niedziela, 25 grudnia 2016

Podwójne przekleństwo - Lech Grabowski




Okładka już nam podpowiada, o czym może być książka. Nie da się ukryć, iż życie nowych bohaterów jest powiązane z okładką, a ich drogi bardzo szybko się krzyżują. Podwójne przekleństwo to nie tylko trzymająca w napięciu powieść sensacyjna, ale również opowieść o walce z samym sobą, podejściu do religii oraz problemach na jakie mogą natrafić ludzie poprzez czyjąś intrygę.

Redaktor jednego z warszawskich wydawnictw, Andrzej Więckowski, prowadzi na własną rękę dziennikarskie śledztwo w sprawie rzekomych tajnych więzień CIA na terenie Polski. Kontaktuj się z nim człowiek Jan Kowalski, który pracuje w służbach specjalnych. Twierdzi, że ma on dowody na potwierdzenie istnienia owych więzień, a z sprawą są powiązane osoby ze świata polityki. W tym momencie sprawy zaczynają się komplikować, a wypadek jakiemu ulega Kowalski wydaje się nie być przypadkiem. Więckowski zaczyna prowadzić śledztwo, mimo wielu przeciwności i wątpliwości jakie nim targają. Obawa o rodzinę i własne życie, nie stają na drodze, a chęć odkrycia prawdy staje się motorem napędowym. Jednocześnie na lotnisku w Atlancie młody, wrażliwy i bardzo inteligentny muzułmanin, Abdul Alim ubrany w pas szahida, podejmuje życiową decyzję odstąpienia od samobójczego zamachu, który został mu zlecony przez zwierzchników - terrorystów. W konsekwencji swojej decyzji , trafia ona do amerykańskiego więzienia dla najbardziej niebezpiecznych terrorystów, gdzie zostaje dostrzeżony przez naczelnika i otrzymuje swoje życiowe zadanie.
Wkrótce losy Więckowskiego i Alima splotą się w węzeł, który znajdzie rozwiązanie na pustyni w dalekim Afganistanie.

Powieść zdobyła I miejsce w V edycji międzynarodowego konkursu „Literacki Debiut Roku” organizowanego przez Wydawnictwo Novae Res pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Czy w związku z tym będzie ona przystępna dla szarego człowieka, czy będzie to trudny do przejścia teks? Ilu ludzi na świecie, tyle opinii, ale nie da się napisać, iż książka jest idealna.
Lech Grabowski w swoim debiucie zawarł piękną, a zarazem bardzo trudną historię bezpośrednio powiązaną z muzułmanami. Główny wątek, temat jest bardzo ciekawy i oparty na wielu faktach historycznych. Dobre, lekkie pióro autora oraz cięte riposty zdecydowanie podwyższają końcową ocenę utworu. Jednak książka ma kilka minusów. Niedokończone wątki poboczne, czy wtrącone – moim zdaniem niepotrzebnie – postacie utrudniają ocenę, kto jest kim i czy osoba, która pojawiła się dwa razy w tekście będzie kimś znaczącym, czy w efekcie końcowym nie będzie miała żadnego wpływu na losy bohaterów. Gdy naszą uwagę skupimy już tylko na głównych bohaterach, to w połowie książki nasza dotychczasowa ocena postaci zostaje zachwiana. Normalny człowiek, opisany w sposób niejednoznaczny, nagle staje się wcieleniem zła – brakowało mi tu budowy postaci, może sprecyzowania lub ukierunkowania. Gdy jednak na to przymkniemy oko, pojawia się kolejna wpadka autora przy opisach scen miłosnych. Mam wrażenie jakby sam autor nie do końca czuł się swobodnie pisząc je, a moim zdaniem wymagają one jeszcze warsztatowego dopracowania. Czytając te sceny czułam się  skrępowana, jak gdybym podglądała rodziców – nie żebym to robiła, ale było to dla mnie przesłodzone, nieokreślone, a używane zwroty można by umieścić w wiktoriańskiej powieści obyczajowej.

Pomimo tych kilku wad, Podwójne przekleństwo to książka, która spodoba się wielbicielom tematyki politycznej, gdyż zawiera wątki nie tylko terrorystyczne, czy wojenne, ale również odnosi się do wydarzeń z Afganistanu, które przecież już za nami. Od strony „warsztatowej” jest to bardzo dobrze napisana sensacja, która oferuję tekst pełen ciekawych sformułowań. Zostawię Was z pytaniem, na które warto odpowiedzieć sobie po przeczytaniu tej pozycji: Czy wydarzenia ukryte na stronach książki są prawdziwe, czy to tylko fikcja?




Lech Grabowski, Podwójne przekleństwo, stron 368

Data premiery: 2016-10-26

Wydawnictwo Novae Res , 2016

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae Res. Egzemplarz recenzencki.

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz