niedziela, 28 maja 2017

Sonia Wiśniewska - WYWIAD

Dziś 28 maja i mam zaszczyt zaprosić Państwa na wywiad z autorką książki „Alchemik z gwiazdy” Panią Sonią Wiśniewską. Zapytacie pewnie, dlaczego dziś? To prosta odpowiedź. Książka trafiła do sprzedaży 28 kwietnia tego roku więc to jej pierwszy miesiąc na rynku. Jeśli moja recenzja nie zachęciła Was do zakupu książki, to może po bliższym poznaniu samej autorki zdecydujecie się.

Wszystko zaczęło się od Śmierci i od Świata Wyobraźni...
https://www.facebook.com/M%C3%B3j-%C5%9Awiat-Wyobra%C5%BAni-Sonia-Wi%C5%9Bniewska-257781167668165/?fref=ts

Dzień dobry. Pani Soniu czy byłaby Pani zainteresowana wywiadem? Zadam kilka pytań związanych z książką „Alchemik z gwiazdy” oraz kilka niepowiązanych dla urozmaicenia rozmowy.

Tak, chętnie.

A więc pierwsze pytanie. Książka jest napisana dla Karola, czy był on bezpośrednim natchnieniem?

Myślę, że sama dedykacja na początku książki co nieco zdradza. Pomysł na stworzenie książki pojawił się przypadkiem w liceum. Książka była pisana raczej dla koleżanki, stąd męska odmiana imienia od "Karoliny". Wiem, że pisałam alchemika w zimę i starałam się odwzorować tą porę. "Alchemik z Gwiazdy" jest dosyć osobisty, w końcu znajdują się tam przemyślenia. Dopiero później uznałam, że to ciekawa książka filozoficzna. Nie każdy może zgadzać się z uwagami Karola, ale właśnie chodzi o wywołanie dyskusji i refleksji.

Jak wielu przygód tytułowego alchemika możemy się spodziewać?
Nie lubię tworzyć bohatera na raz. Karol Polides ma mieć jeszcze jedną przygodę, ale pracuję nad tym nieco z boku. Tak czy inaczej, alchemik przewija się w innych powieściach. Pamiętajmy o przepowiedni Incognito, która właśnie zdradza, że na Karola czeka jeszcze kolejna przygoda.

Gdzie w takim razie mamy szukać alchemika?
Trudno mi powiedzieć, gdyż musiałabym tutaj długo się wypowiadać o tym, co zostało napisane i o tym,  co ma powstać. Poszukiwania Karola Polidesa zostawiam czytelnikom.

Jak Pani by zachęciła czytelnika do zapoznania się z własną książką?
Zazwyczaj zachęcam ludzi poprzez stworzonych bohaterów. Mówię o nich, o ich historii, przeszłości i przygodach jakby byli prawdziwymi ludźmi w realnym świecie.  To zawsze zaciekawia potencjalnych czytelników, którzy później stają się fanami mojego universum.

Uważa Pani, że książka jest tylko dla młodzieży, czy dla dzieci w wielu około 9 lat też będzie dobra?
Piszę swoje książki raczej dla młodzieży i dorosłych. Nie sądzę, aby 9 latek coś wyciągnął z alchemika. Uważam, że tak samo odbierany jest "Mały Książę" Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Tą filozficzną opowiastkę cenią sobie dorośli, a dla dzieci jest po prostu bajką.

Jaki ma Pani stosunek do własnej pracy - dzieła - książki - jest Pani zadowolona z efektu końcowego?
Fabułę często mam opracowaną i z historii bywam zadowolona. Co innego z pracą nad tekstem. Ciągle widzę błędy oraz niedociągnięcia stylistyczne. Gdy myślę, że już udało mi się dopracować tekst pod względem ortograficznym, nagle coś wyskoczy. Zawsze coś się znajdzie. Wiem, że im dłużej pracuję nad tekstem tym dla niego lepiej, tak było właśnie z "Alchemikiem z gwiazdy", czekał na swoje 5 minut dosyć długo.

Czy miała Pani jakiś wpływ na okładkę?
Wysłałam wydawnictwu własny projekt, ale się nie spodobał. Obecną okładkę chciałam jeszcze dopracować proponując wydawnictwu pewne zmiany, ale nie przyjęto ich i okładka jest taka, jaką widzimy.

Pani zdaniem okładka jest antyreklamą dla książki? Mnie ta dziwaczna okładka zachęciła do przeczytania książki...
Jestem grafikiem komputerowym i uważam, że okładka mogłaby zostać bardziej dopracowana. Wydawnictwo zapewniało mnie, że to odpowiedni projekt, który zachęci do przeczytania mojej książki, a więc muszę w tej kwestii zaufać wydawnictwu.

Czy Incognito to osoba, czy bardziej zjawa?
Myślę, że możemy mówić o osobie, ale Incognito nie jest rodzaju ludzkiego. Szczerze powiedziawszy wciąż pracuję nad tym bohaterem. Pierwszy raz stworzyłam go właśnie dla alchemika. Następnie, aby miał swoje miejsce w universum określiłam jego rolę i teraz po prostu czeka na dalsze instrukcje :).

Uważa Pani, że rozmowy o śmierci to temat tabu?
Jesteśmy ludźmi i śmierć jest nam bliska. Uważam, że powinniśmy o niej rozmawiać, starać się zrozumieć po co istnieje. Śmierć wiąże się jednak z wieloma, negatywnymi emocjami i dlatego trudno znaleźć dobrego kompana do takich rozmów.

Śmierć w książce to coś, a może winnam napisać ktoś kto wzbudza wiele uczyć. Jak w Pani mniemaniu kreuje się ta postać? Jest dobra, czy zła?
Śmierć, która rozmawiała z alchemikiem nie jest zwyczajną śmiercią, którą sobie kreujemy w wyobraźni. Dla mnie, to dosyć ważna osoba, z którą co ciekawe "utożsamiam się". Potrafi być dobra i zła. Nie chciałabym tej kostuchy z góry oceniać, gdyż zawsze może obrać różną drogę, chociaż... już nieco obrała odpowiedni kurs.

Czy wplatanie wampirzego motywu było celowe, czy może przypadkowe? A może to dopiero początek czegoś większego?
Pisząc rozdział z wampirem nabrałam ochoty na stworzenie akcji grozy.  Nie jestem mistrzem w pisaniu horrorów, jednak dla mnie była to pewnego rodzaju lekcja. Zabawa emocjami, atmosferą, zwrotami akcji. Oczywiście nie mogłam zapomnieć o filozoficznych przemyśleniach Karola, więc wszystko to musiałam połączyć. Co ciekawe, rozdział z wampirem jest ulubionym rozdziałem matki chrzestnej Karola.

Może Pani zdradzić nad czym obecnie Pani pracuje?
Wciąż planuję fabułę dla drugiej części "Miasta Nieśmiertelnych" (powieść została wydana, a więc można się z nią zapoznać). Pracuję także nad genezą dla "Krucjaty Krwi" ( powieść nie została wydana). W międzyczasie poprawiam stylistycznie książki koczujące w szufladzie.

Czy Pani Świat Wyobraźni to coś więcej niż hobby?
Dla mnie to raczej całe życie, gdyż pracuję nad swoją wyobraźnią od prawie 17 lat. W tym czasie powstało wiele historii, pomysłów i oczywiście universum. Wciąż się zmienia, ale są pewne fundamenty, do których fabularnie muszę się dostosować. Profil na facebook'u, czy strona to tylko dodatki, które pomagają mi promować to, co robię. Marzy mi się grono fanów, które pokocha moją twórczość. 

Co Pani porabia w wolnym czasie?
Oczywiście piszę, poprawiam powieści i rysuję. Gram oraz oglądam filmy, co pomaga mi nie tylko odprężyć się, ale i inspiruje. Wiele akcji w filmach, a nawet wypowiadane kwestie bohaterów, motywują mnie do stworzenia ciekawych fabuł.

Lubi Pani czytać recenzje swoich książek?
Oczywiście, że lubię, chociaż czytam recenzje z łomoczącym, zestresowanym sercem. Zależy mi, aby recenzja była pozytywna, ale chyba każdy pisarz tego pragnie. Zdarzyły się negatywne oceny, a wtedy patrzę gdzie i w jakim miejscu popełniłam błąd. Zdarza się, że historia po prostu nie przemówiła do czytelnika, a w tym wypadku nie da się zaspokoić wszystkich gustów i guścików.

Co Panią zaskoczyło lub zniesmaczyło w ostatniej recenzji?
Szczerze powiedziawszy, nie zauważyłam niczego podobnego w ostatnich recenzjach do "Alchemika z Gwiazdy".

Chciałaby aby jakaś autorka lub autor napisał recenzję do której z Pani książek? Jeśli tak to kto to by był?
Sama nie wiem. Nie myślałam o tym. Każda recenzja jest na wagę złota, czy to pisana przez blogera, czy sławnego autora. 

Oczywiście na zakończenie moje ulubione pytanie w wywiadach. Jaki film jest Pani ulubionym?
Jest ich dużo. Jestem wielką fanką animacji studia Disney, Pixar, czy Ghibli zaś ich produkcje obejrzałam więcej niż trzy razy. Film musi mnie pozytywnie zaskoczyć. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie... a naprawdę chciałabym wskazać jeden tytuł.

Serdecznie dziękuję za miłą rozmowę!

Dzięki!
https://www.facebook.com/M%C3%B3j-%C5%9Awiat-Wyobra%C5%BAni-Sonia-Wi%C5%9Bniewska-257781167668165/?fref=ts

Cykl Jan Morawski TOM5: Zgubna trucizna - Katarzyna Kwiatkowska

Zaskakujący klimat początków XX wieku. Wyrazisty i pełen szczegółów krajobraz. Tak w ogólnym rozrachunku można podsumować książkę  Katarzyny Kwiatkowskiej. Autorka zabiera nas w niezwykłą podróż historyczną po Poznaniu. Opisuje topografię oraz zwyczaje bohaterów. Skomplikowany język którym posługują się postacie to kolejny bohater książki zaraz po szaleńczych, precyzyjnych opisach miasta. Dokładne opisy prowadzą czytelnika od drzwi do drzwi przez piwnice i inne pomieszczenia. Poznajemy nie tylko wymysł autorki, ale miasto, które kiedyś żyło własnym życiem.
Autorka włożyła wiele wysiłku w to, aby Zgubna trucizna autentycznie przedstawiała nam scenerię jak i  obyczaje ówczesnych mieszkańców Poznania. Zwłaszcza stroje stanowiły dla mnie zagadkę. Jednak największe wrażenie robi na czytelniku odwzorowanie manier, czy wszelkich konwenansów jakie w tamtej epoce panowały.



Całą historię poznajemy z punktu widzenia Jana Morawskiego, który poszukuje znanego fałszerza banknotów. Jednak gdy dochodzi do morderstwa, zaczyna on podejrzewać, że fałszerstwo to jedyni drobny element wielkiej układanki. Jednak jak to w książkach bywa wilk staje się owcą, myśliwy staje się ofiarą. Jan jako podejrzany, musi znaleźć zabójcę. Prowadzi więc śledztwo, w którym za dnia przemierza miasto, a w nocy tańczy na balach wyszukując informacji i zgrabnie unikając matrymonialnych pułapek.
Wyrazisty pełen opisów oraz tłumaczeń, dopracowany tekst sprzyja poszerzaniu własnej wiedzy nie tylko o walory historyczne, ale również o doznania czytelnicze. Dawno nie spotkałam się z taka literaturą. Klasyczny kryminał, taki ala Sherlock Holmes czy Herkules Poirot.

I można by tak pisać w nieskończoność. Zabiegi, handel, bale, kto z kim, dlaczego te wszystkie konwenanse...pierwszy mazur, trzeci walc - powodują zawroty głowy.
Trup, który już na samym początku pojawia się i zachęca do odgadnięcia i wyjaśnienia zbrodni. Fałszerze pieniędzy i papierów wartościowych. Wiele by tu pisać, lecz nie o wszystkim  można.

Katarzyna Kwiatkowska doskonale przedstawiła nam obraz dawnego Poznania. Poznania, którego wiele osób nie zna.
Belle époque to nie tylko nowy serial jaki mogliśmy oglądać wiosną w telewizji, ale też piękna epoka, która miała miejsce w naszej historii. Całość sprawia, że znajdujemy się w świecie, którego nie znamy, a może który nam umyka. Sama sprawa jest prowadzona rozważnie. Akcja doprowadza czytelnika po nice do kłębka, lecz ta nitka nie jest jedynym słusznym rozwiązaniem.

Szczególne uznania należą się samej autorce za trud pracy jaki wykonała, aby napisać tak specyficzną i znakomitą książkę. Szarmanccy dżentelmeni, wytworne damy, koligacje rodzinne, tytuły rodowe, a nade wszystko etykieta i żelazne zasady zachowań panujące w życiu codziennym. Wiele nazwisk znanych do dziś takich jak Piotr Wawrzyniak ksiądz i działacz społeczno-gospodarczy zostało ukryte w treści. 


W porównaniu do serialu - mimo, że nie ma to wiele wspólnego - książka jest zdecydowanie bardziej zdystansowany. Etykieta jest bardzo przestrzegana. Wiele osób nie ma pojęcia jak wyglądało ówczesne życie. Warto je poznać. Nawet w kontekście lektury historycznej.

Należy się nastawić, że nie jest to książka na jeden wieczór. Opis miasta, ilość postaci, wszelkie powiązania między ludźmi kumulują się i tworzą całość. Nie jest to łatwa i lekka lektura. Wymaga skupienia i uwagi.  Wiele wtrąceń w innych językach - spowodowane tym że w tamtych czasach tak to wyglądało w Poznaniu - odrobinę zaburza gładkość czytania. Język niemiecki był używany podczas załatwiania większości urzędowych spraw, co widać na kartach książki.
Kilka recenzji opisuje, że kryminał schodzi na drugi plan, a obyczajowość skrada pierwsze skrzypce, ale czy nie o to chodzi w tego typu literaturze? Ja się uczyłam razem z młodymi co wolno, a czego nie wolno.  Aby dobrze zrozumieć zwyczaje i treść.

Zgubną truciznę polecam szczególnie miłośnikom tego gatunku , sceptyków zachęcam do poświęcenia jej kilki chwil uwagi, gdyż odwdzięczy się Wam niezwykłym klimatem ówczesnej epoki.




Katarzyna Kwiatkowska, Zgubna trucizna, stron 464

Data premiery: 2017-03-15

Wydawnictwo ZNAK , 2017

Za książkę dziękuję Wydawnictwu ZNAK. Egzemplarz recenzencki.

 

http://www.wydawnictwoznak.pl/