sobota, 31 grudnia 2016

Gwiazd naszych wina - John Green

Dziś ostatni wpis w tym roku, pięknym, wyjątkowym i dla mnie tu na blogu ciekawym, pełnym nowych doświadczeń i dzielenia się z Wami moimi opiniami!
Każdy już myśli o imprezie, gdzie i z kim spędzi ten wyjątkowy wieczór...
Ja też oczywiście nie zostanę dziś w domu, ale chciałabym się podzielić z Wami co czytałam w okresie świątecznym, co jest już stare i zarazem opisane i przemaglowane już przez wiele osób. Książka jest znana, jest już nawet film na jej podstawie, ale mnie nigdy nie zraża myśl widziałam film książki nie czytam - ja mam wręcz przeciwnie, a o tym już nie raz pisałam.

Chciałam się skupić dziś nad książką Gwiazd naszych wina, którą opisała już Ania oraz Dominika, ale opiszę ją jeszcze ja, bo mojej opinii na jej temat nie znacie :) Tak wiem klikacie w linki, czytacie i pytacie co po tak dobrych recenzjach jaj te dwie mogę napisać nowego i od siebie? A no uwierzcie mi mogę...jest to książka tak piękna, że opisanie jej jest naprawdę trudne i czasochłonne. Żaby nie zdradzić za dużo z fabuły, żeby nie ujawnić zakończenia, które było dla mnie zaskoczeniem należy opisać sam początek. Kilka rozdziałów żebyście wiedzieli o czym jest ta pozycja, a zarazem wrócili i przeczytali ją z zapartym tchem.
Zdjęcie zapożyczyłam od Patrycji. Jej recenzję też możecie przeczytać i jak dwie poprzednie będą Wam opisywały co i jak. Każdy pisze o tej książce podobnie, że rewelacyjna pozycja, że historie jakich mało w prawdziwym świecie, ale ile jest takich chorych osób, które szukają się nawzajem, które potrzebują wsparcia drugiego człowieka? Teraz w współczesnym świecie można liczyć tylko na siebie i rodzinę, bo setki znajomych których mamy na portalach społecznościowych nie pomogą, bo nie znajdą dla nas czasu. Polubią tylko nasz post o złym samopoczuciu lub dodadzą zbędny komentarz, w którym napiszą że nam współczują. Ile osób dziennie mijamy w chorobie i nie wiemy noc o nich? Nie wiemy jak sobie z tym radzą?

John Green napisał piękną opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy mimo złośliwej choroby jaką jest rak, walczą i spotykają się razem. Nasza główna bohaterka szesnastoletnia Hazel na początku podchodzi do tematy zbiorowych spotkań pesymistycznie. Od kilku lat jest w stałym związku z Philip'em - butlą tlenową. Jej nieodłączny towarzysz zdecydowanie utrudnia jej życie, ale ona się nie poddaje. Mimo, że nie chodzi do szky, a samotne wieczory spędza na czytaniu i oglądaniu ulubionego serialu - nie poddaje się chorobie. Gdy poznaje chłopaka, który chce spędzić z nią resztę swojego życia, zdaje się zapominać o utrudnieniu. Piękna historia przyjaźni i miłości, przy której będziecie śmiać się i płakać, zdecydowanie musi zagościć w Waszych biblioteczkach. Każdy ma inne cele życiowe i pragnienia, ale każdy do ich spełniania potrzebuje drugiego człowieka. Nieoczekiwana podróż, w którą się udają zmienia nie tylko dzień dzisiejszy, ale przyszłość obojga bohaterów. Czy to będzie dłuższa chwila, czy tylko krótki moment? Taką książkę zapamiętacie na całe życie. Zabawna, a zarazem ironiczna książka ma tak wiele, głębokich przesłań, że podejście do życia i miłości zobaczycie w nowym świetle.

Jeśli znacie historię Szkołę uczuć, to Gwiazd naszych wina również się Wam spodoba. Ta sama tematyka, miłość, choroba, podróż, wyzwania i nieoczekiwane zwroty akcji. Nie da się przeczytać tej książki i zapomnieć o niej. Jeśli nie uronicie jak jak łezki, to znaczy, że jesteście bez uczuć. Możecie zobaczyć film, który już jest, ale zapewniam, że książkę czyta się o niebo lepiej. Wgłębiamy się w historię nie tylko samej choroby, uczuć, czy odczuć podczas nowych doświadczeń, ale również poznajemy ciężki, a zarazem lekki los jaki może, spotykać ludzi obok nas.





John Green,Gwiazd naszych wina, stron 312

Data premiery: 2012

Wydawnictwo Bukowy Las, 2013


1 komentarz:

  1. Oglądałem kiedyś ten film na https://www.ipla.tv/start i strasznie smutny ale piękny film.

    OdpowiedzUsuń