku kochającego męża. Pewnego dnia jednak harmonia znika, bo dwie życiowe ścieżki Anny zaczynają się niebezpiecznie splatać…
Z chwilą gdy Annie udaje się zakończyć sprawę Narcyza, niebezpiecznego seryjnego mordercy kariera Pani Komisarz rozkwita. Wyczerpujące śledztwo nie pozostaje jednak obojętne na jej małżeństwo.  W celu odbudowania relacji z mężem postanawia poświęcić mu znacznie więcej uwagi niż dotychczas. W czasie podróży z mężem dochodzi  do wypadku. W głowie Anny rodzi się podejrzenie, że ktoś czyha na jej życie. Na skutek tragicznych wydarzeń Vidar-mąż Anny zostaje przykuty do wózka inwalidzkiego. Lekarze nie pozostawiają im złudzeń. Vidar już nigdy nie będzie chodził o własnych siłach. Szok i rozgoryczenie negatywnie wpływa na ich wzajemne relacje. Mimo, że mąż nigdy tego nie powiedział Anna czuje, że obarcza ją winą za swoje kalectwo. Tymczasem policjantka otrzymuje z więzienia list, z którego dowiaduje się, że za zamachem na jej życie stoi Narcyz. Z pomocą Annie przychodzi Ingvar, najbliższy współpracownik. Anna ma świadomość tego, że uczucie którym darzy ją Ingvar znacznie przekraczają przyjaźń. Ufa mu bezgranicznie. Faktów nie udaje się jednak potwierdzić. Narcyz zostaje otruty i umiera w więzieniu. W tym samym czasie ktoś podrzuca jej pod dom tort z tą samą trucizną. Jednocześnie Anna zaczyna otrzymywać od tajemniczego nadawcy cytaty z utworów Oscara Wilde’a… Ból w odróżnieniu od przy­jem­ności nie no­si maski. Sytuację dodatkowo utrudnia wyjazd Anny do Polski. Nic spontanicznego, jej siostra planuje ślub, nie może jej zabraknąć na tym wydarzeniu. Jej skomplikowane relację z matką nie ułatwiają tej decyzji. W czasie pobytu w Polsce dochodzi do kolejnego morderstwa. W wyniku otrucia życie traci Vidar.  To ogromny cios dla Anny. Czy uda jej się otrząsnąć z rozpaczy i wyjaśnić tą skrzętnie uknutą intrygę? Czy po śmierci męża otrząśnie się i zwiąże z Ingvarem, który nie jest jej obojętny?
Niewątpliwie mamy do czynienia z silną osobowością. Jak poradzi sobie tak ciężko doświadczona i okaleczona przez ślepy los Pani Komisarz?

 
Pierwsza część trylogii z komisarz Anną Lindholm to epicki kryminał z rozbudowaną warstwą obyczajową na miarę Camilli Läckberg.

Zastanawiam się jak to będzie...
Książka od dawna leży i kusi.
Książa, ba... wszystkie trzy tomy, łypią na mnie okiem od wielu tygodni. Ilość obowiązków powoduje, że zbyt długo czekałam na chwilę relaksu z książką Magdaleny Knedler.

Autorkę poznałam dzięki poruszającej historii z Klamek i dzwonków. Długo pozostawałam pod jej ogromnym wrażeniem. W końcu podjęłam wyzwanie. I.... jestem oczarowana, zachwycona, nie sądziłam, że ponownie to zrobi, zaczarowała mnie.

Bardzo szybko bohaterowie stali mi się bliscy jakbym znała ich od lat. Z Anną mogłam krzyczeć i płakać, miotać się z żalu i poddawać uczuciom. Ale, ale, Nic oprócz strachu to przecież kryminał. Autorka wciąga mnie w opowieść. Małymi kroczkami odkrywała przede mną zawoalowaną prawdę. Przybliżała mi jej cechy, pozwalając uczestniczyć w zdarzeniach, domyślać się. Z zadowoleniem potwierdzać moje przypuszczenia i tezy. Miałam wrażenie jakby pozwalała mi uczestniczyć w śledztwie. Jednocześnie przeżywałam z bohaterami ich emocje.

Kryminał to tylko jedna z warstw tej książki, klasyczny, doskonały, emocjonalnie druzgocący. Strona obyczajowa pochłonęła mnie równie mocno, co wątek kryminalny. Pałałam żądzą zemsty. Emocje w tym przypadku grają tutaj jedną z głównych ról. Istne apogeum wrażeń.

Bardzo odpowiada mi styl Mag­da­leny Knedler. Historia była zwarta, skupiona wokół głównego wątku, ilość bohaterów nie przytłacza, a ich charakterystyka była niezwykle wyczerpującą. Każda z postaci okazała się wyrazista i kompletna w swojej charakterystyce. Bohaterowie byli świetnie osadzeni w historii, nie dostrzegałam tutaj przypadków. Każdy z nich pojawiał się w tej książce po to, aby odegrać konkretną rolę, bez niedopowiedzeń lub niewyjaśnionych wątków. Mimo, że zagadka nie należy do zbyt skomplikowanych, a autorka prowadzi nas niczym po sznurku do odkrycia prawdy, nie czuję niedosytu czy potrzeby bycia przechytrzoną. Chęć odkrycia motywów działania była w tym wypadku silniejsza od pragnienia poznania sprawcy morderstw. Tym bardziej pozytywnie oceniam wątek obyczajowy, gdyż dzięki niemu tworzy historię kompletną. Atmosferę mrocznego kryminału potęgują zwłaszcza te negatywne, trudne relacje pomiędzy matką, a córkami, despotycznym partnerem i jego zastraszoną, poniżaną małżonką oraz niezręczność i skrępowanie, które wkrada się w relacje kochanków po tragicznej śmierci męża Anny.

Nie zawiodłam się. Mag­da­lena Knedler po raz kolejny zabrała mnie w niezwykłą, pasjonującą podróż. Pozwolę jej się zabrać w kolejną, tym bardziej, że w kolejnej części klimat zmienia się na znacznie cieplejszy...;)

Mag­da­lena Knedler, Nic oprócz strachu, stron 536

Data premiery: 2016-04-13

Wydawnictwo Czwarta Strona, 2016

Książka z wymiany blogerskiej.





wtorek, 27 czerwca 2017

Życie na podglądzie - Len Vlahos [POLECAJKA]

video

Co byś zrobił, gdyby życie twojej rodziny niespodziewanie stało się obiektem telewizyjnego show?


Piętnastoletnia Jackie Stone kocha swojego tatę. Jej tato, Jared, kocha Jackie. Nic dziwnego, że gdy Jared dowiaduje się o swym śmiertelnym nowotworze mózgu, przede wszystkim myśli o zabezpieczeniu rodziny. Postanawia sprzedać... swoje życie na eBayu. Konsekwencje tej decyzji wywrócą rodziny do góry nogami, gdy okaże się, że jednym z licytujących jest telewizyjny producent reality show. Jackie zostanie zmuszona do podjęcia działań, na które nigdy by się nie odważyła, i zyska zupełnie niespodziewanych sojuszników.





Błyskotliwa, przewrotnie zabawna, mocna powieść dla młodzieży ze świetnie nakreślonymi bohaterami, wśród których niepoślednią rolę odgrywa sam zyskujący świadomość nowotwór.




Książkę możecie zamawiać już tutaj...



.....................................................................................................................................................................................
Edit 03-07-2017*

Przepiękna recenzje książki możecie przeczytać u Agnieszki magical-reading.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J.K. Rowling #HarryPotter20

"Harry Potter, sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany był przez ciotkę i wuja, którzy traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą; jedyną pamiątką Harry`ego z przeszłości jest zagadkowa blizna na czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Harry nigdy by się nie spodziewał, że można latać na miotle, znać bardzo pożyteczne zaklęcia i nosić pelerynę niewidkę. Nigdy też nie przyszłoby mu do głowy, że to właśnie on stoczy walkę z potężnym i złym Lordem Voldermortem."

Powyższy opis książki zna już każdy. Ile to już lat? A no od pierwszego, oryginalnego wydania mija dziś 20. Cały świat świętuje dziś to wydarzenie. Ja jednak postanowiłam, nie pisać typowej recenzji, ale pochwalić się serią i gadżetami jakie udało mi się uzbierać. Oczywiście będę odrobinę zdradzała z fabuły więc jeśli jest tu jakaś osoba, która książki jeszcze nie czytała to uwaga - poniższy tekst może zawierać wątki z fabuły, których nie chcecie poznać przed przeczytaniem. Zakładam jednak, że osoby tu będące są już po lekturze. No to zaczynam.
20 lat minęło jak jeden dzień! 26 czerwca 1997 roku do sprzedaży trafiła pierwsza część przygód małego czarodzieja Harry Potter i Kamień Filozoficzny.

Pierwsza polska okładka wyglądała tak:

I co zabrała się mała Basia za czytanie. Co znalazła na stronach? Magię, ale i rodzinne relacje, które nie były zbyt idealne. Ciotka, która nie chciała u siebie małego chłopca. Kuzyn, który wiecznie poniżał młodszego Harrego, ale i nagle coś się zmieniło. Wypad do zoo zawsze będzie mi się kojarzyć z niespodziankami - niezbyt lubię gady ;)

Kolejna niespodzianka to poczta. Każdy lubi dostawać listy - prawda? Szczególnie te z książkami ;) Ale Harry nie czekał na list. Nie spodziewał się takiej poczty. Sowia poczta - co to za piękny wynalazek!

Aaaa...

Po kilku stronach pojawia nam się wielki, nieznajomy człowiek, który mówi do Harrego po imieniu i zdradza jego pochodzenie. Hagrid. To chyba taki kochający, przybrany wujek co?

No to lecimy na zakupy. Przecież na nowy rok szkolny trzeba wszystko kupić. Tu mamy do czynienia z magią, ale i poznajemy moją ulubioną sowę. Hedwiga. Piękna, biała i inteligentna.


Po zakupach czas do szkoły. Do pociągu, w którym nawiązują się pierwsze przyjaźni i zawiści. Poznajemy Rona i Hermionę oraz Draco. Rozmowa, czary, zabawa i zakupy czekoladek - no jakie dziecko by tak nie chciało?


Docierając do zamku - wielkiej uczelni Hogward - krew w żyłach zaczynała buzować. Ogrom zamku, nieznajomi ludzie, panujące tu zasady i wszyscy znający Harrego z nazwiska. Ale to nie wszystko, bo pasowanie na ucznia, a raczej przydział do domów to najważniejszy element nowego roku. Tiara przydziału nie tylko urzekała swoimi wypowiedziami, ale i mądrością i zrozumieniem - jak miało się później okazać ;)


Podczas uczty poznajemy mieszkańców Hogwardu. Jego żywych i martwych bohaterów oraz nauczycieli. Dyrektor jest stary, ale jak mądry. Niemniej jednak Harry poznaje też mrocznego nauczyciela, który za nim nie przepada. Snape.


Wiele od tego momentu się zmienia. Każdy ma dobre rady dla Harrego, ale nie możemy zapomnieć o zagrożeniu które się zbliża. Nie będzie to zwykły i łatwy rok szkolny.


O treści to chyba tyle. Co tu dużo pisać. Wiele zdjęć przepięknych wydań, ilustracji i treści jakie skrywa cała seria to dopiero początek, który mamy w pierwszym tomie. Mimo, że polskie wydanie było dopiero 10 kwietnia 2000 roku, to fani już od 26 czerwca 1997roku mogli się cieszyć brytyjskim wydaniem. Amerykańska wersja była 1 września 1998 roku - rozpoczęcie roku szkolnego ;)


Jedni dostali książkę na wakacje, jedni na jesień a my na wiosnę. Obecnie osoby dorastające z Harry są w moim wieku, a powrót do szkoły magii to odrobina własnej historii. Pamiętam jak dziś jak dostałam pierwszy tom od siostry - boziu ty to mnie nie lubisz sis, tyle stron... - pamiętam te słowa jak bym je powiedziała wczoraj! Ale dziękuję jej za zakup, bo dzięki temu mogłam poczytać jak mały chłopiec sobie radzić, a jak ja. Jak wiele on musiał poświęcić na to co miał. Pokora. To słowo kojarzy mi się z pierwszym tomem serii.


Do dnia dzisiejszego wydano już kilka wersji okładkowych oraz dodrukowano niedostępne powiązane z serią książki o magii, zwierzętach, czy sporcie. Całość to piękna kolekcja i muszę zebrać wersje ilustrowane. Nie wiem jak będą wyglądały te grube tomy w nowej odsłonie, ale czekam na nie z ogromną nadzieją, że będę mogła je czytać z dziećmi.


Pamiętacie swój pierwszy dzień szkoły? Dziś mamy pierwszy poniedziałek wakacji. Wiele osób zapomina o książkach, podręcznikach i jadą odpoczywać. Ja wspominam. Czy to książki czy to filmy. Każdy świętuje i reklamuje serię. Dlaczego? - zapytacie... Bo warto? Dla wielu to herezja, dla innych złoty gral. Dla mnie to najcenniejsza seria książek jaką mam w domu. Mimo, że zawiera okruszki z przed prawie 17 lat i jakieś plamy - pewnie po wieczornym podjadaniu do lektury, to uwierzcie mi lub nie - nigdy jej nie sprzedam! Będzie to mój magiczny, złoty gral na półce.


Podzielcie się swoimi wspomnieniami z serii. Może tylko z jednej książki? Może z całości? Jak wiele uczuć towarzyszyło Wam z tymi książkami?

Wszystkie książki możecie nakupić u wydawcy Media Rodzina. Część moich gadżetów jest już niedostępna. Zakładki magnetyczne zaś możecie kupić w sklepie epikpage.

niedziela, 25 czerwca 2017

Łąki kwitnące purpurą. Spacer Aleją Róż TOM2 - Edyty Świętek

Nie wiem, czy dobrze się złożyło, czy też nie, ale dzisiejsza recenzja jest pierwszą w tym nowym wydaniu. Mam nadzieję, że spodobają się Wam zdjęcia, nowe wydanie mojego indywidualnego bookstagrama. Może i ja tak jak i bohaterowie drugiego tomu Spacer Aleją Róź dojrzewam i musiałam dokonać zmian. W każdym razie będzie już po nowemu :)  Jeśli się Wam podoba dajcie znać w komentarzach - można też hejtować, bo dodałam komentarze anonimowe :) Hhihi... A tak między nami - mało się udzielacie prawda? No nic teraz już wracam do lektury...

Nie wiem, czy pamiętacie moją radość kiedy dostałam pierwszy tom Spacer Aleją Róż do recenzji. Jeśli nie to trudno, może po prostu bywajcie częściej u mnie na instagramie ;) Książki dostałam od portalu RzeczGustu do recenzji. Osobiście jestem ogromnie wdzięczna, że mój opiekun, a raczej opiekunka zaprosiłam mnie do poznania tej serii. Nie miałam pojęcia co i jak pisze Edyta Świętek. Jednak dziś mogę potwierdzić, że była to przygoda jakiej się nie spodziewałam, a cała seria zagości na mej półce na długie lata. Mam dwa tomy - ma ich być pięć - kiedy kolejny? Oj mam informację, że w październiku i oby się to sprawdziło bo już nie mogę się doczekać. Kiedyś chodziłam na spacery codziennie, dziś już rzadziej, ale spacer przepiękną aleją róż jaki ufundowała mi autorka, to coś zupełnie innego. Jest to lektura, ach ... szkoda, że takich lektur nie ma w kanonie szkolnym, chociaż pewnie, gdyby był, to bym go nie doceniła.



Cień burzowych chmur był wprowadzeniem. I to takim wprowadzeniem, które czytało się z zapartym tchem. Łąki kwitnące purpurą to druga i tym razem nie gorsza część serii. Opatrzyło się i opisuje się często w recenzjach, że drugi tom jest słabszy... hmm... miałam i takie przykłady u siebie ostatnio - no nie moja wina, że czytam same drugie tomy ... Jednak w tym przypadku będziecie zaskoczeni. Autorka zabiera nas w świat, który już znamy, ale i pogłębia jego moc, jego rodzinne relacje.

Książka jest opatrzona następującym opisem:
"Dynamicznie wzrastająca najmłodsza dzielnica Krakowa ciągle jeszcze przypomina miasto rodem z dzikiego zachodu. Pomiędzy nowymi domami, przeludnionymi barakami i terenami budowlanymi kwitnie hazard, a sprawiedliwość bywa wymierzana na własną rękę. Za dnia wznoszone są domy, kina, szpital oraz szkoły, natomiast nocami w mrocznych zaułkach czają się przestępcy oraz prostytutki. Nad głowami mieszkańców, niczym mityczny miecz Damoklesa, wisi groźba wybuchu kolejnej wojny. Oto Nowa Huta lat 50. – siedlisko socrealistycznego absurdu, w którym rozrastająca się rodzina Szymczaków poszukuje swojego miejsca w świecie.
Bronek nie może odnaleźć szczęścia w małżeństwie i wciąż tęskni za Bogumiłą. Do miasta przyjeżdża Andrzej, aby z dala od Pawlic uporać się z rozpaczą po tragicznie zmarłej Agacie. Julia z przestrachem odkrywa, że jest obserwowana przez tajemniczego mężczyznę o podejrzanym wyglądzie. W dodatku pewnego dnia na nowohuckich łąkach robotnicy natrafiają na makabryczne znalezisko…" 

I nie ma co tu więcej pisać o fabule. Te relacje, te emocje... Ja nie wiem jak, dziękować autorce za takie dzieło. Nie przepadałam za takimi książkami, ale jak widać, każdy czytelnik może zmienić zdanie. Świat, który jest poniekąd prawdziwy i emocje jakie były przyczyną niejednej awantury, to po prostu trzeba przeżyć.

Wspominałam już w poprzedniej recenzji, albo i nie - o wydaniu? Piękne zdobienia dodają wartości estetycznych. Okładki zachowane w jednym klimacie i schemacie - pięknie prezentują się na półce. Co jeśli podarujemy je rodzicom? Ja osobiście oddałam książki mamie - mam nadzieję, że przy lekturze przypomni sobie swoje lata dzieciństwa - piękne lata. Przypomni sobie również, opowieści jej mamy i jej lat młodości.

Na początku drugiego tomu mamy przypomnienie co działo się w pierwszym, jednak jest to zaledwie podsumowanie - jeśli nie czytaliście to odsyłam, bo tu nie znajdziecie tak pięknych emocji jakie na pierwszych stronach sagi są opisane. Drugi tom je tylko pogłębia. Drzewo genealogiczne nic Wam nie powie jeśli nie znacie losów bohaterów. Nakreśli pewne relacje, ale wiele stracicie. Ja nie wyobrażam sobie czytać tom drugi bez pierwszego.

Szymczakowie nie zawsze zgodni, ale kochający się to chyba dobry wzór, dla niejednej rodziny. Przecież los płata różne figle. A może to sama pisarka? W każdym bądź razie nie mają lekko. A w niejednym domu też zawsze jest pod górkę. Mimo, to podziwiam ich i będę czerpała z nich przykład. W życiu można wiele przecierpieć, lecz grunt to walczyć o lepsze jutro. Mimo, że w tym tomie mamy do czynienia z bardzo ciężkimi czasami jesteśmy w stanie sobie wyobrazić co bohaterowie czuli. W naszej rzeczywistości każdy jest w trudnej sytuacji. Czy to rok 1951 czy 2017, co za różnica? A no jest i to właśnie pokazuje autorka w swej książce. W tym tomie poznajemy pięć kolejnych lat życia bohaterów. Edyta Świątek kolejny raz pokazuje nam kawałek historii. Ja jestem jej za to wdzięczna, bo na lekcjach historii tego nie było, a może było, ale nie uważałam na tyle? Teraz wiem, że kawałek realnego świata jest skryty na kartach stron, a papierosy Popularne to nie tylko opowieści rodziców. Ja jeszcze pamiętam kartki na żywność, a Wy?

Podsumowując. Spacer Aleją Róż jaki ufundowała nam Edyta Świętek to poznanie lub przypomnienie historii naszego kraju na kartach książki. Powieść obyczajowa zawierająca tak wiele prawdziwych wydarzeń musi zapaść czytelnikowi w pamięci. Od zadumy po zaskoczenie - tak właśnie wyglądały moje wieczory z tą książką. I tym razem z czystym sumieniem, mogę napisać, że określenie "książkowy kac" towarzyszy mi aż do dziś. Czekam na następny tom z ogromną niecierpliwością. Takie wrażenie miałam po przeczytaniu klątwy przeznaczenia, która była moim pierwszym patronatem, ale i w tym przypadku tak jest, pomimo, że książki znalazły się u mnie przez czysty przypadek. Serdecznie polecam Kochani tę i poprzednią część. 


  Edyty Świętek, Łąki kwitnące purpurą, stron 382

Data premiery: 2017-05-31

Wydawnictwo Replika, 2017



Recenzja napisana dla portalu RzeczGustu.


http://www.rzeczgustu.com.pl/

 

sobota, 24 czerwca 2017

Detektyw Kris. W półmroku świtu – Piotr Trzebuchowski



"Gdy robi się naprawdę niebezpiecznie, jeden człowiek zdziała więcej niż służby bezpieczeństwa…"

Śmiem podejrzewać, iż mało kto pamięta przygody Krisa, mylę się? No proszę przyznać się, kto czytał recenzję Detektyw Kris. Wzlot? 
A dziś mam zaszczyt napisać recenzję o dalszych poczynaniach nieustraszonego Krzysztofa.

Odkąd Krzysztof oficjalnie zaczął pracę jako detektyw, trafiają mu się same nieciekawe sprawy. Wszystko zmienia się jednak w momencie, kiedy w drzwiach jego biura staje piękna Natalia i prosi go o pomoc w odnalezieniu ukochanego… ten zaś zniknął wraz z zabytkowym autem z kolekcji jej męża. Krzysztof nie wie jeszcze, że szukając Karola, zdolnego dziennikarza śledczego, który podążył do Hamburga tropem przestępcy związanego przed laty z aferą „Żelazo”, znajdzie się w samym środku międzynarodowej intrygi politycznej, a rutynowa sprawa zamieni się w wyścig z czasem, którego stawką będzie uchronienie Polski przed zamachem stanu.

Bystry detektyw, europejski spisek i błyskawiczne zwroty akcji – czyli wszystko, czego potrzebuje prawdziwa powieść sensacyjna. Z zaskakującym zakończeniem włącznie…

I jak ja mam ocenić powieść obyczajową, która w taki oto sposób już sama się prezentuje potencjalnemu czytelnikowi? Zacznę od podstaw. To moim zdaniem bardziej sensacja niż typowa obyczajówka. Okładka - zdecydowanie zachowany styl z pierwszej części, nawiązanie do serii. Dwie razem będą wyglądały intrygująco. Jednak po pierwszej okładce mam nieodparte wrażenie, że model pozował również do reklamy. Nie wiem, czy były to garnitury, czy rękawiczki, ale jak znajdę ją to pokażę. Poza tym nowa okładka, a raczej pan na niej przypomina mi Oliwiera Janiaka... Nie wiem jakoś tak mi spasował się z nim.


Następnie - wydanie - małe, poręczne, lekkie. I rysunki przy rozdziałach. To jest coś nowego, wcześniejsza część tego nie miała. Jest to druga książka z serii. Zazwyczaj jest słabsza od pierwszej. Według mnie ta jest bardziej dopracowana. Pomijając już rysunki, które są urocze i zdradzają co będzie w danym rozdziale - skupię się na treści. Nie mamy tu nudnych opisów, które bez końca przedstawiają nam otoczenie, albo stan w jakim znajduje się bohater. Piotr Trzebuchowski dopracował również dialogi bohaterów. Nie są one już takie nudne, czuć w nich emocje, a co ważne, chcemy ich więcej. Autor zostawia otwartą furtkę, więc zakończenie nie dziwi. Sprawa jest wyjaśniona, ale jest szansa na kolejne opowiadanie.


Nie wiem, czy taki był zamiar, ale Detektyw Kris. W półmroku świtu jak i poprzednia część jest idealna na jeden wieczór. Może na opowieść na dobranoc, może na wakacyjną przypowieść przy ognisku. Nie spędzicie dużo czasu przy czytaniu tej książki, ale z pewnością opowiadając historię w większym gronie zaciekawicie innych i spowodujecie, że będą myśleli, że to prawdziwa sytuacja?

Detektyw Kris. Wzlot kojarzył się z Rambo. Był facet, który potrafił zrobić wszystko. No taki agent na zlecenie. Detektyw Kris. W półmroku świtu to już coś bardziej Bond. Mamy tu detektywa i jego zabawki. Nadal potrafi zrobić wiele, ale rozwinął się, a kłopoty w jakie wpada...no cóż taka jego rola. Jest tu akcja, jest sensacja, jest romans? - nie wiem, czy tak mogę nazwać to spotkanie, które jest tu opisane. Jedne jest pewne - jest to lepsza część pod kątem obyczajowym, ale czy pod kątem akcji?

"Zdzisław Kulczyński wyjął z kieszeni spray z nitrogliceryną, przyłożył go do ust i nacisnął przycisk." - str. 71

W tej części jak i w poprzedniej nasz bohater nagle wplątuje się w aferę. Niby jest to wyjaśnione, ale nie wiem. Te książki jakoś do mnie nie przemawiają tak na 100%. Nie wiem, czy to wina amerykańskich naleciałości, czy braku pomysłu jak wplątać bohatera, ale coś tu jest nie do końca tak. To, że czyta się książkę szybko i chce się poznać zakończenie, nie zmienia faktu, że autor chciał więcej niż czytelnik chciał dostać.


"Tylko tutaj będziesz mieszkał, pracował, kochał i umierał, zostaniesz tu, bo nie zgubisz po drodze nostalgii swej!" - str. 104


  Piotr Trzebuchowski, Detektyw Kris. W półmroku świtu, stron 136

Data premiery: 2017-06-21

Wydawnictwo Novae Res, 2017

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae Res. Egzemplarz recenzencki.


piątek, 23 czerwca 2017

Panna młoda ucieka - Susan Elizabeth Phillips [PATRONAT][PRZEDPREMIEROWO]

Zacznę od rzeczy oczywistej... straszna okładka...
Nie mam zielonego pojęcia kto odpowiada za okładki książęk tej autorki, ale serio? Nie da się zrobić lepszej? To aż boli po oczach ...
Z przykrością stwierdzam, że jest to największy minus tej książki. Nie jest to pierwsza książka tej autorki, którą czytałam, bo była już recenzja
Czyż ona nie jest słodka? Poprzednia okładka nie była rewelacyjna, ale ta to już czysta masakra. No trudno, ja nic na to nie poradzę. Mogę jedynie napisać co myślę na temat treści, a więc...

"Mogła mieć faceta doskonałego.
Wybrała zupełnie niedoskonałego."


Lucy wychodzi za mąż za najcudowniejszego faceta na świecie. Troskliwego, wrażliwego, spełniającego jej wszystkie zachcianki. Wspaniałego kochanka i wiernego przyjaciela. Skąd zatem bierze się to nieodparte wrażenie, że popełnia błąd?


Jako córka byłej Prezydent USA ma świadomość piekła jakie rozpęta się jeśli teraz się wycofa. Dosłownie na kilka chwil przed ceremonią prosi narzeczonego o rozmowę. Po czym ucieka…


Nieoczekiwanie z pomocą przychodzi jej nieokrzesany, arogancki motocyklista Panda. Jakiś pierwotny instynkt podpowiada Lucy, aby przyjąć jego pomoc. To prawie niemożliwe, aby dwie tak różne osobowości mogły dojść do porozumienia. Tarcia są nieuniknione. Pierwszy przystanek staje się zarazem polem bitwy. Żaden z bohaterów nie chce ustąpić pola drugiemu. Lucy zaczyna wątpić czy dobrze postąpiła przyjmując pomoc Pandy. Wciąż nie są dla niej jasne motywy mężczyzny. Jego zachowanie można by odczytać jako chęć pozbycia się zbędnego balastu, a nie udzielenia schronienia czy opieki. Tymczasem Panda, wydaje się świetnie bawić udowadniając jej na każdym kroku, że to co najlepsze zostawiła daleko za sobą. Lucy czuje się jak w potrzasku. Nie może teraz wrócić czując, że sprawiła najbliższym ogromny ból, że ich zawiodła. Nie chce też dłużej przebywać z Pandą. Nie czuje się przy nim bezpiecznie. Ten facet to zbyt wiele zagadek.


Z czasem okazuje się, że nikt tu nie jest tym za kogo się podaje. Wzajemne animozje sięgają zenitu. Na jaw wychodzą kolejne sekrety, mroczne historie. Kolejna awantura wisi w powietrzu. Tych dwoje nigdy nie dojdzie do porozumienia….


Czyżby?!?




Susan Elizabeth Phillips poznałam przy okazji recenzowania książki pod tytułem Czyż ona nie jest słodka. Pokochałam ją od pierwszych stron. Z tą historią jest podobnie. Styl w jakim tworzy autorka nie pozwala mi wprost odejść od książki. Jeśli jestem zmuszona do przerwy, to robię to z żalem. Jej błyskotliwe dialogi, pełne humoru i ciętego dowcipu przykuwały moją uwagę na kilka godzin. Bohaterowie książki są barwni, targają nimi sprzeczne emocje, uczucia widać jak na dłoni.

Wątek Lucy i Pandy jest co prawda tym głównym, lecz autorka wprowadzając dodatkowe postaci tworzy tło, bez którego historia stałaby się płaska i nieatrakcyjna. Poznajemy Bree i Mike’a. Ona kompletnie niezaradna, stłamszona, z poczuciem porażki i niespełnionych pragnień. Porzucona przez męża i kompletnie zagubiona w opiece nad nastoletnim Tobym. Oraz jej przeciwieństwo Mike. To nonszalancki i wytworny, szalenie przystojny i pewny siebie pośrednik nieruchomości. Choć to w zasadzie nie jest pełny opis, gdyż Mike zajmuje się na wyspie wszystkim. Klienta jest wstanie odnaleźć w każdym napotkanym turyście i sprzedać mu właśnie to czego w danej chwili potrzebował. Jednocześnie znajduje czas, by angażować się w akcje społeczne i pomagać mieszkańcom na różne sposoby.
"Gdy odchodził, chciała czymś za nim rzucić, ale ciskanie przedmiotami i wrzaski nie były w jej stylu. W ogóle nie miała stylu, ani jako przeciętna studentka, ani jako wierna fanka Scotta." - str.177

Panna młoda ucieka to kolejna książka, która sprawia, że czytelnik zagłębiając się w lekturę zapomina o realnym świecie. I to na wiele godzin, przestrzegam! Mimo wszystkich zalet wydaje mi się, że ta pozycja nie jest tak udana jak poprzednie. Czytając ją wciąż wyczekiwałam czegoś. W zasadzie trudno jest mi to zwerbalizować. Ciągle za czymś goniłam jakby na następnej stronie miało być to czego oczekiwałam.

Przydługie opisy trochę mnie nużyły. Zabrakło mi tych wartkich słownych potyczek, co w wykonaniu Susan Elizabeth Phillips jest wprost fenomenalne. Być może taki był właśnie zamysł autorki, a ja za bardzo się nastawiłam na styl, który zaprezentowała w poprzedniej książce. Możliwe, że to, iż książka stanowi kontynuacje, niejako drugą część Nikt mi się nie oprze, spowodowało że historia jest trochę wydumana, jakby zabrakło jej lekkości. Cóż z sequelem czasem tak bywa.

Niemniej jednak, jestem zadowolona z tej lektury, niebanalny styl i język, którym posługuje się autorka pozwolił mi się wyciszyć i odprężyć. Cudownie się z nią wypoczywało. Mimo nieznacznych mankamentów wysoko oceniam twórczość tej autorki, gdyż powieści, które tworzy nie są jedynie romansami - to złożone historie, dotykające wielu problemów. Bliskich niemal każdemu z nas, a sposób w jaki radzą sobie z nimi bohaterowie daje nam czytelnikom nie lada satysfakcje z obcowania z twórczością  Susan Elizabeth Phillips.


Dlatego też trwam w przekonaniu, że warto czytać i promować czytanie. Z moim zdaniem możecie się zgodzić lub też nie, ale najlepiej będzie, gdy sami zapoznacie się z tekstem. Książkę już możecie wygrać w rozdaniu na moim #bookstagramie. Serdecznie Was zapraszam życząc powodzenia, a w konsekwencji miłego czytania tej niezwykle ciepłej i wzruszającej opowieści.

"Zawsze był monogamistą. Zwykle przez dłuższy okres nie miał kobiety i wcześniej czy później przywykał do tego stanu. Ale teraz nie chciał przywykać. Pragnął czuć ruchy jej ciała, słyszeć, jak oddycha, jak cichutko jęczy i błaga. Chciał trzymać ją w ramionach. Smakować. Rozśmieszać. Pragnął z nią rozmawiać, naprawdę rozmawiać." - str. 309



Susan Elizabeth Phillips, Panna młoda ucieka, stron 399

Data premiery: 2017-06-26

Wydawnictwo Amber, 2017


Za e-book'a Wydawnictwu Amber. Egzemplarz recenzencki.




Mój blog objął tę książkę patronatem medialnym.