niedziela, 11 grudnia 2016

Ach te baby - Kamila Lukowicz

Przyszło mi dziś napisać recenzję książki i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jest to poradnik. Kamila Lukowicz nie oszczędza pań, krytykując wiele ich zachowań. Poco siedzieć samej w domu z kotek skoro można mieć męża? Lektura jest bardzo śmieszna - dla jednych - dla innych zaś będzie bardzo irytująca. Ale nie oceniaj książki po okładce, po recenzji, bo każdy ma inne gusta. Ile ludzi na świecie, tyle opinii o tej książce znajdziecie.

Ach te baby to... No właśnie, to co? Książka, poradnik, dzieło, a może zwyczajna zbieranina porad, czy też przemyśleń autorki? Ciężko ocenić zbiór - i może tego terminu będę się trzymała w mojej recenzji - rad Pani Kamili. Postanowiła ona napisać, zebrane przez siebie przemyślenia, może kilka faktów z życia kobiet, wydać to w postaci jednego zbioru. Książkę można bez problemu podzielić na dwie części: jedna opisuje nam punkt widzenia autorki na temat tytułowych bab, druga zaś prezentuje "rady" w relacjach z partnerem.

Czy już po przeczytaniu powyższego sądzicie, że będzie to tylko krytyka? Tak? Mylicie się. Co prawda rad można udzielać, w wielu dziedzinach życia, ale sami decydujemy ile z tego wyniesiemy, co wcielimy, a co zignorujemy. Kamila Lukowicz porusza bardzo burzliwy temat, dla nas kobiet, a po przeczytaniu kilku rozdziałów, możemy odłożyć lekturę z wściekłością "jak ona tak może pisać o nas"! Ale gdy coś nas aż tak porusza, nie jest godne uwagi? Czy nas kobiety poruszają błahe sprawy? Czy kiedy jesteśmy atakowane, nie bronimy się? Właśnie... W tej książce autorka pokazuje wiele przypadków znajomych, aby uzmysłowić czytelnikowi błędy, jakie zwykle popełnia. Szukanie idealnego partnera na całe życie jest trudne, a szczególnie gdy nasza matka, ciotka lub babka "wiszą" na nas i tylko pytają kiedy ślub. Jak utrzymać dobre relacje z przyszłym lub teraźniejszym partnerem? W tej książce znajdziecie coś co Wam się przyda. Jeśli do tej pory rozmawiałaś z przyjaciółką o swoim związku, to teraz masz podręczną, torebkową wersję ;)

Książka jest podzielona na rozdziały, a sama na początku miałam trudności w ich czytaniu. Nie chodzi o budowę, a treść. Czytając je w jednym ciągu, bardzo szybko dochodzimy do wniosku, że jeden temat jest wielokrotnie opisywany. Nie ma tu głównego wątku, rozwoju związku, itp. No przecież wiadomo, że nie jest to powieść. Zdanie Ach te baby to jedyne co łączy poszczególne poglądy autorki. Nie da się ukryć, iż bardzo specyficzne podejście do tematu jest pstryczkiem dla kobiet, a zarazem instrukcją obsługi dla panów. Krytyka obu płci jest zdecydowanie ukierunkowana. Zasady partnerstwa są opisane w sposób bardzo przyjemny. Wielokrotnie można polemizować z autorką na różne tematy, co sprawia, że odbiór książki robi się coraz ciekawszy. Tylko od odbiorcy zależy, czy zgodzi się z autorką, czy wewnętrzne JA powie: "ale ja nie jestem taką babą"!




Kamila Lukowicz , Ach te baby, stron 216

Data premiery: 2016-11-04

Wydawnictwo Novae Res , 2016

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae Res. Egzemplarz recenzencki.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz