czwartek, 16 marca 2017

Ostatnie dziecko - Sebastian Fitzek [PREMIEROWO]



Gdy przeczytałam pierwszą książkę tego autora, byłam zachwycona. Jego Odcięci, było dla mnie nie tyle zaskoczeniem, co dreszczowym deserem. Wstęp, który był fenomenalny i rozpoczynał książkę w wielkim stylu. Dziś zaś premiera jego kolejnego działa, które wciąga od pierwszych stron. Niezwykle trzymająca w napięciu powieść kryminalna. Gwarantuję, że nie odłożycie książki! Będziecie chwieli więcej i więcej. Jedno zdanie, które intryguje i zachęca do czytania jest na okładce.
Jak to? - pomyślałam... Jak dziesięciolatek, mógł piętnaście lat wcześniej zamordować człowieka? No jak? Jeśli też Was to intryguje to zapraszam po więcej ciekawych informacji...


"Dziesięcioletni chłopiec wzywa adwokata, by wyznać mu, że piętnaście lat temu zamordował człowieka. I potrafi to udowodnić… Kiedy adwokat Robert Stern zgadzał się na to niezwykłe spotkanie, nie wiedział, że umawia się ze śmiercią. A tym bardziej nie miał pojęcia, że śmierć, która wkroczy w jego życie, będzie miała 143 centymetry wzrostu, na nogach trampki, a na buzi uśmiech...”



Wzięty adwokat, po rozwodzie, zajmujący się różnymi sprawami, zostaje poproszony przez swoją byłą kochanką oto, aby spotkać się z nią w bardzo podejrzanej dzielnicy. Gdy przybywa na miejsce, okazuje się że była przyjaciółka przyprowadza na spotkanie 10 letniego, chorego chłopca, który chce wynająć adwokata. Chłopak prosi, aby ten reprezentował go, ponieważ chcę się zgłosić na policję, aby przyznać się do popełnionego 15 lat temu przestępstwa. Stern nie chce wierzyć że Simon, który ma 10 lat mógłby popełnić przestępstwo 15 lat temu.  Okazuje się jednak, że pielęgniarka, która opiekuje się chłopcem w szpitalu, żeby mu sprawić przyjemność zabrała go na terapię reinkarnacyjne, aby poprawić mu nastrój, ponieważ chłopak ma guza i w niedługim czasie może umrzeć.  Jednak terapia ta zamiast poprawić chłopców nastrój powoduje, że w jakiś dziwny sposób chłopak przypominam sobie, że w swoim poprzednim życiu był seryjnym mordercą. Chłopczyk  jest przekonany że zamordował człowieka i wie gdzie są zwłoki.  Kiedy w opisanej piwnicy rzeczywiście znajdują się szczątki Stern, czuje się jakby grał w naprawdę dobrym horrorze. Jednak te sceny to dopiero początek. To co było w przeszłości zadziwia, lecz intryguje to co będzie w przyszłości. Simon bowiem opowiada również o tych ofiarach z najbliższej przyszłości.



Zainteresowani? Ja nie mogłam się oderwać. Kartki przelatywały przez palce niczym piasek na plaży. Nie czułam upływu czasu. Musiałam poznać koniec. Musiałam wiedzieć jak zakończy się ta historia. Bardzo lubię dreszczowce, czy to filmy, czy książki. Lubię się bać, poczuć jak adrenalina buzuje w moim ciele. Zastanawiało mnie, czy sprezentowana chłopcu na urodziny terapia przyniesie więcej korzyści, czy wręcz przeciwnie. Do tego dochodzi jeszcze wątek z tajemniczą przesyłką. Adwokat miał duży dylemat i wcale się mu nie dziwiłam. Sama zastanawiałam się co bym zrobiła na jego miejscu.



W książce mamy też motyw tajemniczego, wiele wiedzącego głosu, który nie powiem, dolewał oliwy do ognia. Wiele się działo w życiu Sterna, ale mało kto potrafił wyjasnić śmierć jego dziecka. Zaskoczenie jakie on poczuł, poczułam i ja czytając. Pamiętacie jak w niekończącej się opowieści chłopiec, czuł to co czytał? Ja właśnie podobnie miałam. Im bardziej był zaskakiwany adwotak, tym ja szybciej czytałam.



Nie mamy tu opisanego jednego zabójstwa, lecz kilka. Jednym z ciekawszych przypadków będą zwłoki znalezione w lodówce na wysypisku śmieri.
Wciągająca historia z dreszczykiem, która początkowo jest bardzo smutna. Choroba, osierocenie, smierć i złoczyńcy to tylko niektóre zagadnienia kryjące się na stronach książki. Jednak ktoś sprawia, że nic nie jest pewne i wiadome. Sebastian Fitzek bardzo dobrze radzi sobie w pisaniu psychothrillerów, a przez to nie jeden bloger może napisać o nim same pozytywne rzeczy. Cieszę się, że dzięki uprzejmości wydawnictwa mogłam przejść przez kolejną niezwykłą historię. Dobrze, że autor nadal pisze i ma na koncie już kilka książek, bo wiem, że po co nie sięgnę będzie to wyjątkowe i zdecydowanie w moim guście. Zresztą mądrzejsi ode mnie już napisali o umiejętnościach autora, a co ja Wam będę pisała, sami przeczytajcie:



„Popularność Fitzka wynika z jego niepowtarzalności i wyjątkowości. Znakomita literacko narracja, umiejętność budowania napięcia, dojrzałość i obrazowość języka, panowanie nad całością materii (wszystko się zgadza, wszystkie wątki zbiegają się logicznie) to jego stałe zalety”. „DER SPIEGEL



Pytasz Drogi Czytelniku: Czy warto przeczytać książkę Ostatnie dziecko? Dlaczego masz ją kupić? Tylko dlatego, że ma dobre recenzje? Odpowiem ci tak: Jeżeli ktoś napisał, że ta książka jest dobra, to popełnił błąd. Autor trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Nie jesteś pewny co się wydarzy, dreszczyk emocji towarzyszy przez całą książkę. Cały czas zastanawiasz się czy słusznie postępują bohaterowie i jaki los ich czeka. Jeżeli ktoś uważa że ta książka jest dobra to się myli. Ta książka jest fenomenalna!


Na zakończenie mała plotka. Tytuł oryginału: Das Kind był wydany w Polsce w 2008 roku pod tytułem Śmierć ma 143 cm wzrostu. Ciekawe ile w tej plotce jest prawdy ;)





Sebastian Fitzek, Ostatnie dziecko, stron 336

Data premiery: 2017-03-16

Wydawnictwo AMBER , 2017


Za e-book'a dziękuję Wydawnictwu Amber. Egzemplarz recenzencki.


http://www.wydawnictwoamber.pl/

1 komentarz:

  1. Żadna plotka tylko prawda !!!!!!!!!!!! To juz druga ksiązka Fitzka, którą wydawnictwo Amber wydaje jako nowośc pod innym tytułem . http://lubimyczytac.pl/ksiazka/28356/smierc-ma-143-cm-wzrostu/wszyscy/14

    OdpowiedzUsuń