piątek, 28 kwietnia 2017

Finezja duszy martwej - Weronika Szczuka

OPIS: Lauren i Melinda – dwie przyjaciółki, a zarazem szczęśliwe narzeczone.
Właśnie trwają ostatnie przygotowania do ślubu Lauren i Dominica. Niespodziewanie pan młody i jego świadek Fernando, przyszły mąż Melindy nie docierają do kościoła. Uroczystość zostaje odwołana, a narzeczona postanawia zrobić wszystko, by odnaleźć ukochanego. Decyduje się nawet skorzystać z pomocy detektywa Duke’a. Ten w porzuconym aucie znajduje zaskakujący list Dominica do Lauren. Duke musi odkryć, kto i dlaczego źle życzy zakochanym. Tymczasem wypadki zaczynają toczyć się coraz szybciej.

Czy po takim opisie nie spodziewalibyście się czegoś dobrego do czytania? Czegoś zaskakującego? Odpowiedz może być tylko jedna. Tak. Ale niestety, nie tym razem. Ostatnio czytałam same rewelacyjne, wciągające książki i niepotrzebnie się nastawiłam, że ta będzie kolejną perełką na mojej półce. Czytając czułam się jak na przesłuchaniu, nie żebym często bywała na policji, ale przytłaczająca forma dialogów nie umilała czytania. Ale może wprowadzę Was w klimat jaki panuje na stronach tej lektury...


Przygodę z bohaterami zaczynamy od spotkania Lauren, która stoi w pokoju i przygotowuje się do ślubu. W przygotowaniach tych towarzyszy jej przyjaciółka, a zarazem świadkowa -  Melinda. Nic nadzwyczajnego. Dobra więc lecimy dalej. Lauren ma wyjść za bogatego Dominika, a świadkiem Dominika jest Fernando narzeczony Melindy – już trochę lepiej. Zaciekawienie pobudzone. I nagle przychodzi scena, która miała być kulminacją i napędzić akcję, skraść nasze serca i zachęcić do przeczytania książki z zapartym tchem – niestety. Ale już piszę o co chodzi... Więc - Wyjeżdżają do kościoła, okazuje się że pan młody i jego świadek nie zjawiają się na miejscu. Bez paniki szlochów, na chłodno pani młoda odwołuję ślub – i co? Zaginięcie pana młodego, bez płaczu, bez pytań? Wiedziała, że go nie będzie? Kazała go zabić? Odwołała ślub bez żadnych emocji? Ja w swój ślub włożyłam tyle pracy i nerwów, że w takim momencie wyszła bym z siebie! A bohaterka co? Stoi i odwołuje ślub. Gdzie tu emocje? Ale czytam dalej i myślę sobie, może kazała zabić go żeby do ślubu nie doszło i wiedziała że go nie będzie? Więc czytałam dalej, żeby pozna mroczną stronę tych wydarzeń. Ale tu dostaję Laurem, która zastanawia się w domu co się mogło stać. Gra, czy naprawdę nie wie? Pyta wszystkich dookoła czy coś wiedzą w temacie zniknięcia. Szuka świadków? Eliminuje konkurencję? Czy sprawdza, czy ktoś się czegoś domyśla? Wynajmują detektywa by poszukał zaginionych panów – myślę sobie po co? Jak ona to zleciła, to pogrąży się, albo chcę potwierdzić, czy perfekcyjnie zaplanowała zaginięcie. Ale jeśli to nie ona? To czemu się nie złości? Poszukiwania trwają, a akcja – jaka akcja? Oglądaliście kiedyś film z lektorem ivo? Taki komputerowy, suchy odczyt tekstu? Właśnie z tym mi się skojarzyło.


Jeżeli denerwowały Cię opisy przyrody w Panu Tadeuszu, ta książka jest dla Ciebie. Same dialogi pozwalają na szybkie przeczytanie książki i zapoznanie się ze zdaniem bohaterów. Aby poznać emocje musisz je wyczytać między dialogami lub samemu je sobie dopowiedzieć! Nie znajdziesz ich w tej książce. One nie tworzą się w chwili czytania. Musisz się domyśleć jak oni się mogą czuć, ale oczywiście cały czas rozprasza Cię coś. Ale może tylko ja tak miałam?

Wypadek matki pana młodego, ciekawscy dziennikarze, którzy drwią z Lauren, że bogacz zostawił ją przed ołtarzem i nieznajomy, który chce pomóc dziewczynie – to tylko kilka kolejnych scen, które mają wprowadzić klimat, zbudować napięcie, czy zachęcić do dalszego czytania.

Lauren i jej siostra mieszkają obecnie w domu Dominika, nie mają jednak pracy więc zastanawiają się co mają począć. I co się stanie, gdy faktycznie okaże się że Dominik zrezygnował ze ślubu? Tu pojawiają się rozterki i materialne problemy. Czyli liczyła na pieniądze ze ślubu? Czyli jednak nie ona go porwała, zabiła? Bo normalnie zrobiła by to po ślubie, żeby coś na tym zyskać? A może on jej coś zrobił przed ślubem i miała go dość? Czy tajemniczy list rozwiąże zagadkę, czy spowoduje jeszcze większy chaos?

Wiem, w koło piszę o tym samym, ale w koło o tym myślałam, czytając książkę Weroniki Szczuki.  Cały czas ta sama myśl. Współczesna literatura obyczajowa tym razem mnie zawiodła. Oczywiście książkę czytało się szybko, bo zawiera prawie same dialogi, ale z powodu braku opisów autorka nie wciąga nas w życie i przeżycia bohaterów.

Jeżeli ktoś lubi książka pisane w formie scenariusza, a resztę sobie dopowiedzieć, to Finezja duszy martwej jest historią dla niego. Jeżeli ktoś był zły na Mickiewicza i opisy przyrody, to tu ich ni znajdzie.




Weronika Szczuka, Finezja duszy martwej, stron 296

Data premiery: 2017-02-06

Wydawnictwo Novae Res, 2017



Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae Res. Egzemplarz recenzencki.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz