środa, 8 lutego 2017

Róża Krull na tropie TOM 1: Do trzech razy śmierć - Alek Rogoziński


Alek Rogoziński zaprosił mnie do przeczytania pierwszego tomu nowej serii wydawniczej pod tytułem Róża Krull na tropie. Autora znacie z mojej poprzedniej recenzji Jak Cię zabić, Kochanie? Ale co tym razem pokazał, kogo tym razem ośmieszył? Czytając książkę nie mogłam się od niej oderwać. Mój szanowny małżonek pewnego dnia zapytał "Ty nie idziesz dziś do pracy?" No nie, nie mogłam. Znaczy musiałam iść, ale jak tu się oderwać od lektury? No nie dało się! Z wielkim bólem opuściłam dworek pod Krakowem na kilka godzin udając się do pracy, ale bądźmy szczerzy bardziej ciałem niż duchem. Dlaczego nowa książka była tak wciągająca? Bo w Jak Cię zabić, Kochanie? nie było trupa!!! Tym razem, proszę państwa, sprawy mają się zupełnie inaczej. W pierwszej chwili myślałam, że Do trzech razy śmierć będzie potrójną próbą zabójstwa, że niby do trzech razy sztuka, ale autor mnie zaskoczył - pierwszy trup, za chwilę kolejny… Dodatkowym atutem, jest wątek, który tyczy się samych autorów, pokazujący nam czytelnikom kulisy ich pracy. 

https://www.instagram.com/bjcczyta/


Autorka powieści kryminalnych, Róża Krull, otrzymuje zaproszenie na zjazd pisarzy, odbywający się we dworku pod Krakowem. Nie jest ona tym faktem zaskoczona i szuka jakiegokolwiek pretekstu, żeby nie jechać na ów zlot czarownic. Jednak jej pomocnik Pepe zdecydowanie doradza spotkanie, które będzie promocją dla jej książki. Już pierwszego dnia zjazdu jedna z autorek zostaje otruta. Wszystko wskazuje na to, że morderca, który zostawił na miejscu zbrodni czarną różę, wciela w życie fabułę jednej z powieści Krull. Pisarka rozpoczyna prywatne śledztwo. Pomagają jej w tym zakochany w gotowaniu specjalista od public relations, zafascynowany kryminałami boy hotelowy oraz trzy szalone blogerki. Czy detektywi-amatorzy okażą się skuteczniejsi od policji?

Mogę Was zapewnić, że czas spędzony z tą książką minie Wam błyskawicznie. Alek Rogoziński w oświadczeniu uroczyście informuje, że wszelka zbieżność osób i nazwisk jest przypadkowa. Co za kłamstwo! Już w pierwszym rozdziale, czytając o Pepe miałam wrażenie, że opisał dobrze mi znaną osobę z życia prywatnego. Odnoszę wrażenie jakbym brała udział w ukrytej kamerze. Rogoziński zwariował, czyżby w zemście za poprzednią recenzję opisał moich przyjaciół w swym zwariowanym kryminale! Myślę sobie, cierpliwości dam mu drugą szansę. No i co? Kilka stron dalej czytam kolejne, prywatne historie wywleczone na światło dzienne, na pastwę krwiożerczego tłumu czytelników! To już lekka przesada.  Nie należę jednak do osób, które łatwo się poddają i pomyślałam, skoro do trzech razy śmierć to do trzech wpadek wytrzymam, przy kolejnej zamykam książkę i odkładam ją na półkę. Długo nie musiałam czekać w okolicy siedemdziesiątej strony czytam:


 "Basia to bardzo szlachetna osoba - ... - Naprawdę nieładnie z waszej strony, że tak ją obgadujecie. Nawet jej dobrze nie znacie!"

Helloooooł!!! Dość… Poddaję się, nie dam się na każdym kroku obrażać… W tym momencie zamknęłam książkę, odłożyłam na półkę i zabrałam się za inną, tym razem opartą wyłącznie na faktach.

Uwierzyliście...? ;)
https://www.facebook.com/bjcdobryfilmijeszczelepszaksiazka/


Pewnie, że nie odłożyłam książki. Po przeczytaniu tych i wielu innych fikcyjnych faktów, byłam już zgubiona. Czytałam namiętnie, z przerwami wyłącznie na toaletę i herbatę. Dobrze, że serial Białe kołnierzyki jest mi dobrze znany, bo nie wiem czy doczytałabym do końca książkę, bez obejrzenia chociaż jednego odcinka i poznania boga seksu. Świat celebrytów i rodzimych gwiazd w książce jest poruszany wielokrotnie, co jest już cechą charakterystyczną autora. Świetnie się w tym odnajduje, ja natomiast doskonale się przy tym bawiłam. Nie mogę się jednak pogodzić z tym, że Kika była trzymana przy życiu, aż tak długo. Jej podobieństwo wymowy do Joanny Krupy, było frustrujące. W mojej opinii, albo mówi się po polsku, albo po angielsku.

Naturalnie nie mogę pominąć faktu naśmiewania się i wszelakich szyderstw autora pod adresem pisarzy, wydawców, czy blogerów. Grunt to mieć do siebie i swojej pracy dystans. Brawo!

Nowy świat jaki ukazuje Do trzech razy śmierć jest nie tylko znany mi z długich kolejek po autografy, ale od dziś również z trudu jaki autorzy wkładają w pisanie swoich dzieł. Ta książka przedstawia tak zwane kulisy pracy. Wielokrotnie odnajdziemy w niej gustownie dobierane smaczki, przytyki, które bawią, ale również budują napięcie i dopieszczają samą fabułę. 
W przygotowaniu jest już tom drugi serii – Zabójcza korekta, a ja z pewnością do tego czasu nadrobię zaległości czytelnicze autora. Dlaczego? Bo warto! Przeczytałam dwie książki, każda była zaskakująca, więc czas sprawdzić od czego tak naprawdę zaczynał autor. Co tylko dowodzi tego, że nie pożałujecie sięgając po książki Alka Rogozińskiego.

Na zakończenie słów kilka jeszcze o wydaniu. Co do okładki, która jest krytykowana – mnie osobiście podoba się zawarty w niej minimalizm oraz schemat jaki oferuje Wydawnictwo Filia. Dwie pierwsze okładki wyróżniały się  sylwetką odwróconej kobietą, dwie kolejne oszałamiającymi szpilkami. Nie wiem, czy ta zmiana była zamierzona, czy jest to prywatny fetysz autora - może sam się wypowie - ale jak dla mnie jest to potwierdzenie, że kryminał jest też dla kobiet. Jedyne co mam do zarzucenia autorowi to fakt, że wybrał za mnie buty na zbliżające się wesele, na które zostałam zaproszona. Jeszcze nigdy, żaden mężczyzna nie zdecydował za mnie jakie buty mam kupić. I mam nadzieję, że to się już więcej nie powtórzy!

https://www.facebook.com/bjcdobryfilmijeszczelepszaksiazka/

Alek Rogoziński, Do trzech razy śmierć, stron 328

Data premiery: 2017-02-01

Wydawnictwo FILIA MROCZNA STRONA , 2017


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję autorowi. Egzemplarz recenzencki.



https://www.facebook.com/alek.rogozinski/?hc_ref=NEWSFEED&qsefr=1

3 komentarze: